BlueBook to kanał poświęcony archeologii, zagadkom przeszłości i ukrywanej wiedzy.
Prowadzi go Ziggy Bakowski – badacz i pasjonat niewyjaśnionych historii.
Na kanale znajdziesz dokumenty, analizy i reportaże o tematach takich jak Puma Punku, Göbekli Tepe, Atlantyda, i wiele innych fascynujących zagadnień.
Jeśli interesujesz się historią z innej perspektywy i lubisz głębokie materiały, zasubskrybuj i dołącz do społeczności BlueBook!
Znajdziesz nas również na Facebooku: www.facebook.com/BlueBook.info
BlueBook - Ziggy Bakowski
Czy piramidy w Gizie są starsze niż sądzimy? Nowa metoda każe nam zweryfikować daty.
Kilka dni temu włoski inżynier, Alberto Donini, opublikował pracę, która rzuca nowe światło na najsłynniejsze budowle świata. Jego „metoda erozji względnej” (REM) opiera się na genialnie prostym pomyśle – porównaniu kamieni, które przez tysiąclecia żyły zupełnie innym życiem. Wyobraźcie to sobie: podstawy piramid nie zawsze wyglądały tak, jak dziś. Przez wieki były obłożone idealnie gładkimi, białymi płytami wapienia. Ta okładzina została zdjęta dopiero w średniowieczu – po trzęsieniu ziemi w 1303 roku, które rozluźniło bloki, Arabowie zaczęli je systematycznie rozbierać i wywozić do Kairu. Używali tego kamienia jak doskonałego materiału budowlanego pod pałace i meczety. Proces trwał około stu lat, a ostatnie bloki zniknęły najpóźniej około 1400 roku.
I tu jest sedno: Donini zmierzył, JAK BARDZO te dwa sąsiednie fragmenty skały różnią się erozją. Porównał „młodsze” zużycie (z ~700 lat) ze „starszym” (z nieznanej liczby lat). Stosunek tych dwóch wartości ma wskazać wiek budowli.
Wyniki jego obliczeń? Szokujące. Jego pomiary z 12 punktów u podstawy Piramidy Cheopsa dają daty od około 5700 roku p.n.e. do nawet 54 000 roku p.n.e. Gdy uśrednił te wyniki, wyszło mu, że piramida mogła powstać około 23 000 lat przed naszą erą. Pomyślcie o tym przez chwilę. To nie jest 2560 rok p.n.e., data uczona w szkole. To epoka lodowcowa. To czasy, kiedy, według podręczników, w Egipcie mieliśmy co najwyżej łowców-zbieraczy, a nie budowniczych największych monumentów w dziejach.
Czy to możliwe? Czy cała historia starożytnego Egiptu to tylko ostatni rozdział w dziejach tych budowli? Donini sugeruje, że faraon Cheops mógł jedynie odnowić i przywłaszczyć sobie znacznie starszą konstrukcję. Nie wiem. Egiptolodzy mają swoje mocne dowody – papirusy, narzędzia, groby budowniczych z czasów Cheopsa. Sam pomysł, że można zapytać o wiek samą materię piramidy, porównując ślady czasu na sąsiadujących kamieniach… to jest coś, co budzi dreszczyk. To nie czcza spekulacja, a próba ilościowego, inżynierskiego podejścia.
Ale tutaj zaczynają się zasadnicze "ale"...
Po pierwsze: czy erozja kamienia naprawdę postępuje liniowo przez tysiące lat? Klimat Egiptu nie był przecież stały. 6-7 tysięcy lat temu Sahara była znacznie bardziej wilgotna - padały regularne deszcze, których ślady widzimy na Sfinksie. Czy wtedy erozja nie mogła być dziesięciokrotnie szybsza niż dziś, w skrajnie suchym klimacie? Jeśli tak, to obliczenia Doniniego mogą być wielokrotnie zawyżone.
Po drugie: czy powierzchnia "od zawsze odsłonięta" naprawdę była odsłonięta przez cały czas? Piasek pustyni mógł ją okresowo zasypywać na dziesięciolecia lub nawet stulecia, całkowicie wstrzymując erozję. Wystarczy spojrzeć na Sfinksa, który przez większość swojej historii był zakopany po szyję w piasku.
Po trzecie: czy kamienie schowane pod okładziną przez 4 tysiące lat były naprawdę idealnie chronione? Wilgoć mogła się pod nią przedostawać, a sole mineralne migrować w głąb skały. Może ich stan w momencie "odsłonięcia" 700 lat temu wcale nie był tak idealny, jak zakłada metoda?
Donini sam przyznaje, że jego metoda daje tylko "rząd wielkości" i obarczona jest dużym marginesem błędu. Egiptolodzy wskazują na konkretne dowody: papirusy opisujące transport materiałów za czasów Cheopsa, narzędzia znalezione w pobliżu, grobowce budowniczych z IV dynastii.
Może więc prawda leży gdzieś pośrodku? Może piramidy są jednak dziełem starożytnych Egipcjan, ale ich fundamenty - lub sama koncepcja - pochodzą z dawno zapomnianych, wcześniejszych prób budowniczych z epoki, o której wciąż wiemy tak niewiele?
Ta metoda nie zamyka dyskusji o wieku piramid - przeciwnie, otwiera ją na nowo, uzbrajając nas w nowe pytania i zdrowy sceptycyzm. Bo w nauce każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a każda "rewolucyjna metoda" musi przejść najpierw przez sito krytyki. A Ty co o tym myślisz? Czy nowa metoda Doniniego to przełom, czy raczej kolejna ciekawa hipoteza, która rozbije się o twarde dowody archeologiczne? Daj znać w komentarzach - właśnie takie dyskusje napędzają nasze rozumienie przeszłości.
Zapraszam także na wyprawy w marcu i kwietniu do Egiptu, gdzie na własne oczy zobaczycie opisaną erozję na blokach - link do wypraw w komentarzach.
1 week ago | [YT] | 102
View 18 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Starożytna wiedza rezonansu – o której nauka nie ma pojęcia
Są takie miejsca archeologiczne, które wymykają się wszystkim tłumaczeniom współczesnej nauki. Jednym z nich jest najstarsza metropolia Egiptu – Sakkara.
Już wkrótce pokażę Wam film o elementach architektonicznych, których interpretacje naukowców zupełnie do mnie nie przemawiają. W zasadzie nikt nie chce dostrzec tego, co widzę ja. Ja w ruinach Sakkary widzę spójny, ogromny kompleks, zaprojektowany do czegoś, czego jeszcze nie rozumiemy. Byłem tam wiele razy i za każdym razem odkrywam coś nowego. Dziwi mnie, że nawet badacze nurtów alternatywnych nie widzą jego kompleksowego, jednolitego przeznaczenia.
Zacznę od wejścia, czyli tzw. "świątyni". Jest zrekonstruowana z licznych kolumn o rezonansowych kształtach. Oczywiście, nauka twierdzi, że to architektoniczna wizja Imhotepa – geniusza, który wszystko zaprojektował na wzór natury (kolumny to związane trzciny, sufity to imitacja belek itd.). Ale moim zdaniem prawda jest bardziej złożona.
Wystarczy spojrzeć chłodnym okiem na te wszystkie kształty i elementy, których nikt z późniejszych Egipcjan nigdy już nie powtórzył – a przez następne tysiąclecia budowali wiele świątyń i obiektów. Czym to więc jest? To był ogromny kompleks związany z rezonansem i dźwiękiem. Być może także szpital – w końcu odpowiednie częstotliwości wpływają na ludzkie organy. Stamtąd też liczne nisze rezonansowe o różnych częstotliwościach. Każda jest inna. Wkładając głowę do środka, słychać szum – to dźwięk specjalnie zaprojektowanych kanałów wodnych.
I tu uwaga: takie kanały znajdują się pod najważniejszymi strukturami starożytnych kultur na całym świecie. Czy to przypadek? Dlaczego Majowie czy Aztekowie robili coś takiego pod swoimi piramidami? Czy uproszczone, nagminne łączenie tego przez archeologów wyłącznie z rytuałami i "drogami w zaświaty" jest właściwe? Wkrótce zobaczycie to na filmie. Mogę Wam też pokazać te intrygujące rzeczy na żywo, ponieważ wracam do Egiptu w marcu. Poznajcie szczegóły wyprawy śladami tajemnic starożytnego świata (Egipt, Peru, Etiopia) na mojej stronie: bluebookexpedition.com/bluebook/
A tymczasem popatrzcie na te zdjęcia. Co w nich widzicie?
3 weeks ago | [YT] | 183
View 5 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Erich von Däniken: koniec ziemskiej podróży
W wieku 90 lat odszedł Erich von Däniken, szwajcarski autor, którego teorie o „starożytnych astronautach” wywróciły do góry nogami wyobrażenia o przeszłości całego pokolenia. Czy wierzyłem we wszystko, co pisał? Nie. Jego pomysły często wkraczały w obszary czystej fantazji, a moje podejście zawsze było zdystansowane. A jednak. Jako nastolatek pochłaniałem jego pierwsze książki z wypiekami na twarzy. „Wspomnienia z przyszłości”, „Rydwany bogów”… Rozbudzały wyobraźnię, podsycały głód tajemnic, sprawiały, że patrzyło się na piramidy czy linie z Nazca z uczuciem zachwytu i niekończących się pytań. Von Däniken niekoniecznie dostarczał prawdziwych odpowiedzi, ale zaszczepił w milionach ludzi na całym świecie najważniejsze: ciekawość. Jego książki były bramą, przez którą wielu z nas wkroczyło do świata archeologii, historii i zgłębiania tajemnic starożytności. Dla tej iskry zainteresowania – dziękuję.
Odpoczywaj w spokoju, Errichu. Być może na tej nowej drodze znajdziesz wreszcie wszystkie odpowiedzi, których szukałeś.
#ErichvonDäniken #starożytniaastronauci
4 weeks ago | [YT] | 234
View 33 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Egipt oficjalnie otwiera długo oczekiwane Wielkie Muzeum Egipskie. W jednym miejscu, u stóp piramid, zgromadzono ponad 50 000 artefaktów, opowiadających 5000 lat historii
3 months ago | [YT] | 56
View 13 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
,,Nielegalni" łowcy mamucich kłów na Syberii
👉 W odległej Syberii nielegalny handel czym się da stanowi dużą część ekonomii regionu. W 2016 roku fotograf Radia Wolna Europa Amos Chapple wybrał się w rejony gdzie kwitnie nielegalne wydobycie i handel kłami mamutów i szczątkami innych prehistorycznych zwierząt. Odkąd handel ciosami słoni zaczął być ściśle kontrolowany w Chinach gwałtownie rozwinął się rynek na "etyczną kość słoniową" pochodzącą z wymarłych zwierząt. Każdego lata tabuny poszukiwaczy ciosów wyruszają w rosyjską dzicz licząc na szybki zarobek. Obiecując, że nie zdradzi prawdziwych nazwisk i miejsc poszukiwań fotograf otrzymał zgodę na udanie się z jedną z takich grup w miejsce, gdzie trwają nielegalne poszukiwania I wydobycie.
Mamuty włochate już dawno wymarły, Zaczęły pojawiać się ok 400 000 lat temu a ostatnio występowały na Syberii ok 10 000 lat temu. Rejon ten od wielu dziesięcioleci pokryty jest wieczną zmarzliną, która idealnie konserwuje zagrzebane w ziemi szczątki. Przez milenia przetrwały nie tylko szkielety, ale z rzadka również kawałki skóry czy futra. Aby do nich dotrzeć trzeba przepompować z pobliskich rzek i strumieni ogromne ilości wody i za jej pomocą wypłukać z ziemi i błota cenne znaleziska. Praca jest ciężka, trwa wiele miesięcy, jest niebezpieczna i... nielegalna. Ale potrafi być też opłacalna. Cios mamuta może kosztować nawet 35 000 dolarów, jeśli znajdzie się Chiński kupiec. Robotnicy pochodzą z miast, gdzie średnia płaca nie przekracza nawet 500 dolarów miesięcznie.
Najdłuższy kieł ze wszystkich znalezionych w Rosji ważył ponad 100 kg, a jego długość wynosiła około 4,5 m. Średnica takiego kła może wynosić około 18 cm, a waga przeciętnego kła wynosi około 50-60 kg.
Poszukiwacze latem zapuszczają się głęboko na północ, w tajgę. Tam penetrują powstałe na skutek topnienia zmarzliny pęknięcia, a także powiększają je, za pomocą pomp wodnych i węży wysokociśnieniowych. Wypłukiwany grunt odsłania cenne szczątki, ale ta metoda jest nielegalna, niebezpieczna i uciążliwa. Ziemia grozi zawaleniem, a poza odorem trzeba nawet po kilkanaście godzin dziennie brodzić w lodowatym błocie i opędzać się od komarów. Nie każda wyprawa górników kończy się sukcesem, więc nie ma co mówić o stałych zarobkach. Poważnym problemem jest to, że takie wydobycie jest nielegalne, dlatego oprócz trudnych warunków życia w lesie, poszukiwacze muszą ukrywać się przed policją. Jednak możliwość zarobienia nawet 100 000 USD na zespół zmusza wielu do podejmowania ryzyka.
Obecnie wydobycie kości wiąże się z jej sprzedażą za granicę, dominującym rynkiem są Chiny, gdzie zapotrzebowanie na ten unikalny materiał jest niezwykle duże. Są bardzo popularne przedmioty wykonane z ciosów mamuta. A sztuka tworzenia niezwykłych dzieł z tego materiału jest jedną z czczonych tradycji, które nie tylko nie są zapomniane, ale nadal się rozwijają. Prawie cały wydobyty materiał jest sprzedawany nielegalnie. Wyjaśnienie tego leży na powierzchni - istnieje stabilny popyt z dobrą ceną. Tak więc według ekspertów koszt tego materiału na rosyjskim czarnym rynku jest dziesiątki, a czasem setki razy niższy niż w sąsiednich Chinach. Z samej Jakucji co roku wywozi się do Chin kły mamutów o wartości 200 mln zł.
Źródło: www.wired.co.uk/.../mammoth-tusk-hunters-russia...
Foto: Amos Chapple
3 months ago | [YT] | 58
View 6 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Czy starożytni znali zapomnianą technologię, która pozwalała im przenosić góry?
Stałem przed gigantycznym, niedokończonym obeliskiem w Asuanie, dotykałem dłoni Ramzesa II w Tanis, a mój wzrok tonął w monstrualnych blokach trylitonu w Baalbek. Za każdym razem towarzyszyło mi to samo, natrętne pytanie: „JAK?!”. Jak to możliwe, że cywilizacje sprzed tysięcy lat poruszały skały, których waga sięgała 850 ton, 1200 ton a próbowali wydobywać bloki o wadze 1500? To nie są teorie spiskowe – to namacalne dowody, które widziałem na własne oczy. Zapraszam Was w podróż po największych i najbardziej zagadkowych kamiennych gigantach starożytności, które do dziś wprawiają inżynierów w osłupienie.
3 months ago | [YT] | 144
View 15 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zagadkowe Początki Cywilizacji: Hybrydy, Sumer i Tajemnica Anunnaki
Czy nasza historia jest kompletna? Czy na pewno znamy prawdę o naszym pochodzeniu? Sumer – kolebka cywilizacji – pojawił się nagle, a jego osiągnięcia do dziś wprawiają w zdumienie. Kim byli Sumerowie i skąd czerpali swoją wiedzę?
Odpowiedź może kryć się w glinianych tabliczkach, gdzie wspomina się o potężnych istotach – Anunnaki. Dla Sumerów byli bogami, którzy kształtowali każdy aspekt ich życia i… być może samych ludzi.
Starożytne Eksperymenty Genetyczne?
Starożytne wizerunki nie pozostawiają wątpliwości: ludzie-byki, istoty ze skrzydłami, sfinksy. Kapłan Berossus opisywał nawet istoty z dwiema głowami czy mieszające cechy męskie i żeńskie. Brzmi jak koszmar? A może to zapis prawdziwych, starożytnych eksperymentów?
Sumeryjskie teksty mówią wprost o nieudanych próbach stworzenia idealnego sługi, istot z wadami fizycznymi. W końcu bogowie Enki i Ninti mieli podjąć się ostatecznego, ambitnego zadania: zmieszać geny hominidów z genami samych Anunnaki.
Czarny Obelisk: Niepodważalny Dowód?
Ta historia ma swój materialny ślad – Czarny Obelisk Salmanasara III. Ten asyryjski artefakt to coś więcej niż pomnik chwały władcy. Dwie sceny na nim wyryte wzbudzają ogromne kontrowersje.
Widzimy na nich hybrydy o ciałach lwów i ludzkich głowach, prowadzone na łańcuchach jak zwierzęta. Jedna jest niesiona na ramieniu niczym oswojona małpa. Czy to tylko symbolika? Artystyczna wizja? A może Asyryjczycy widzieli je na własne oczy?
Nauka kontra Tajemnica
Współczesna genetyka mówi: krzyżówka człowieka z małpą jest niemożliwa. Zbyt różne chromosomy. To prowadzi do szokującego wniosku – jeżeli chimery kiedykolwiek istniały, musiały być wynikiem zaawansowanej inżynierii genetycznej, a nie przypadku natury.
Może to po prostu szympansy? Jednak brak ogonów, specyficzna budowa i uderzające podobieństwo do egipskich sfinksów każą szukać innych odpowiedzi.
Ostateczne Pytanie
Obecność hybryd w sztuce starożytnego świata jest zbyt powszechna, by ją ignorować. Może opowieści o takich stworzeniach opierają się na prawdziwych spotkaniach?
Odrzucenie tych historii jako czystej symboliki jest proste. Ale co, jeśli zamykamy się w ten sposób na odkrycie prawdziwej historii ludzkości?
Zaakceptowanie, że inna, zaawansowana rasa mogła nas stworzyć, to radykalna myśl. Wymaga otwartości umysłu, której często brakuje w XXI wieku. Większość woli trzymać się ustalonej wersji historii.
Ale może nadszedł czas, by zadać sobie jedno, kluczowe pytanie:
A co, jeśli to wszystko jest prawdą?
3 months ago | [YT] | 101
View 12 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Zapraszam jutro, we wtorek, na premierę mojego nowego filmu o fascynujących stelach i grobowcach królestwa Aksum, które miałem ogromną przyjemność zobaczyć w sierpniu.
3 months ago | [YT] | 84
View 5 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
Cusco – ślady megalitycznej cywilizacji
W samym sercu Cusco można odkryć pozostałości po starożytnej megalitycznej cywilizacji. Podczas spaceru ulicami tego fascynującego miasta natkniemy się na znakomicie zachowane, precyzyjnie obrobione i idealnie dopasowane kamienie, które niegdyś tworzyły potężne mury dawnych budowli.
Te starożytne konstrukcje posłużyły w czasach kolonialnych za fundamenty hiszpańskich budowli. Jak widać na załączonych fotografiach, stanowią one wyjątkowy majstersztyk sztuki budowlanej. Kamienne bloki, o wielopłaszczyznowych kształtach, są tak precyzyjnie przycięte i zespalone, że przypominają puzzle. Łączono je z dokładnością do dziesiętnych części milimetra, całkowicie bez użycia zaprawy. Nawet biegnące między tymi murami ulice są dziełem tych tajemniczych, genialnych budowniczych.
Przylatując do Cusco, obowiązkowo wybierzcie się na spacer, by na własne oczy zobaczyć te imponujące świadectwa niezwykłych umiejętności inżynieryjnych.
#Cusco #Peru #AmerykaPołudniowa #Podróże #Archeologia #MegalitycznaCywilizacja #StarożytneBudowle #Inkowie #PeruTravel #Turystyka #Historia #Zabytki #SztukaBudowlana #MachuPicchu #DziedzictwoKulturowe #TajemniceHistorii #Inka #PreInkowie #PodróżePoPeru #Zwiedzanie
3 months ago | [YT] | 85
View 3 replies
BlueBook - Ziggy Bakowski
ROZWIJANIE MUMII - Co wyczyniano z egipskimi mumiami w Europie!
Podczas licznych podróży bardzo często trafiamy na ciekawe historie, w które czasami trudno uwierzyć. Są to opowieści zabawne, dziwne, a nawet przerażające.
Czy wiecie, że szczątki ludzi i zwierząt pochowanych w starożytnym Egipcie służyły jako paliwo dla brytyjskich lokomotyw? Pewnie wiedzieliście. Ale tego że ze zmielonych na proszek zwłok powstawała popularna farba olejna na pewno nie wszyscy z Was. Co więcej, farba dla artystów to akurat ostatnia rzecz którą wyrabiano z ludzkich szczątków, przez wieki powstawały wszelkiego rodzaju maści i proszki do inhalacji, tynktury, a wszystko to dla zdrowia I długowieczności.
W czasach wiktoriańskich organizowano przyjęcia zwane „rozwijaniem mumii”. Gospodarz pokazu zamawiał mumię z Egiptu i zapraszał gości na najbardziej ekscytującą imprezę, w jakiej mieli szansę uczestniczyć - odpakowywanie mumii z bandaży. Przy blasku świec otwierano sarkofag i wyciągano ciało. Kobiety zgromadzone na takich spotkaniach piszczały za każdym razem, gdy kolejna warstwa bandaży spadała na ziemię. Panowie palili cygara i popisywali się odwagą wkładając palce w różne otwory starych zwłok.
Wśród podstarzałych, angielskich matron popularne było owijanie się na noc w bandaże, które zdjęto z mumii. Miały one ponoć właściwości odmładzające, a przynajmniej powinny utrzymać obecny wygląd sprytnej damy.
Z kolei panowie po takich zabawach zajmowali się biznesem. Pozostałe po imprezie szczątki sprzedawali aptekarzom i wszelkiej maści szarlatanom. Ci z kolei mielili je i mieszali z wazeliną lub alkoholem. Specyfiki takie miały leczyć bóle głowy, migreny, a nawet przywracać wzrok.
Zainteresowanie archeologią w Egipcie, mumiami i skarbami ukrytymi w grobowcach wzmogło się szczególnie w XIX wieku i na początku XX. Zakup zabandażowanego ciała nie był wtedy niczym zdrożnym, handlarze egipscy bardzo często wystawiali taki materiał na sprzedaż. Bardzo popularne stawały się w Londynie właśnie seanse odwijania mumii, na który zapraszano widzów, gości i przyjaciół. Oczywiście nam wydaje się to absurdem, jednak dla ludzi tamtej epoki nie było to nic niezwykłego, ciekawiło i stanowiło pewien rodzaj rozrywki.
W XVI i XVII wieku wierzono, że mumia może wyleczyć bóle głowy, krwotoki z nosa, epilepsję i wiele innych chorób.
Mumię mielono na drobny proszek, który dodawano do napojów i maści i sprzedawano w całej Europie.Resztki mumii, które nie zostały zjedzone przez chorych ludzi, wykorzystywano do produkcji farby. Proszek z mumii mieszano ze smołą i mirrą, aby uzyskać ciepły, brązowy odcień farby. Malowało nią wielu znanych prerafaelitów. Do dziś możemy kupić farbę o odcieniu nazywanym „mummy brown”, jednak w jej składzie nie ma już mumii. Magazyn Time w 1964 roku zanotował, że ostatni dystrybutor autentycznej mumii, Roberson, ogłosił zaprzestanie jej produkcji w związku z wyczerpaniem się zapasów nad czym srodze ubolewał. Ostatnie tubki kosztowały ok. 3 funty za sztukę
Także przygoda z mumiami na wyspach skończyła się dopiero w wieku XX i to nie dlatego, że ludzie zmądrzeli, lecz po prostu zabrakło mumii.
3 months ago | [YT] | 35
View 6 replies
Load more