Najwięcej dobrego o polskim żołnierzu napisali ci, którzy do niego strzelali.

Wróg nie pisał meldunków po to, żeby nam schlebiać - i właśnie dlatego to najuczciwsze świadectwo, jakie mamy. Sięgam po nie: po raporty, pamiętniki i rozkazy, do których mało kto zagląda, i czytam je na głos. Dokumenty, liczby, świadkowie - bez upiększeń, bo ranga polskiego żołnierza ich nie potrzebuje.

A tam, gdzie zamiast uznania była zdrada i krzywda, nazywam je po imieniu - także wtedy, gdy mówi się o nich zbyt cicho.

Jeśli chcesz dowodów, a nie haseł - zostań na dłużej.