Tajemity

„OFIARA KONTAKTU NA REUNION”

Na wyspie Reunion, która znajduje się na Oceanie Indyjskim między Mauritiusem a Madagaskarem na równinie znanej jako La Plaine des Cafres doszło do obserwacji UFO o kapitalnym znaczeniu. Data wysłuchania świadka to 31 lipca 1968 r., godzina 9.00.

Świadek, M. Luce Fontaine, ma 31 lat, jest rolnikiem, żonatym, ma rodzinę, jego żona jest nauczycielką. Wszyscy są zgodni co do tego, że jest poważnym, pracowitym człowiekiem, który jest całkowicie godny zaufania.

Mówi: „Byłem tego ranka na 21 kilometrze, na małej polanie pośrodku lasu akacjowego, i schylałem się, by zebrać trochę trawy dla moich królików, gdy nagle zobaczyłem na polanie rodzaj owalnej chaty. Była 25 metrów ode mnie i jakby zawieszona na wysokości czterech lub pięciu metrów nad ziemią. Jej krańce były ciemnoniebieskie, środkowa część jaśniejsza, bardziej przezroczysta, trochę jak przednia szyba Peugeota 404. Nad i pod nią było coś, co wyglądało jak dwie szklane stopy z błyszczącego metalu.

„W środku chaty znajdowały się dwie osoby odwrócone do mnie plecami. Ta po lewej stronie obróciła się w prawo i stanęła twarzą do mnie. Był mały i miał około 90 centymetrów wzrostu, od stóp do głów otulony w jednoczęściowy kombinezon, trochę jak garnitur noszony przez „ludzika Michelin”. Ten po prawej po prostu odwrócił głowę w moją stronę, ale mimo wszystko miałem czas, żeby dojrzeć jego twarz, która była częściowo zamaskowana przez coś w rodzaju hełmu.

„Potem obaj odwrócili się do mnie plecami i nastąpił błysk, tak silny jak łuk elektryczny spawarki. Wszystko wokół mnie zrobiło się białe. Wydzieliło się potężne ciepło, a potem jakby podmuch wiatru, a kilka sekund później nie było już tam nic.
Następnie podszedłem do miejsca, nad którym znajdował się obiekt. Nie było tam żadnych śladów. Obiekt miał średnicę 4 lub 5 metrów i około 2 1/2 metra mierzone od góry do dołu. Miał niebieskawy kolor, z bielą na górnej i dolnej części. Opowiedziałem o tym mojej żonie, a potem żandarmerii i wszyscy od razu mi uwierzyli”.

Takie było pierwsze zeznanie złożone przez M. Fontaine'a, a następnego dnia rozpoczęło się dochodzenie. Następnie wyjaśnił dokładniej śledczym, że widziana „twarzą w twarz” maszyna, jajowata z wyglądu, wyglądała w rzeczywistości jak dwa białawe spodki, świecące jak aluminium, ustawione wgłębieniami do siebie.

Przeprowadzono dochodzenie żandarmerii, w trakcie którego stwierdzono pewien stopień radioaktywności w promieniu 5-6 metrów od domniemanego miejsca bliskiego lądowania, a także na ubraniach noszonych tego dnia przez M. Fontaine'a. (...) Po jakimś czasie okazało się, że M. Luce Fontaine odniósł pewne skutki narażenia na promieniowanie i zachorował na chorobę popromienną...

Źródło: Lumieres dans la Nuit z listopada 1968 r.

5 months ago | [YT] | 255