BlueBook to kanał poświęcony archeologii, zagadkom przeszłości i ukrywanej wiedzy.
Prowadzi go Ziggy Bakowski – badacz i pasjonat niewyjaśnionych historii.
Na kanale znajdziesz dokumenty, analizy i reportaże o tematach takich jak Puma Punku, Göbekli Tepe, Atlantyda, i wiele innych fascynujących zagadnień.
Jeśli interesujesz się historią z innej perspektywy i lubisz głębokie materiały, zasubskrybuj i dołącz do społeczności BlueBook!
Znajdziesz nas również na Facebooku: www.facebook.com/BlueBook.info
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zapomniane laboratorium dźwięku w Ta Prohm. Nie wierzysz w starożytną akustykę? Wejdź tam!
Znalazłem w Ta Prohm miejsce, o którym nie mówią żadne przewodniki – cały dziwny budynek wyraźnie zaprojektowany z myślą o dźwięku. To geometrycznie regularna, główna sala na kwadratowym planie, do której prowadzą cztery przedsionki, a w każdym z nich znajdują się po dwie głębokie nisze, czyli razem osiem – i te nisze bardzo przypominają te, które można zobaczyć w kompleksie Sakkary w Egipcie, gdzie podobno znajdował się starożytny szpital leczenia dźwiękiem, a kapłani wykorzystywali akustykę nisz do celów terapeutycznych i inicjacyjnych. Kiedy staje się przy którejś z tych nisz w Ta Prohm, ludzki głos nagle zmienia barwę – staje się głębszy, pełniejszy, jakby ktoś włączył naturalny wzmacniacz, a różnica jest wyraźnie słyszalna gołym uchem. Ale najbardziej intrygujące są ściany – pokrywają je dosłownie setki małych otworów o różnej głębokości, od kilku do kilkunastu centymetrów, rozmieszczonych w sposób, który nie wygląda na przypadkowy. To nie są zwykłe ubytki ani ślady po kotwach – to celowa perforacja, która działa jak akustyczny filtr lub układ rezonatorów Helmholtza, gdzie każda głębokość tłumi lub wzmacnia inną częstotliwość dźwięku. A na domiar wszystkiego, w głównej sali, nad drzwiami na każdej ze ścian, wykuto otwory w kształcie trzech trójkątów ułożonych jeden nad drugim jak choinka – to może być zarówno prymitywny dyfuzor akustyczny rozpraszający falę dźwiękową, jak i genialne rozwiązanie konstrukcyjne odciążające kamienne nadproże. Niestety, mimo długich poszukiwań, nie znalazłem żadnej oficjalnej dokumentacji archeologicznej opisującej ten konkretny budynek i jego akustykę – wygląda na to, że trafiłem na zapomniane laboratorium dźwięku króla Dżajawarmana VII, gdzie starożytni Khmerowie na długo przed nowożytną nauką eksperymentowali z rezonansem, pogłosem i manipulacją głosem w przestrzeni sakralnej, zupełnie jak ich egipscy odpowiednicy w Sakkarze, gdzie nisze dźwiękowe służyły do "resetowania częstotliwości" i uzdrawiania.
1 month ago | [YT] | 126
View 5 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Starożytny granitowy box, który dorównuje dzisiejszej obróbce.
Byłem kiedyś na wyspie Elephantine w Asuanie i trafiłem na coś, co do mnie wróciło po latach – taki wielki, jednoczęściowy granitowy box. Wykonany z jednego, litego bloku różowego granitu, ważący szacunkowo około 17 ton. Leży sobie na uboczu, na takim starym cmentarzysku granitu, bez faraońskich napisów i bez świątyni dookoła. I wygląda… podejrzanie nowocześnie. Jakby ktoś go wyciął jakieś 3500-4500 lat temu, ale z idealnymi kątami prostymi, ostrymi krawędziami i takimi fajnymi, zaokrąglonymi narożnikami typu bull-nose. Do tego subtelne fasety na całej powierzchni, jak po frezarce. Granit jest cholernie twardy, więc samo to, że ktoś to zrobił ręcznie, brzmi niewiarygodnie. Co ciekawe, zaraz obok widać też pozostałości drugiego, bliźniaczego boksu – tyle że ten jest już niestety rozbity na kawałki. Nikt nie wie, do czego to służyło – niby sarkofag, ołtarz, kaplica, ale bardziej pasuje, że to jakieś pozostałości po czymś, o czym nie mamy pojęcia. Egiptolodzy mówią Stare lub Nowe Państwo, ale tak naprawdę brakuje konkretów. No i najważniejsze – na zdjęciach tego nie czuć, ale na żywo ta precyzja zwala z nóg. Jeśli kiedyś będziecie w Asuanie, warto odbić na Elephantine i zobaczyć to na własne oczy.
#Elephantine #Asuan #Egipt #GranitowyBox #StarożytnyEgipt #ZagadkiHistorii #PrecyzjaZInnejEry #Sarkofag #NieWyjaśnione #ZabytkiEgiptu #PodróżePoEgipcie #CiekaweMiejsca
2 months ago (edited) | [YT] | 166
View 11 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zagadka jaskiń Barabar – czego nie mówią inskrypcje
Wróciłem właśnie z Jaskiń Barabar w Bihar. I muszę przyznać – to jedno z tych miejsc, które zmienia perspektywę.
Przez lata czytałem o "polerce mauryjskiej". Teoria: ściany wypolerowane do lustra. Ale dopiero gdy stanąłem w środku, zrozumiałem o co chodzi. Dotykasz granitu, a on jest zimny i śliski jak mokre szkło. Puszczasz światło latarki, a ono odbija się równo, bez załamań.Ale nie to było najdziwniejsze.
Zacząłem wydawać dźwięki – najpierw w środku komnaty, potem w kątach. Efekt? Oszałamiający. W centrum głos wracał wzmocniony, jakby ściany same go niosły. W rogach – zaczynał drgać, nabierał głębi, której nie potrafię opisać słowami. Ktoś to zaprojektował. Ktoś wiedział, jak kamień i przestrzeń rozmawiają z dźwiękiem. A potem czytam oficjalne inskrypcje: "jaskinia darem dla pasterzy, żeby mogli schować się przed deszczem ze swoim inwentarzem". Przepraszam, z całym szacunkiem dla naukowców – to jest bzdura. Nie budujesz akustycznych komnat w granicie dla krów. Nie polerujesz ścian do lustra, żeby ktoś tam przesiedział burzę.
Ktoś, kiedyś, zostawił nam tutaj zagadkę. Może chodziło o rytuał. Może o medytację. Może o coś, czego jeszcze nie rozumiemy.
Ale jedno jest pewne: to nie jest zwykła jaskinia. To jest instrument. I do dziś nie wiemy, kto na nim grał.
📍 Barabar Caves, Bihar, Indie
#Barabar #Indie #Tajemnice #PolerkaMauryjska #Akustyka #StarożytneTechnologie #PodróżeZMisją
2 months ago (edited) | [YT] | 103
View 7 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zapraszam jutro na nowy film: „Kailasa – monolit bogów”. Pokażę wam moją perspektywę na ten wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju monolityczny kompleks – świątynię wykutą z jednego kawałka bazaltu.
2 months ago | [YT] | 43
View 2 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zapraszam do mojej nowej grupy – Z ZIGIM PO BANDZIE! 🎒
To miejsce dla tych, którzy kochają podróże bez lukru – z przygodą, emocjami i miejscami, o których nie przeczytasz w przewodniku.
W grupie:
moje relacje z wypraw (teraz jestem w Indiach!)
Twoje zdjęcia i opisy z podróży
zapowiedzi nowych wyjazdów
To nie tylko archeologia i historia – znajdziesz tu też praktyczne informacje: hotele, ceny, lokalne klimaty, wpadki, a przede wszystkim emocje i spotkania z kulturami. Wszystko na żywo, z trasy.
Dołącz i dzielmy się pasją! 👇
www.facebook.com/groups/1451376966519578
3 months ago | [YT] | 21
View 0 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Czy piramidy w Gizie są starsze niż sądzimy? Nowa metoda każe nam zweryfikować daty.
Kilka dni temu włoski inżynier, Alberto Donini, opublikował pracę, która rzuca nowe światło na najsłynniejsze budowle świata. Jego „metoda erozji względnej” (REM) opiera się na genialnie prostym pomyśle – porównaniu kamieni, które przez tysiąclecia żyły zupełnie innym życiem. Wyobraźcie to sobie: podstawy piramid nie zawsze wyglądały tak, jak dziś. Przez wieki były obłożone idealnie gładkimi, białymi płytami wapienia. Ta okładzina została zdjęta dopiero w średniowieczu – po trzęsieniu ziemi w 1303 roku, które rozluźniło bloki, Arabowie zaczęli je systematycznie rozbierać i wywozić do Kairu. Używali tego kamienia jak doskonałego materiału budowlanego pod pałace i meczety. Proces trwał około stu lat, a ostatnie bloki zniknęły najpóźniej około 1400 roku.
I tu jest sedno: Donini zmierzył, JAK BARDZO te dwa sąsiednie fragmenty skały różnią się erozją. Porównał „młodsze” zużycie (z ~700 lat) ze „starszym” (z nieznanej liczby lat). Stosunek tych dwóch wartości ma wskazać wiek budowli.
Wyniki jego obliczeń? Szokujące. Jego pomiary z 12 punktów u podstawy Piramidy Cheopsa dają daty od około 5700 roku p.n.e. do nawet 54 000 roku p.n.e. Gdy uśrednił te wyniki, wyszło mu, że piramida mogła powstać około 23 000 lat przed naszą erą. Pomyślcie o tym przez chwilę. To nie jest 2560 rok p.n.e., data uczona w szkole. To epoka lodowcowa. To czasy, kiedy, według podręczników, w Egipcie mieliśmy co najwyżej łowców-zbieraczy, a nie budowniczych największych monumentów w dziejach.
Czy to możliwe? Czy cała historia starożytnego Egiptu to tylko ostatni rozdział w dziejach tych budowli? Donini sugeruje, że faraon Cheops mógł jedynie odnowić i przywłaszczyć sobie znacznie starszą konstrukcję. Nie wiem. Egiptolodzy mają swoje mocne dowody – papirusy, narzędzia, groby budowniczych z czasów Cheopsa. Sam pomysł, że można zapytać o wiek samą materię piramidy, porównując ślady czasu na sąsiadujących kamieniach… to jest coś, co budzi dreszczyk. To nie czcza spekulacja, a próba ilościowego, inżynierskiego podejścia.
Ale tutaj zaczynają się zasadnicze "ale"...
Po pierwsze: czy erozja kamienia naprawdę postępuje liniowo przez tysiące lat? Klimat Egiptu nie był przecież stały. 6-7 tysięcy lat temu Sahara była znacznie bardziej wilgotna - padały regularne deszcze, których ślady widzimy na Sfinksie. Czy wtedy erozja nie mogła być dziesięciokrotnie szybsza niż dziś, w skrajnie suchym klimacie? Jeśli tak, to obliczenia Doniniego mogą być wielokrotnie zawyżone.
Po drugie: czy powierzchnia "od zawsze odsłonięta" naprawdę była odsłonięta przez cały czas? Piasek pustyni mógł ją okresowo zasypywać na dziesięciolecia lub nawet stulecia, całkowicie wstrzymując erozję. Wystarczy spojrzeć na Sfinksa, który przez większość swojej historii był zakopany po szyję w piasku.
Po trzecie: czy kamienie schowane pod okładziną przez 4 tysiące lat były naprawdę idealnie chronione? Wilgoć mogła się pod nią przedostawać, a sole mineralne migrować w głąb skały. Może ich stan w momencie "odsłonięcia" 700 lat temu wcale nie był tak idealny, jak zakłada metoda?
Donini sam przyznaje, że jego metoda daje tylko "rząd wielkości" i obarczona jest dużym marginesem błędu. Egiptolodzy wskazują na konkretne dowody: papirusy opisujące transport materiałów za czasów Cheopsa, narzędzia znalezione w pobliżu, grobowce budowniczych z IV dynastii.
Może więc prawda leży gdzieś pośrodku? Może piramidy są jednak dziełem starożytnych Egipcjan, ale ich fundamenty - lub sama koncepcja - pochodzą z dawno zapomnianych, wcześniejszych prób budowniczych z epoki, o której wciąż wiemy tak niewiele?
Ta metoda nie zamyka dyskusji o wieku piramid - przeciwnie, otwiera ją na nowo, uzbrajając nas w nowe pytania i zdrowy sceptycyzm. Bo w nauce każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a każda "rewolucyjna metoda" musi przejść najpierw przez sito krytyki. A Ty co o tym myślisz? Czy nowa metoda Doniniego to przełom, czy raczej kolejna ciekawa hipoteza, która rozbije się o twarde dowody archeologiczne? Daj znać w komentarzach - właśnie takie dyskusje napędzają nasze rozumienie przeszłości.
Zapraszam także na wyprawy w marcu i kwietniu do Egiptu, gdzie na własne oczy zobaczycie opisaną erozję na blokach - link do wypraw w komentarzach.
5 months ago | [YT] | 101
View 18 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Starożytna wiedza rezonansu – o której nauka nie ma pojęcia
Są takie miejsca archeologiczne, które wymykają się wszystkim tłumaczeniom współczesnej nauki. Jednym z nich jest najstarsza metropolia Egiptu – Sakkara.
Już wkrótce pokażę Wam film o elementach architektonicznych, których interpretacje naukowców zupełnie do mnie nie przemawiają. W zasadzie nikt nie chce dostrzec tego, co widzę ja. Ja w ruinach Sakkary widzę spójny, ogromny kompleks, zaprojektowany do czegoś, czego jeszcze nie rozumiemy. Byłem tam wiele razy i za każdym razem odkrywam coś nowego. Dziwi mnie, że nawet badacze nurtów alternatywnych nie widzą jego kompleksowego, jednolitego przeznaczenia.
Zacznę od wejścia, czyli tzw. "świątyni". Jest zrekonstruowana z licznych kolumn o rezonansowych kształtach. Oczywiście, nauka twierdzi, że to architektoniczna wizja Imhotepa – geniusza, który wszystko zaprojektował na wzór natury (kolumny to związane trzciny, sufity to imitacja belek itd.). Ale moim zdaniem prawda jest bardziej złożona.
Wystarczy spojrzeć chłodnym okiem na te wszystkie kształty i elementy, których nikt z późniejszych Egipcjan nigdy już nie powtórzył – a przez następne tysiąclecia budowali wiele świątyń i obiektów. Czym to więc jest? To był ogromny kompleks związany z rezonansem i dźwiękiem. Być może także szpital – w końcu odpowiednie częstotliwości wpływają na ludzkie organy. Stamtąd też liczne nisze rezonansowe o różnych częstotliwościach. Każda jest inna. Wkładając głowę do środka, słychać szum – to dźwięk specjalnie zaprojektowanych kanałów wodnych.
I tu uwaga: takie kanały znajdują się pod najważniejszymi strukturami starożytnych kultur na całym świecie. Czy to przypadek? Dlaczego Majowie czy Aztekowie robili coś takiego pod swoimi piramidami? Czy uproszczone, nagminne łączenie tego przez archeologów wyłącznie z rytuałami i "drogami w zaświaty" jest właściwe? Wkrótce zobaczycie to na filmie. Mogę Wam też pokazać te intrygujące rzeczy na żywo, ponieważ wracam do Egiptu w marcu. Poznajcie szczegóły wyprawy śladami tajemnic starożytnego świata (Egipt, Peru, Etiopia) na mojej stronie: bluebookexpedition.com/bluebook/
A tymczasem popatrzcie na te zdjęcia. Co w nich widzicie?
5 months ago | [YT] | 183
View 5 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Erich von Däniken: koniec ziemskiej podróży
W wieku 90 lat odszedł Erich von Däniken, szwajcarski autor, którego teorie o „starożytnych astronautach” wywróciły do góry nogami wyobrażenia o przeszłości całego pokolenia. Czy wierzyłem we wszystko, co pisał? Nie. Jego pomysły często wkraczały w obszary czystej fantazji, a moje podejście zawsze było zdystansowane. A jednak. Jako nastolatek pochłaniałem jego pierwsze książki z wypiekami na twarzy. „Wspomnienia z przyszłości”, „Rydwany bogów”… Rozbudzały wyobraźnię, podsycały głód tajemnic, sprawiały, że patrzyło się na piramidy czy linie z Nazca z uczuciem zachwytu i niekończących się pytań. Von Däniken niekoniecznie dostarczał prawdziwych odpowiedzi, ale zaszczepił w milionach ludzi na całym świecie najważniejsze: ciekawość. Jego książki były bramą, przez którą wielu z nas wkroczyło do świata archeologii, historii i zgłębiania tajemnic starożytności. Dla tej iskry zainteresowania – dziękuję.
Odpoczywaj w spokoju, Errichu. Być może na tej nowej drodze znajdziesz wreszcie wszystkie odpowiedzi, których szukałeś.
#ErichvonDäniken #starożytniaastronauci
5 months ago | [YT] | 235
View 33 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Egipt oficjalnie otwiera długo oczekiwane Wielkie Muzeum Egipskie. W jednym miejscu, u stóp piramid, zgromadzono ponad 50 000 artefaktów, opowiadających 5000 lat historii
8 months ago | [YT] | 56
View 13 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
,,Nielegalni" łowcy mamucich kłów na Syberii
👉 W odległej Syberii nielegalny handel czym się da stanowi dużą część ekonomii regionu. W 2016 roku fotograf Radia Wolna Europa Amos Chapple wybrał się w rejony gdzie kwitnie nielegalne wydobycie i handel kłami mamutów i szczątkami innych prehistorycznych zwierząt. Odkąd handel ciosami słoni zaczął być ściśle kontrolowany w Chinach gwałtownie rozwinął się rynek na "etyczną kość słoniową" pochodzącą z wymarłych zwierząt. Każdego lata tabuny poszukiwaczy ciosów wyruszają w rosyjską dzicz licząc na szybki zarobek. Obiecując, że nie zdradzi prawdziwych nazwisk i miejsc poszukiwań fotograf otrzymał zgodę na udanie się z jedną z takich grup w miejsce, gdzie trwają nielegalne poszukiwania I wydobycie.
Mamuty włochate już dawno wymarły, Zaczęły pojawiać się ok 400 000 lat temu a ostatnio występowały na Syberii ok 10 000 lat temu. Rejon ten od wielu dziesięcioleci pokryty jest wieczną zmarzliną, która idealnie konserwuje zagrzebane w ziemi szczątki. Przez milenia przetrwały nie tylko szkielety, ale z rzadka również kawałki skóry czy futra. Aby do nich dotrzeć trzeba przepompować z pobliskich rzek i strumieni ogromne ilości wody i za jej pomocą wypłukać z ziemi i błota cenne znaleziska. Praca jest ciężka, trwa wiele miesięcy, jest niebezpieczna i... nielegalna. Ale potrafi być też opłacalna. Cios mamuta może kosztować nawet 35 000 dolarów, jeśli znajdzie się Chiński kupiec. Robotnicy pochodzą z miast, gdzie średnia płaca nie przekracza nawet 500 dolarów miesięcznie.
Najdłuższy kieł ze wszystkich znalezionych w Rosji ważył ponad 100 kg, a jego długość wynosiła około 4,5 m. Średnica takiego kła może wynosić około 18 cm, a waga przeciętnego kła wynosi około 50-60 kg.
Poszukiwacze latem zapuszczają się głęboko na północ, w tajgę. Tam penetrują powstałe na skutek topnienia zmarzliny pęknięcia, a także powiększają je, za pomocą pomp wodnych i węży wysokociśnieniowych. Wypłukiwany grunt odsłania cenne szczątki, ale ta metoda jest nielegalna, niebezpieczna i uciążliwa. Ziemia grozi zawaleniem, a poza odorem trzeba nawet po kilkanaście godzin dziennie brodzić w lodowatym błocie i opędzać się od komarów. Nie każda wyprawa górników kończy się sukcesem, więc nie ma co mówić o stałych zarobkach. Poważnym problemem jest to, że takie wydobycie jest nielegalne, dlatego oprócz trudnych warunków życia w lesie, poszukiwacze muszą ukrywać się przed policją. Jednak możliwość zarobienia nawet 100 000 USD na zespół zmusza wielu do podejmowania ryzyka.
Obecnie wydobycie kości wiąże się z jej sprzedażą za granicę, dominującym rynkiem są Chiny, gdzie zapotrzebowanie na ten unikalny materiał jest niezwykle duże. Są bardzo popularne przedmioty wykonane z ciosów mamuta. A sztuka tworzenia niezwykłych dzieł z tego materiału jest jedną z czczonych tradycji, które nie tylko nie są zapomniane, ale nadal się rozwijają. Prawie cały wydobyty materiał jest sprzedawany nielegalnie. Wyjaśnienie tego leży na powierzchni - istnieje stabilny popyt z dobrą ceną. Tak więc według ekspertów koszt tego materiału na rosyjskim czarnym rynku jest dziesiątki, a czasem setki razy niższy niż w sąsiednich Chinach. Z samej Jakucji co roku wywozi się do Chin kły mamutów o wartości 200 mln zł.
Źródło: www.wired.co.uk/.../mammoth-tusk-hunters-russia...
Foto: Amos Chapple
8 months ago | [YT] | 57
View 6 replies
Load more