Marek Miśko, Czuwaj!

Dlaczego nie ma wielkiego święta w 60. rocznicę Soboru Watykańskiego II?

Jeden z kardynałów wyraził niedawno pogląd, że trzeba zastanowić się nad potrzebami katolików tradycyjnych, że być może nadszedł czas na szersze otwarcie się Kościoła na Mszę Trydencką.

Uchylić drzwi… A czy my jesteśmy przestępcami, aby nie być w pełni zapraszanymi do środka? Czym zawiniliśmy, aby spoglądać na nasz własny Kościół przez jakieś szpary lub uchylone drzwi?
Przez lata jako wierni skupieni wokół tradycyjnego obrządku – dla jednych nadzwyczajnego, dla nas całkowicie naturalnego i normalnego – sami za własne pieniądze kupowaliśmy, wszystkie potrzebne rzeczy do tego by można było sprawować Mszę Świętą według starych zasad i rubryk, rzeczy, które nie są tanie, bo nie chodzi o plastikowe tuby udające świece, ale prawdziwe te zrobione z wosku, czy ornaty z plastiku za 500 zł, ale te ręcznie szyte i haftowane, których ceny zaczynają się od 3 tysięcy za sztukę…
Budowaliśmy wspólnoty, poznawaliśmy Kościół, jakiego nam nie pokazywano nigdy wcześniej i wszystko to z dnia na dzień zostało zniszczone, a utensylia kupione przez nas "aresztowane" i przez długi czas zamknięte po kredensach nie służyły na chwałę Bogu.

Uchylić drzwi? Problem polega na tym, że my nie robimy niczego złego, więc nie potrzebujemy też niczyjej łaski i o nią nie prosimy. Nigdzie też nie wychodziliśmy, aby trzeba było nas teraz gdzieś wpuszczać.

Chcemy stanięcia w prawdzie, a także miłości, wsparcia i zrozumienia – nie tylko dla siebie, ale dla nauczania Kościoła. Myślę, że nie powinniśmy czekać z podkulonym ogonem, ale wyrażać nasze oczekiwania, które nie są niczym innym niż prawami zapisanymi w nauczaniu wszystkich papieży do 1962, czy tam 1965 roku.

No właśnie… W tym roku mija dokładnie 60 lat od zakończenia II Soboru Watykańskiego II – podobno najpiękniejszego wydarzenia w historii Kościoła. Czegoś na skalę niespotykaną…

Zadam więc nieśmiałe pytanie – dlaczego więc jego orędownicy nie świętują? 60 lat od wydarzenia, które zrewolucjonizowało katolicki świat i nie ma hucznych obchodów?

Może chodzi o to, że jak zaczniecie świętować — to wierni zaczną pytać o to — jak to wszystko wyglądało wcześniej… I wyjdzie na jaw, że było jakieś wcześniej… "Wcześniej" trwające przynajmniej od czasów panowania Świętego Papieża Grzegorza Wielkiego, czyli VI wieku?

Myślę, że nadszedł czas na naszą ofensywę, czyli oczekiwanie — pokorne, ale wyrażone po męsku, żeby Ojciec Święty, wypali żywym ogniem nieporozumienie, którym było Traditionis Custodes — ale też przyzna, że było ono potężnym błędem i doprowadziło do wielkich szkód wewnątrz Kościoła i zabijania wiary w ludziach.

Chcemy jasnego stanowiska, że nikt nie ma mocy zakazywać pradawnej Mszy Świętej, zgodnie z tym, co potwierdzał Kościół od zawsze i przypominał papież Benedykt XVI w czasie pełnienia swojej posługi.

Przyda się też odejście od katastrofalnych skutków SWII, który został wypaczony – co nie jest tajemnicą dla każdego, kto cokolwiek o tym czytał.

My nie jesteśmy przestępcami, żeby przyjmować teraz amnestię.

Ułaskawienie jest dla winnych, a my w tej konkretnej sprawie jesteśmy niewinni.

Dlatego tak wielu z nas już bez obaw znalazło schronienie w FSSPX.

1 week ago | [YT] | 438