Właśnie zakończył się miesięczny warsztat na temat relacji z ciałem. Było o zmarszczkach, nadwadze, wyglądzie, poczuciu atrakcyjności, a nawet starzeniu, przemijaniu i swobodzie w kwestiach łóżkowych.
Podczas przygotowywania tego warsztatu dwie sprawy były dla mnie ważne.
Po pierwsze, oddzielić ciało od historii, którą na jego temat opowiadamy. Ciało jest, jakie jest i wygląda, jak wygląda. I to jest jedno. A drugie, to poczucie szczęścia, atrakcyjności, wartości lub cierpienia - i one nie mają NIC wspólnego z ciałem. Kompletnie NIC.
Poznałem w życiu dziesiątki osób, których ciało wyglądało jak z żurnala (w tym finalistki wyborów MISS czy finalistów zawodów fitnessowych/kulturystycznych), a ich poczucie wartości czy poziom szczęścia były dalekie od tego, jakie wrażenie stwarzali.
Poznałem też dziesiątki osób, które według przyjętych aktualnie społecznych archetypów piękna i atrakcyjności mają nieatrakcyjne ciała, a jednak każdy z nas chciałby mieć w sobie tyle szczęścia i tak wysokie poczucie wartości, co oni.
Szczęście jest duchową, a nie fizyczną energią. Ciało fizyczne nie jest w stanie nam go dać. Żadna ilość treningów, mięśni, organicznego jedzenia, czy gładkiej bezzmarszczkowej skóry nie da nam nawet grama szczęścia.
Szczęście w 100% wynika z nastawienia umysłu, z naszego wnętrza, z tego, czym jesteśmy. Podobnie z entuzjazmem, radością czy miłością.
Twierdzenie, że z taką wagą, takim wyglądem i takim wiekiem nie mogę czuć szczęścia czy wysokiego poczucia wartości, to wymówka i w 100% nieprawda.
Odkryliśmy wielokrotnie podczas warsztatu, że relacja z ciałem to relacja z umysłem. Wykonaliśmy dziesiątki ćwiczeń i za każdym razem okazywało się, że w naszych fantazjach o idealnym i perfekcyjnym ciele, wadze, wieku, młodości czy sprawności łóżkowej, nigdy nie chodziło o docelowy wygląd ciała tylko stan emocjonalny, w jakim wierzymy, że byśmy się znaleźli.
My nie chcemy idealnego ciała, tylko konkretnych uczuć. Człowiek chce czuć się akceptowanym, ważnym, docenionym czy kochanym. Gdy marzymy o idealnej sylwetce, to tak naprawdę marzymy o tym, jak będziemy się czuli, gdy ją osiągniemy. Myślimy, że dzięki niej będziemy czuli się komfortowo na basenie, w intymnej sytuacji czy pozując do zdjęcia.
Jednak to poczucie komfortu możesz wybrać, aby poczuć teraz, a nie za 2 lata, gdy waga pokaże -10kg.
A cierpienie? Dlaczego nie ma nic wspólnego z wyglądem ciała?
Bo nie cierpimy przez to, jak ono wygląda, tylko przez historię, w którą uwierzyliśmy.
Nasza podświadomość kupiła historię, że szczęście/miłość/wartość zależy od wagi, cery, wieku, wyglądu czy proporcji w ciele. I gdy nie widzimy w lustrze obrazu, który uznajemy za jedyny właściwy, to szczęście z wnętrza nie płynie, a w jego miejsce pojawia się smutek, frustracja, złość lub depresja.
Czy ciało jest przyczyną cierpienia, którego doświadczamy? Nigdy nie było i nigdy nie będzie. To tak, jakby powiedzieć, że przyczyną cierpienia kierowcy jest samochód, którym jedzie. Przyczyną jest stosunek, jaki ma do tego samochodu. Cierpi, bo nie potrafi docenić tego, co ma. Nie potrafi zobaczyć, jakim darem jest ten pojazd, jak piękny jest, jak wiele dla niego robi, jak wiele mu zawdzięcza.
Nie potrafi, czy może nie chce?
Być może potrafi, ale coś jest dla niego ważniejsze. Trzymanie się jakiejś racji: moje ciało nie jest piękne, jestem nieatrakcyjny, jestem brzydka, czegoś mi brakuje, coś jest ze mną nie tak, to ciało jest gorsze od innych ciał, za dużo ważę, za mało ważę, mam za dużo siwych włosów, za dużo zmarszczek, za mało mięśni, za duże uda, za mały biust itp.
To z tych osądów pochodzi cierpienie, a nie z faktów, czyli realnego wyglądu.
Najciekawiej robi się wtedy, gdy odkrywamy podświadomą korzyść z atakowania siebie. Widzimy, że moglibyśmy być szczęśliwsi, ale wolimy czuć bezwartościową i chwilową przyjemność z posiadania racji niż wdzięczność za pojazd, bez którego nikogo byśmy nie przytulili, niczego pięknego nie zobaczyli i nic nie doświadczyli.
A po drugie?
Zależało mi także, aby uczestnicy zrozumieli i doświadczyli, że drogą do szczęścia, spokoju i poczucia wartości są wdzięczność i akceptacja, a nie obraz w lustrze, czy numerek na wadze lub w peselu.
Co niszczy ciało w większym stopniu, niż mogłoby nam się wydawać? Strach, wstyd, poczucie winy czy stłumiona nienawiść. Negatywne emocje osłabiają ciało przez cały rok, non stop. Zaczyna się od osądzającej myśli, potem umysł tworzy negatywną emocję, następnie osłabiane jest ciało energetyczne i finalnie obrywa się organom i wszystkim układom w ciele. Człowiek, zamiast mieć więcej energii, by cieszyć się ciałem i życiem, ma jej coraz mniej.
Czy jest wyjście? Tak, i jest nim akceptacja tych emocji.
Jest tylko małe ALE:
Każdy z nas słyszał i czytał dziesiątki razy o tej akceptacji. Jednak gdy podczas warsztatu wykonaliśmy ćwiczenia na temat akceptacji starzenia/ przemijania/ wyglądu, okazało się, że mamy podświadomą niechęć do akceptacji. Wierzymy, że stracimy kontrolę, nadzieję i przestaniemy dbać o ciało, jak tylko je zaakceptujemy.
Ba! Okazało się także, że podświadomie wierzymy, że zarówno strach, żal, wina czy wstyd są potrzebne, bo rzekomo dzięki nim chodzimy na treningi, wklepujemy kremy pod oczy i „troszczymy” się o ciało.
Tylko ile warta jest troska, która wynika ze strachu przed zmianami czy przyszłością? Niewiele, bo robiąc coś ze strachu, wzmacniamy poczucie zewnętrznego zagrożenia i osłabiamy ciało jeszcze bardziej.
Akceptacja obecnego wyglądu, kondycji, wieku czy wagi nie oznacza, że człowiek przegrał, tylko WYGRAŁ!
Idealny wygląd to nie jest jeszcze najwyższy poziom sukcesu w obszarze ciała. Najwyższy jest wtedy, gdy tego idealnego wyglądu nie potrzebujesz, aby czuć szczęście czy wdzięczność.
Największy mit mówi, że gdy zaakceptujesz ciało, to przestaniesz się o nie troszczyć. To kłamstwo i trzeba o tym głośno mówić. Gdy zaakceptujesz ciało, to dopiero wówczas zaczniesz prawdziwie się o nie troszczyć! Dopiero wtedy zaczniesz słuchać jego potrzeb i dawać mu to, czego potrzebuje. Dopóki go nie akceptujesz, to z nim walczysz. Utrzymujesz go w umyśle jako wroga i wcale go nie słuchasz. Słuchasz programu w umyśle, który mówi, że jak schudniesz, to będziesz szczęśliwsza/szczęśliwszy.
Akceptacja ciała da Ci ogromny zastrzyk energii, więc wszystko przyśpieszy. Nadal możesz ćwiczyć, wklepywać kremy i jeść organicznie. Po prostu masz 10 x więcej ochoty i radości z tych czynności. Nie robisz ich na siłę i nie potrzebujesz tych wszystkich filmików motywacyjnych, bo ona płynie z Twojego wnętrza. Chcesz się troszczyć, bo je kochasz. Już z nim nie walczysz, tylko codziennie mu dziękujesz, bo dzięki niemu nie dość, że możesz tańczyć i oglądać zachód słońca, to jeszcze możesz wnosić wiele dobra w życie innych ludzi.
Jest jeszcze jeden klucz do szczęścia i wysokiego poczucia wartości - zmiana funkcji, którą przypisujemy ciału. Wielu mądrych, którzy żyli przed nami i osiągnęli maksymalne poziomy szczęścia, mówiło, że drogą do tego szczęścia nie jest ciągłe martwienie się o każdą zmarszczkę i siły włos, ani też niekończące upiększanie ciała, tylko używanie go, aby służyć innym.
„To ciało zostało nam dane po to, abyśmy mogli za jego pomocą służyć całemu stworzeniu.” - M. Gandhi
„Zapominamy o ego, gdy myślimy o ciele jako oddanym służbie innym.” - S. Vivekananda
Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział! Gratuluję wszystkich postępów, owoców i rezultatów. Dziękuję także za pierwsze wrażenia z warsztatu, które pokazują, jak szeroki może być temat relacji z ciałem:
„Bardzo dziękuję za ten warsztat, dzięki niemu zobaczyłam jak bardzo obwiniam ciało za problemy w relacjach z płcią przeciwną. Dostrzegłam również taki schemat w moim rodzie po stronie żeńskiej. Teraz już wiem, że ciało nie miało i nie ma z tym nic wspólnego jak my kobiety w rodzinie byłyśmy traktowane przez mężczyzn i na co im pozwalałyśmy. Bez względu na to jakie byłyśmy i jesteśmy, zawsze zasługiwałyśmy na szacunek i dobre traktowanie.” Beata
Dziękuję za lekturę!Życzę maksymalnie pozytywnej relacji ciałem - przepełnionej wdzięcznością, troską i akceptacją. Kamil
PS. Warsztat się zakończył, ale nadal można wziąć w nim udział, czyli przejść go w pełni we własnym zakresie.
PPS. W najbliższy poniedziałek zaczynamy warsztat w obszarze programów religijnych. Wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo głęboki i niezwykle transformujący. Zapraszam wszystkich, którzy są gotowi, aby zrezygnować z postaw, emocji i przekonań, które oddalają od szczęścia i wewnętrznej prawdy.
W październiku ubiegłego roku miała miejsce pierwsza „eksperymentalna” edycja Warsztatu Introspekcji… i właśnie mija rok od tego wydarzenia!
Introspekcja jest zaawansowanym i niewygodnym procesem. Z jednej strony „czyni cuda”, lecz z drugiej wymaga odwagi, determinacji i wyrozumiałości.
A jednak odbyło się 11 edycji, w których wzięło udział setki osób!
Nie spodziewałem się, że tak wiele osób będzie gotowymi, aby zajrzeć tak głęboko w siebie i przejść przez stosy fałszywych przekonań i negatywnych emocji.
Wykonaliście przeogromną pracę, ze skali której przypuszczalnie mało kto zdaje sobie sprawę. Proces introspekcji to nie jest zabawa grabkami w piasku. To głębokie oczyszczanie siebie z tego, czym nie jesteśmy. To odprogramowanie podświadomości z fałszywego obrazu nas samych.
Unieważnienie/skasowanie jednego programu może całkowicie zmienić nasze zachowanie, sposób reagowania czy to, kim jesteśmy.
Ten proces bywa bardzo niewygodny, lecz ta chwilowa niewygoda to pikuś przy owocach, o których przez ten cały rok pisaliście. Otrzymałem dziesiątki maili z głębokimi i poruszającymi historiami o wielkim „objawieniu” jakie osoby przeżyły, bo odkryły program/przekonanie, które kierowało ich życiem przez dziesiątki lat!
Zmagały się latami z finansami, relacjami, a nawet zdrowiem i nie miały pojęcia, że przyczyna nie jest na zewnątrz tylko w ich własnym umyśle. Kiedyś (zazwyczaj będąc dzieckiem) uwierzyły w jakąś nieprawdziwą myśl, osąd, opinię czy krytykę i przez te wszystkie lata sabotowały same siebie.
Niezmiennie w opisie każdego Warsztatu Introspekcji jest ten sam cytat Junga:
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem"
Gdy do tego procesu dołożymy uwalnianie, wówczas mamy potężny katalizator do zmian. Wystarczy regularnie wykonywać ćwiczenia introspekcji wraz z ćwiczeniami uwalniania i w perspektywie miesięcy (a często nawet tygodni) nasze życie dosłownie zmienia się na naszych oczach. Nie mówiąc już o latach, bo z każdym kolejnym człowiek ma wrażenie, że nie miałby o czym rozmawiać ze sobą sprzed roku.
Przyjmijcie proszę moje ogromne gratulacje i ogromne podziękowania za ten rok! Dziękuję za każde spotkanie na żywo, każde wykonane ćwiczenie i każdą zapisaną kartkę.
Chociaż temat co miesiąc był inny, to on nie ma większego znaczenia. Koniec końców chodzi o nieustanne unieważnianie tego, co nie jest prawdą na nasz temat.
Pomysł na prowadzenie tych warsztatów nie był „mój”. Nagle z niczego pojawiła się wewnętrzna inspiracja „Zacznij robić warsztaty introspekcji”.
I zamierzam je kontynuować, ponieważ od początku głęboko wierzyłem w ten proces i nadal jestem głęboko przekonany, że mimo chwilowej niewygody, każda minuta zaangażowana w introspekcję i uwalnianie zwróci się wielokrotne. Dodatkowo teraz mam na to dowody w postaci ok. 150 pozytywnych opinii oraz wszystkich wiadomości z opisem postępów, z których wiele brzmiało nieprawdopodobnie.
Na edycję jubileuszową przygotowałem coś specjalnego. Z każdym kolejnym miesiącem obserwowaliśmy, że w naszej podświadomości istnieje specyficzny zbiór programów, które nazywają się religijnymi. Odnajdywaliśmy je w każdym obszarze. Począwszy od pieniędzy i pracy, poprzez związki i relacje, a kończąc na fizycznym ciele.
Paradoks polegał na tym, że chociaż te programy mają w nazwie słowo „religijny” (co mogłoby wskazywać na coś pozytywnego), okazywały się całkowicie fałszywe i destrukcyjne.
Tych programów jest bardzo dużo, a ze względu na ich pozornie pozytywny wydźwięk, wielu ludzi woli ich nie kwestionować, choć rozsądek podpowiada, że coś mocno nie gra.
Na szczęście mamy dorobek D. Hawkinsa oraz efekty jego wieloletnich badań nad naturą umysłu i świadomości, wsparte kinezjologią.
Dzięki tej wiedzy i odkryciom wiemy na przykład, że poczucie winy, umartwianie się, gloryfikowanie cierpienia czy ubóstwo wcale nie prowadzą do szczęścia i nieba.
Wystarczy spojrzeć na mapę świadomości (kalibrującą na 600) i jasno widzimy, że poświęcanie się, wina, wstyd czy lęk przed karą znajdują się na dole, a to, co nazywamy Boskim - Miłość, Radość, Pokój - znajduje się na górze.
Zatem droga do tego, co piękne, dobre, zdrowe i pozytywne wiedzie przez porzucenie winy, lęku czy wstydu, a nie poprzez kierowanie się nimi czy wywoływanie ich u innych.
Oto najważniejsze przesłanie i wskazówka, aby życie stawało się coraz pozytywniejszym:
Rezygnuj ze wszystkiego, co negatywne, w każdej formie i wobec każdego, w tym siebie.
Nawet wtedy, gdy ego przekonuje Cię inaczej lub próbuje usprawiedliwić dane zachowanie. Zaufaj, porzuć je i zastąp pozytywną wersją - życzliwością, uprzejmością, przebaczeniem czy odpuszczeniem.
W ten sposób dajesz sobie najpiękniejszy możliwy prezent: odkrywasz w swoim wnętrzu światło, a następnie ono poprzez Twój umysł zacznie naprawiać i przemieniać każdy fragment Twojego życia.
Po prostu zaufaj światłu, które nosisz w swoim wnętrzu. Poproś, aby pokazało Ci najlepszy kierunek w obecnej sytuacji i uwalniaj wszelki opór, który napotkasz.
Bardzo dziękuję za Twoją obecność!
Oczywiście osoby gotowe gorąco zapraszam na jubileuszową edycję Warsztatu Introspekcji o kasowaniu programów religijnych, która startuje 05 października.
Jeden z argumentów przeciwko uwalnianiu negatywnych emocji mówi, że emocje o czymś nas informują, jest w nich coś cennego oraz mówią o naszych potrzebach. I właśnie dlatego rzekomo lepiej je zostawić, niż uwalniać, bo chronią nas przed niebezpieczeństwami i pomagają w życiu.
I to by się nawet i zgadzało, tylko w tym argumencie pomijany jest „drobny” szczegół.
Człowiek nie jest emocjami, których doświadcza (każdy może to subiektywnie potwierdzić w wyciszeniu/medytacji).
Gdy włączysz kamerę w telefonie i skierujesz ją na krzesło, to zobaczysz w telefonie obraz krzesła. Czy telefon jest krzesłem?
Emocje nie są nasze, chociaż doświadczamy/postrzegamy je w sobie.
To, że pod wpływem strachu czy wstydu doświadczamy w ciele fizycznych doznań, nie oznacza, że fizyczne ciało jest początkiem emocji. Początkiem jest MYŚL, która także nie znajduje się w fizycznym ciele. Dopiero później doświadczamy jej w formie emocjonalnej energii i fizycznego odczucia.
Emocje powstają w tej części umysłu, którą nazywamy ego.
Tym samym wszystko się zgadza odnośnie argumentów przeciwko uwalnianiu, ale dla ego, a nie dla nas!
Rzeczywiście emocje chronią ego, mówią o egoistycznych potrzebach ego i zapewniają dla ego przetrwanie.
Przed czym emocje chronią ego? Przed prawdą o naturze jego istnienia!
Ego „myśli”, że jest Bogiem, że jest najważniejsze, że wszystko kreci się wokół niego, że każdy powinien mu służyć, że wszyscy są tutaj dla niego i każdy powinien być poddanym, który spełnia jego zachcianki (nieprzypadkowo taki zestaw cech u ludzi nazywamy narcyzmem).
Całe zamieszanie z poplątaniem tego świata wynika z przeoczenia tego „drobnego” szczegółu, że emocje są częścią ego, które nie jest prawdziwą częścią nas. Jednocześnie ten mechanizm, który ma miliony lat ewolucji, jest wybitnym ekspertem w przekonywaniu nas, że to, co należy do niego (strach, wstyd, poczucie winy czy nienawiść) chroni nas samych.
Przed czym? Przecież to ego jest jedynym źródłem naszego cierpienia i problemów (to także można subiektywnie odkryć w procesie introspekcji).
Istnieje zjawisko nazywane odwróceniem lucyferycznym. To mechanizm, który zamienia prawdę z fałszem i próbuje nas przekonać, że strach zapewnia nam bezpieczeństwo i chroni nas przez zagrożeniem, podczas gdy on sam jest największym zagrożeniem, bo sprawia, że nie widzimy źródła naszego bezpieczeństwa.
Podczas warsztatów introspekcji czy nawet podczas ostatniego warsztatu uwalniania omawialiśmy to, że negatywne emocje mają swoje mechanizmy obronne, abyśmy przypadkiem nie wpadli na pomysł, by zacząć je uwalniać!
Przecież to naturalne, że ten genialny mechanizm przetrwania zabezpieczył się z każdej możliwej strony, aby faktycznie… przetrwać.
Gdyby nie było tych zabezpieczeń, ludzie rezygnowaliby ze strachu z taką łatwością, z jaką rezygnują z jajecznicy na śniadanie, a ulice byłyby przepełnione świętymi i oświeconymi.
A zabezpieczenia są między innymi takie:
Gdy chcesz dotknąć winy, to mówi Ci, że bez niej będziesz popełniała/popełniał błędy i niczego się nie nauczysz.
Gdy chcesz wybaczyć, słyszysz myśl, że w ten sposób usprawiedliwiasz to, co się wydarzyło.
Gdy chcesz dotknąć wstydu, słyszysz, że stracisz motywację do zmiany i kontrolę nad sobą.
Gdy chcesz dotknąć żalu/smutku, mechanizm mówi Ci, że w ten sposób zapomnisz o przeszłości i ważnych osobach/wydarzeniach.
Gdy chcesz uwolnić pragnienia, mówi Ci, że bez nich nic nie osiągniesz.
Gdy chcesz porzucić kontrolę, mówi Ci, że wszystko się zawali, a ludzie wejdą Ci na głowę.
Gdy chcesz zrezygnować z gniewu, przekonuje Cię, że staniesz się słabeuszem i stracisz największy motor zmian.
A gdy chcesz uwolnić strach, mówi Ci, że bez niego wyskoczysz z okna, bo przecież tylko lęk Cię przed tym blokuje.
I człowiek nabiera się na to raz za razem, przez całe życie.
I w tym wszystkim zapomina, że żyje POMIMO tego, że ma emocje, a nie dzięki nim.
Zapomina, że jest jeszcze rozsądek, który jest nieporównywalnie mądrzejszy niż emocje i to on chroni przed wyskoczeniem z okna.
I gdy tak bardzo skupia uwagę na własnym cieniu, to nie widzi światła, które go stworzyło, które cały czas ma w sobie i które przez wszystko go przeprowadzi, jeżeli tylko opowie się za zaufaniem, a nie lękiem.
Nie zamierzam nikogo zmuszać czy przekonywać do uwalniania, ponieważ szanuję wolność każdego człowieka. Rozumiem, że to kwestia wewnętrznej gotowości, szczególnie w obszarze mówienia sobie prawdy i chęci wzięcia odpowiedzialności.
Jednocześnie zachęcam do głębszego zastanowienia się nad sensem słuchania strachu, wstydu czy poczucia winy. Czy faktycznie te emocje chronią nas, czy może same siebie?
"To, co zapewnia nam przetrwanie, to brak strachu i zastąpienie go ostrożnością oraz realistycznym zdrowym rozsądkiem. Udało nam się przetrwać pomimo naszych lęków, a nie dzięki nim [...] „Strach nie jest konieczny."
Dziękuję za lekturę i Twój czas! Życzę pogodnego dnia i samych mądrych wyborów! Kamil
Dr. Hawkins radził nam spędzać czas w tzw. świętym towarzystwie, czyli otaczać się ludźmi, którzy mają te same wartości i kierunek w życiu.
Tacy ludzie to wielki skarb, cenniejszy niż może się wydawać. Z jednej strony takie towarzystwo to cud i wielka Łaska, a z drugiej to po prostu konsekwencja wyboru, aby spędzać czas z ludźmi, którzy widzą w Tobie światło.
Dziękuję, że wybraliście spędzić ubiegłe dwa dni w tym miejscu!
Dziękuję za odwagę i decyzję, aby przyjechać. Największą pracę wykonaliście wcześniej. Warsztat to już tylko wisienka na torcie. Najpierw trzeba było podjąć wiele innych decyzji, zmierzyć się z wieloma emocjami i lękami (że ktoś zobaczy nasze emocje, że ktoś oceni, że coś nas przerośnie), a także z wyzwaniami organizacyjnymi, aby np. przyjechać z innego kraju!
Z tego, co mi wiadomo, wszyscy przeżyli! :)
Dziękuję za wszystkie procesy uwalniania, za łączenie się w akceptacji, wdzięczności i miłości, za rozmowy, dzielenie się doświadczeniem i ogromną mądrością oraz za wspólne posiłki i bardzo radosny czas!
Dziękuję, że wspieraliście siebie wzajemne i pokazywaliście, że emocje nie są złe, że nie trzeba się ich bać, ani wstydzić.
Dziękuję za odwagę zmierzenia się z oporem, lękami, urazami, winą czy niezasługiwaniem. W grupie jest raźniej, a proces mocniejszy.
Dziękuję za ciepłe przyjęcie wszystkich rekwizytów :) Mówi się, że jeden obraz jest wart więcej niż 1000 słów. Tym bardziej że dla naszej podświadomości to obrazy są bliższe niż słowa.
Życzę każdemu uczestnikowi, aby stał się inspiracją dla innych. Aby swoim życiem pokazał, jak wiele można mieć w sobie radości, jak bardzo można być wdzięcznym za każde doświadczenie, jak dalece można być nieprzywiązanym do tego świata i jak wiele można z siebie dawać, aby inni przypomnieli sobie, że wszystko, czego szukają, mają już w sobie tu i teraz.
Zakończyliśmy warsztat słowami amerykańskiej pisarki, Helen Keller, która powiedziała:
„Zwracaj twarz ku słońcu, a nie będziesz widzieć cienia”
Każdy człowiek w każdym momencie życia ma wybór. Patrzy na słońce lub na cień. Patrzeć na słońce to kierować się życzliwością, widzieć w każdym i w sobie dobro i niewinność, odkryć w sobie nadmiar i hojnie się nim dzielić oraz nieustannie cieszyć się i żartować!
Nawet wtedy, gdy wychodzi cień, nadal można zwracać twarz ku słońcu, czyli nie walczyć, tylko przyjąć odpowiedzialność i zaakceptować.
Niezmiennie, największa wdzięczność dla Mocy, która nas sprowadziła, prowadziła, chroniła i wspierała. To dzięki Niej wszystko pozytywnie się potoczyło i przebiegło w tak wzmacniającej atmosferze 🙏
Dziękuję za ten wspólny sukces! Dziękuję za lekturę! Moc z Tobą! Kamil
Raz na jakiś czas czytam nowe wrażenia z kursów i warsztatów, które regularnie otrzymuję. Są dla mnie nieocenionym źródłem feedbacku - pokazują co ulepszyć i w jakim kierunku podążać. Bardzo za wszystkie dziękuję i gratuluję wszystkich postępów!
Publikuję je także, bo często zawierają w sobie odkrycia, przemyślenia lub wskazówki od osób, które przechodzą przez te procesy.
Oto kilka ostatnich:
🟢 Praktyczny Kurs Uwalniania Emocji
„Kamil, bardzo dziękuję za ten kurs. Uwalniam od pół roku, tzn. słucham Twoich sesji i próbuję to robić, ale dopiero po tym kursie widzę, o co w uwalnianiu właściwie chodzi. Kropki zaczęły mi się łączyć na Twoim warsztacie w czerwcu, ale teraz widzę tego pełen obraz i zaczynam tą technikę rozumieć. Uważam, że to jest must have dla każdego, kto chce uwalniać. Na początku Twoich sesji mówisz, że cały kontekst znajduje się w książkach Hawkinsa i wymogiem udziału w sesjach jest przeczytanie książki. Ja się nie do końca z tym zgodzę. Uważam, że w książkach technika jest super wypromowana, jako super szybki i bezbolesny, wręcz magiczny lek na wszystko. Książki w moim mniemaniu skupiają się na tym, jakie uwalnianie ma super skutki, ale nie mówią o tym jak to robić, ani o tym jak ciężki i czasami długotrwały jest to proces. Ja przeczytałam 3 książki i nie miałam pojęcia o rzeczach, o których mówisz w kursie (tematy związane z ego, oporem, zniechęceniem, że można uwalniać na bieżąco i na "zapas" i wiele innych). Żałuję, że nie zrobiłam tego kursu wcześniej, (widocznie tak miało być), ale bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Zmierzam do tego, że zachęcałabym Cię do tego, żeby bardziej ten kurs promować, np. kiedy mówisz, że kontekst jest w książkach Hawkinsa, bo to jest konkretna, ustrukturyzowana wiedza, która dużo rozjaśnia. Naprawdę bardzo profesjonalna robota. Ja co prawda wiedziałam, że ty jakieś kursy nagrałeś, ale nie nigdy nie czułam potrzeby, żeby zainteresować się tym bliżej. Dopiero ludzie poznani na warsztacie zainspirowali mnie do tego, żeby sięgnąć do kursu i jestem im za to bardzo wdzięczna.” Agnieszka
„Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Wiedza w tym kursie jest bardzo przydatna i powinna być ucznia od najmłodszych lat. Najbardziej spodobał mi się proces doszukiwania się przyczyny. Uświadamiania sobie przyczyny naszych spraw i emocji. Zmieniło się to, że jestem bardziej uważna. Bardziej koncentruję się na swoich odczuciach w ciągu dnia. Polecam. Myślę, że jest niezbędny dla każdego, kto chce wzrastać duchowo.”Elżbieta
„Pytanie, czy warto było dołączyć jest pytaniem retorycznym, tak samo jeśli chodzi o pytanie, czy uważam ten proces za przydatny. Jest to kolejny mój warsztat i uważam, że wszystkie były dla mnie tak samo ważne, wartościowe i przydatne. Dla Mnie Twoje warsztaty Kamil są jak puzzle, które układam i widzę już zarys tego, co to puzzle skrywa. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale nie wyobrażam sobie, że w tej chwili mogłabym przerwać. Bezcenne dla Mnie jest to, że widzę efekty mojej pracy na wszystkich warsztatach, efekty które pojawiają się z dnia na dzień. Moje życie wygląda o niebo lepiej niż w marcu, kiedy zaczynałam pierwszy warsztat. Każda sesja uwalniania emocji, którą zrobiłam zmienia Mnie. Decyzja, aby wziąć udział w pierwszym warsztacie była najlepszą decyzją w moim życiu.” Magda
„Najbardziej wartościowe: zadajesz dużo niewygodnych pytań. Warto było, sesje uwalniania wycisnęły wiele łez. Uwalniam i ufam, że tędy droga. Dużo do uwolnienia, ale zgodnie z Kursem Cudów, Miłość Boża mnie wspiera. Dla mnie proces wciąż trwa i uwalniam to, co się pojawia :)” Dorota
„Warsztat pozwala przejść głęboko proces uwalniania emocji i zanurkowania w swój świat podświadomych przekonań. Uświadomienia sobie ich i ich zmiany. Najbardziej wartościowe było dla mnie uświadomienie sobie, jak głęboka była moja rana odrzucenia i poprzez uwolnienie tego bólu wejście w proces zdrowienia.” Ania
🟢 Warsztat Introspekcji na temat pracy i finansów:
„Najbardziej wartościowy warsztat, w jakim brałam udział. Wgląd w swoje przekonania jest bezcenny. Uwalnianie emocji to klucz do zmiany i szczęśliwego życia. Dziękuje Kamil za wszystko i dalej nie zaprzestaje w swojej pracy nad odkrywaniem kim naprawdę jestem.” Marzena
🟢 Praktyczny Kurs Introspekcji i kasowania programów:
„Bardzo wartościowy kurs, już darmowy webinar na kanale dużo mi dał, ale to to petarda. Jestem świeżo po introspekcji odnośnie poczucia wartości i okazało się, że wyszły 2 i pół strony przekonań (w tym 100% negatywnych), i cieszę się, bo wiem, co uwalniać. Jeszcze długa droga przede mną, ale jestem wdzięczna, że mam gotowe materiały pomocnicze. Jestem Ci bardzo wdzięczna, że tworzysz te materiały oraz jestem wdzięczna osobie, która nakierowała mnie na tą drogę, kiedy byłam w depresji. Piękne rzeczy zaczęły się dziać w moim życiu :) Już nawet poleciłam ten kurs koleżance, która też zgłębia te ścieżki, bo uważam, że to jedna z lepszych rzeczy którą można dla siebie zrobić :)” Klaudia
✅ Prezentacja gotowa (choć wciąż dopisuję do niej cytaty, które ubarwią spotkanie i wskażą kierunek).
✅ Nowiutkie poduchy (zgodnie z prośbami z wcześniejszej edycji) dla osób, które będą chciały zrobić przerwę od krzesła.
✅ Magiczny torba z rekwizytami (będzie kilka nowych - niektóre wciąż nieodpakowane - rzecz jasna nie pokażę ich teraz 😀).
✅ Intencja, aby wszystko, co się wydarzy, wniosło jak najwięcej światła, prawdy i miłości w życie jak największej ilości osób.
I co jeszcze?
✅ Najważniejsze, czyli grupa odważnych osób, które chcą przekroczyć aktualne granice, wejść na wyższy poziom umysłowej dyscypliny i odkryć w sobie jeszcze większe pokłady niewyczerpanej radosnej energii.
Dziękuję za przywilej spędzenia tych dwóch dni w tak wspaniałym towarzystwie 🙏
Do zobaczenia w sobotę rano!
PS. Proszę się wyspać, przyjść z otwartym umysłem, poczuciem humoru i... dziurawą kieszenią, do której wsadzimy ograniczające przekonania i negatywne emocje, haha 😀
Podświadomy plot twist, czyli nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie sylwetki, wagi i atrakcyjności.
Podczas kilku różnych bloków tematycznych (podczas wczorajszego Warsztatu Introspekcji) dotyczących bliskości, kompleksów czy sposobów, w jaki rodzice patrzyli na swoje ciała (co później skopiowaliśmy, bo nie wiedzieliśmy, że można inaczej) pojawił się także blok „Strach przed atrakcyjnością”.
Zasugerowałem, że te ćwiczenia mogą dać nam odpowiedź na pytania w stylu: jak to możliwe, że od tylu lat pracuję nad sylwetką i ona ani drgnie lub po chwili wraca?
(Mniej więcej połowa pytań w ankiecie przed warsztatem dotyczyła podobnego tematu "Mam intencję, aby schudnąć, pracuję nad tym od lat i niewiele się zmienia").
Zadaniem uczestników było napisanie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby stali się bardzo atrakcyjni (wyjaśniliśmy sobie najpierw, że atrakcyjność jest względna, ale na potrzeby ćwiczenia uznaliśmy, że istnieje społeczny wzorzec tego, co aktualnie nazywamy atrakcyjnym ciałem).
Chodzi o wyobrażenie sobie sytuacji, w której faktycznie osiągnęłaś/osiągnąłeś tzw. wymarzoną sylwetkę. Wszystko się zgadza - wymiary, proporcje, waga, cera itp. Cel osiągnięty, Twoje ciało wygląda dokładnie tak, jak chciałaś/chciałeś.
Oczywiście najpierw (według naszych wyobrażeń) zalewa nas fala szczęścia! W końcu wyglądamy tak, jak osoby, do których się kiedyś porównywaliśmy. Gdy to robiliśmy, wierzyliśmy, że te osoby są o wiele szczęśliwsze, pewniejsze i bardziej wartościowe niż my, dlatego zależało nam, aby wyglądać tak samo.
Powyższe przekonanie napędza co najmniej 80% branż Beauty i Fitness (przekonanie, że nasze samopoczucie zależy od ciała i wraz z jego zmianą, podniesie się poziom szczęścia). To także rozłożyliśmy na czynniki (programy) pierwsze.
Jednak to, co nas interesowało, to odkrycie, czy osiągnięcie sukcesu (wymarzonego ciała) nie pociągnie także za sobą negatywnych konsekwencji (według naszej podświadomości).
I tutaj robi się bardzo ciekawie.
Okazuje się, że z dużym prawdopodobieństwem mamy w podświadomości przekonanie: Gdy osiągnę cel wymarzonej sylwetki i moje ciało stanie się bardzo atrakcyjne to: -Przyciągnę niechcianą uwagę, -Partner może być zazdrosny, -Bliscy mogą mnie odrzucić, -Rodzic (mający podobną sylwetkę do mojej) może poczuć się zdradzony, -Ludzie będą oceniać mnie na podstawie wyglądu, -i kluczowe: Zacznę się wyróżniać z tłumu!
To dość oczywiste, że osoby, które wyróżniają się wyglądem, ściągają na siebie większą uwagę. Od podziwu, przez zazdrość po pożądanie.
A czy bycie na „świeczniku” jest dla większości ludzi czymś komfortowym lub przynajmniej neutralnym?
Skądże!
Jeżeli ktoś nie przepracował wcześniej lęku przed oceną, odrzuceniem czy krytyką i do tej pory się nie wyróżniał, a miałby nagle ściągnąć na siebie uwagę wielu osób, mógłby odebrać to jako zagrożenie!
Czas na finał:
Głęboko w naszej podświadomości mogą znajdować się przekonania, że bycie widzianym przez innych jest niebezpieczne, że uwaga = zagrożenie i lepiej być mniej atrakcyjnym, niż zagrożonym!
W efekcie dochodzi do wewnętrznego konfliktu. Z jednej strony chcemy zmienić sylwetkę, za co płacimy czasem, zasobami i litrami potu, a z drugiej boimy się, że jak nasza sylwetka się zmieni, to będziemy mieli mniejszy lub większy „problem”.
Wykonaliśmy także odwrotne ćwiczenie, czyli zastanowiliśmy się, czy mniej atrakcyjny wygląd może być dla nas bezpieczniejszy (dlaczego nie warto mieć atrakcyjnego ciała).
I tak skonstruowane pytanie pięknie pokazuje podświadome przekonania, że wówczas partner jest spokojniejszy, jesteśmy akceptowani przez bliskich i (co z mojego doświadczenia u wielu osób okazuje się strzałem w dziesiątkę) nie musimy konfrontować się z naszą se-k-ualnością!
Jeżeli w tym obszarze nie czujemy się pewnie, a umysł wypełniony jest lękiem i wstydem, to będziemy nie tylko sabotowali nasze ciało, ale przede wszystkim relacje.
Finalny wniosek jest taki, że wygląd/stan/kondycja naszego ciała (wyłączając kwestie wyzwań zdrowotnych) jest w 100% zgodny z tym, co na dany moment potrzebujemy!
Po prostu zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy, że w naszej podświadomości w obszarze ciała na pierwszym miejscu wcale nie jest zdrowie, troska czy super forma. Zazwyczaj ciało spełnia funkcję ochrony przed jakimś niebezpieczeństwem, które rzekomo może na nas czekać w sytuacji intymnej czy wyróżnieniem się wśród innych.
Stąd mówi się, że ciało tylko wykonuje rozkazy.
Jeżeli naszą intencją jest zmiana tego, jak ciało wygląda, najpierw sprawdziłbym jaki „podświadomy rozkaz” doprowadził do obecnego stanu. Jeżeli go nie unieważnię, to ciało „będzie chciało” zrobić wszystko, aby znów wrócić do tego stanu.
„Nic nie zmieni się w Twoim świecie zewnętrznym, dopóki nie przyjrzysz się temu, co ukryte w cieniu Twojej własnej nieświadomości.” C.G. Jung
Ten spokój, poczucie bezpieczeństwa, ta radość czy miłość - to wszystko także rozgląda się za Tobą!
To, czego szukasz, nigdzie sobie nie poszło i nigdzie się nie zgubiło.
Gdybym Cię zapytał, czy masz czasem wrażenie, jakby gdzieś w Tobie była część, która tęskni za domem? Oczywiście nie chodzi o ten fizyczny dom z cegieł, ani nawet powrót do dzieciństwa. Chodzi o ten, którego nie jesteśmy w stanie opisać słowami, ani sobie przypomnieć, chociaż wiemy, że istnieje.
Dobra wieść jest taka, że ten dom wygląda gdzie jesteś i także na Ciebie czeka!
Jaki jest wniosek? Że nie może się nie udać !!!
Jeżeli to, czego szukasz, szuka także Ciebie, to sukces jest pewny i gwarantowany. Zaufaj i wytrwaj w trzymaniu się zasad/wartości mocy, we wszystkich praktykach uwalniania, introspekcji czy wdzięczności.
Nawet gdy czasem robi się ciemno i ponuro, to nadal pamiętaj, że dopóki masz intencję, aby wziąć za to odpowiedzialność, aby to poddać lub zaakceptować, przybliżasz się do celu, zamiast się od niego oddalać.
Pogoda się zmienia. Raz świeci słońce, a raz grzmią pioruny. Koniec końców to nadal tylko pogoda. Nie przywiązuj się do niej, odpuszczaj chęć, aby ją zmienić i przyglądaj się z boku, jak mija.
✅ Wieść #2:
To, czego szukasz, jest już w Tobie!
Czyż to nie wspaniała informacja? Nie potrzebujesz niczego zdobyć, kupić, ani osiągnąć. Nie potrzebujesz milionów na koncie, nowego samochodu, idealnego ciała, ważnego stanowiska w pracy, ani nawet rodziny!
Oczywiście i tak Ci tego wszystkiego z serca życzę! Ale nic z tych rzeczy nie jest koniecznym warunkiem, aby czuć się szczęśliwym i bogatym człowiekiem!
Źródło całego bogactwa jest już w Tobie. Pieniądze to przy tym pikuś!
Gdybyś tylko zdała/zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteś już kochana/kochany, odkryłabyś/odkryłbyś, że masz już wszystko i niczego Ci nie brakuje.
✅ Wieść #3:
Drogą do odkrycia tego skarbu jest nieustanna praktyka wdzięczności oraz uwalnianie wszystkiego, co wdzięcznością nie jest.
Aktualny moment (który zawsze Ci towarzyszy) jest idealny na mini eksperyment:
Rozejrzyj się dookoła i wybierz spojrzeć na to z wdzięcznością. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz - możesz wybrać spojrzeć na daną sytuację, przedmioty, a nawet ciało z wdzięcznością.
➡️ Jeżeli uda się poczuć wewnętrzną ciepłą i błogą energię wdzięczności, super! Pozostań uwagą w tej energii i przenoś wzrok na kolejne rzeczy. Możesz też wstać i przystąpić do wszystkich zajęć - gotowania obiadu, prowadzenia samochodu czy koszenia trawnika - i nadal utrzymywać uważność na tej wewnętrznej energii. Im częściej będziesz to robiła/robił, tym łatwiej będzie to wytrenować. ➡️ Jeżeli nie uda się nic poczuć, trenuj aż do skutku. Energia wdzięczności jest w Tobie, to tylko kwestia czasu, aż „popłynie”. ➡️ Jeżeli pojawi się opór, zniechęcenie czy złość - super! Przynajmniej widzisz już co ją blokuje. Gdy ją uwolnisz, zrobisz znaczny krok w kierunku wdzięczności.
✅ Wieść #4
Dziękuję za 2 MILIONY odtworzeń sesji na YouTube oraz za udział w 300 sesjach uwalniania!
Mniej więcej 6 lat temu (sesje są co tydzień, a tygodni w roku jest 52) podyktowany wewnętrzną wizją usiadłem w sypialni (która służyła też jako gabinet) i przeprowadziłem pierwszą sesję uwalniania. Przyszło około 10 osób.
Od tego czasu sesje były regularnie prowadzone. Czasem z innego kraju, a nawet kontynentu. Łączna suma odtworzeń wynosi obecnie 2 miliony, a suma godzin, którą przeznaczyliście na uwalnianie wynosi 600 tysięcy godzin (przez pierwsze lata sesje były prowadzone także na Facebooku, także realnie powyższe liczby są znacznie większe).
Bardzo dziękuję za tę wspólną podróż! Dziękuję za dyscyplinę, za oddanie tej praktyce, za światło, którym świecicie oraz przykład, którym jesteście.
Dyscyplina to przejaw miłości, dlatego życzę jak najwyższego poziomu dyscypliny i jak najwyższych poziomów miłości!
Dziękuję także za wszystkie ciepłe maile i wiadomości po czwartkowej sesji nr 300.
Ta sesja jest inna niż pozostałe. Nazwałbym ją o wiele bardziej zaawansowaną oraz wymagającą ogromnej gotowości. Rozumiem, że taka wersja nie jest dla każdego, dlatego 6 lat temu podjąłem decyzję, że sesje na YouTube będą "lżejsze". Ta jest eksperymentem :)
Za tydzień (19-20.09) zobaczymy się w Warszawie i przez dwa dni będziemy przyglądali się umysłowi, szukali w nim tego, co nas obecnie ogranicza oraz to uwalniali.
Intencją warsztatu będzie odkrycie w sobie tego, co nas szuka, czyli mocy, dzięki której przez wszystko przejdziemy i ze wszystkim sobie poradzimy.
Czeka nas dużo rozmów, dużo uwalniania, dużo pięknych, radosnych momentów oraz tych emocjonalnie wymagających. Dzięki energii grupy doświadczymy uwalniania na całkowicie innym poziomie niż w wersji indywidualnej.
Dziękuję osobom, które dołączyły! Jeżeli masz ochotę, nadal mamy miejsca.
Dziękuję za chęć czytania tych wpisów. Dziękuję za Twoją obecność!
Życzę pogodnego tygodnia oraz jak najwięcej odwagi, ochoty do działania i determinacji, aby we wszystkich sytuacjach wybierać wyłącznie to, co dobre i pozytywne.
Czy doświadczasz obecnie jakiejś trudności lub emocjonalnego wyzwania? Coś w związku, relacji z kimś bliskim, karierze, finansach? Może czeka Cię jakaś decyzja lub nie wiesz, w którą stronę pójść?
Jeżeli tak, to przychodzę z pomysłem na ułatwienie znalezienia rozwiązania.
Gdybyś na ten temat nie miała/nie miał emocji, to o niebo łatwiej byłoby poradzić sobie z tą sytuacją lub znaleźć pozytywne/rozsądne rozwiązanie.
Za tydzień organizuję 2-dniowe spotkanie dla osób, które chcą szerzej spojrzeć na siebie, obecną sytuację i życie.
Wszystko, co będziemy robili (rozmowy, ćwiczenia, procesy uwalniania), będzie miało na celu przekroczenie obecnych granic, uwolnienie jak najwięcej ograniczeń, zatrzymanie się i przypomnienie prawdy o tym, że w naszym wnętrzu jest moc, aby ze wszystkim sobie poradzić i przez wszystko przejść.
Uczestnicy poprzedniego warsztatu twierdzili, że ogromną wartością była możliwość rozmowy między sobą, wymiany doświadczeń i usłyszenia jak inni poradzili sobie z tym, przez co sami przechodzimy. Takie rozmowy są bardzo wzmacniające.
Jeżeli do tego dołożymy wiele godzin uwalniania oraz inne ćwiczenia w energii grupy (z intencją przypomnienia sobie wewnętrznej mocy), to bardzo prawdopodobne jest, że ten weekend będzie przez Ciebie wspominany jako jeden z przełomowych.
Klucz tkwi w intencji spotkania, energii grupy oraz wysokim poziomie świadomości narzędzi, z których będziemy korzystali. Wykonamy ćwiczenia, aby: -poczuć się wewnętrzne bezpiecznymi, -"wyluzować się”, czyli przestać słuchać strachu i martwienia, -przestać opierać się temu, co doświadczamy, -puścić pragnienie kontrolowania wszystkiego i każdego, -oraz przypomnieć sobie o miejscu w naszym wnętrzu, w którym panuje głęboki spokój i z którego płynie ogromna energia do działania, tworzenia i wychodzenia z inicjatywą.
Jedyne, czego człowiek potrzebuje, aby poradzić sobie z obecną sytuacją, to wyższy poziom mocy. Gdy tylko odrobinę wzrośnie mu poziom świadomości, jak tylko zmniejszą się emocje/odejdą dotychczasowe przekonania, to spojrzy na obecną sytuację inaczej, ponieważ stał się kimś innym. Jego umysł nie szuka już dziury w całym, nie nakręca się, nie rozważa najczarniejszych scenariuszy. Zaczyna naturalnie podpowiadać najlepsze rozwiązania. Zaczyna dostrzegać plusy tej sytuacji i używa jej, aby wzrosnąć. Zaczyna sobie przypominać, że jest twórcą, a nie ofiarą. Wraca pamięć o tym, że ma moc wyboru. Może wybrać, jak wygląda jego życie, jak się czuje, jakie ma nastawienie, z kim tworzy relacje, jaką pracę wykonuje oraz ile zarabia.
Tak wiele za tak niewiele!
Czym jest to „niewiele”? Podjęciem decyzji o wzięciu odpowiedzialności i zmierzeniem się z emocjami, które zaciemniają obraz.
To „niewiele” nadal wymaga dyscypliny, zaangażowania i kontaktu z ogromnym emocjonalnym dyskomfortem. Jednak w grupie ludzi o podobnej intencji o niebo łatwiej jest przechodzić przez te procesy.
Jeżeli masz ochotę i gotowość na takie doświadczenia, jesteś mile widziana/widziany!
(Poprzez pracę nad ciałem mam na myśli pozytywną relację z ciałem oraz wysoki poziom energii i witalności).
CO OSŁABIA I NIE POMAGA:
🔴 Krytyka i niezadowolenie
Wielki mit mówi, że niezadowolenie prowadzi do dobrych zmian, że im bardziej ktoś jest niezadowolony z ciała, tym lepiej, bo będzie mu się bardziej chciało je ulepszyć.
Na szczęście to nieprawda, że musimy być dla siebie surowi i krytykujący. To także nieprawda, że bez presji krytyki staniemy się leniwi i odpuścimy zmiany. Krytyka sprawia, że rośnie podświadoma nienawiść do ciała, a to ostatnie, czego potrzebujemy, aby ono było zdrowe i witalne.
Walka z ciałem (krytyka i niezadowolenie) osłabia je (nawet gdy ciało wizualnie wygląda lepiej).
🔴 Emocjonalne żądania
„Powinnam schudnąć; muszę lepiej wyglądać; ta część ciała powinna być inna” itp.
Każda taka myśl jest formą ataku na ciało. Nawet gdy mówimy „Moje ciało musi/powinno być piękniejsze” to także atak! Gdy tak myślimy/mówimy, dla naszej podświadomości ciało staje się wrogiem.
🔴 Zewnętrzna motywacja
Nakręcanie się wyglądem innych osób, oglądanie motywujących filmików przed treningiem, aby mieć więcej „mocy” czy wizualizowanie podziwu innych, gdy osiągniemy dany cel.
To wszystko opiera się na ulotnych i nietrwałych emocjach. Takie nastawienie osłabia człowieka, zamiast go wzmacniać. Czyni go ofiarą zewnętrznej motywacji. Dodatkowo budujemy awersję do własnego ciała, ponieważ próbujemy je zmienić siłą (czyli pod wpływem emocjonalnych impulsów).
🔴Zmienianie ciała po to, aby… … poczuć się lepiej, czuć się atrakcyjniej, czuć się szczęśliwym, mieć wyższą samoocenę czy siebie zaakceptować(!).
W ten sposób osoba wzmacnia przekonanie, że nie zasługuje aktualnie na szacunek czy akceptację, i zasłuży dopiero wtedy (warunkowa akceptacja), gdy ciało się zmieni. Z takim przekonaniem zawsze znajdzie się coś do zmiany, nigdy nie nadejdzie akceptacja, a ciało będzie podświadomie obwiniane za to, że nie jest idealne i dlatego nie czujemy się dobrze.
🔴Zmienianie ciała po to, aby… … uciec od samotności, poradzić sobie ze strachem czy wyleczyć się ze stresu.
To niewiele da, bo źródło tego, jak się czujemy, jest niezależne od ciała. Przyczyna negatywnego samopoczucia jest w umyśle. Można mieć ciało modela lub zawodnika fitnessowego i nadal mieć niskie poczucie wartości lub być przepełnionym lękiem.
Ciało nie ma takiej mocy, aby wyleczyć nas ze strachu czy wstydu. Możemy od nich odwrócić uwagę i zająć się ciałem, ale to nadal tylko ucieczka, a emocje w ten sposób nie znikną.
🔴Obwinianie ciała za to, czego nie robimy i jak wygląda nasze życie.
„Gdybym miał inne ciało, już dawno osiągnąłbym to i tamto. Gdyby moje ciało było lepsze, to już dawno byłbym szczęśliwszy”
Obwiniamy ciało (i niepotrzebnie osłabiamy) za decyzje zapadające w umyśle. Kluczowe ograniczenia są w umyśle, a nie w ciele (historia zna przykłady wielu osób, które mimo fizycznych ograniczeń osiągnęły znacznie więcej niż rzesze ludzi z ciałem w tzw. normie.)
Obwinianie ciała to wygodna wymówka, aby nie wziąć odpowiedzialności za własne życie, decyzje czy emocje.
🔴 Strach
Motywowanie siebie przez strach („Jak nie wezmę się za siebie, to będzie jeszcze gorzej, będą takie trudności, takie wyzwania, taki wygląd itp.”) działa tylko na krótką metę i osłabia ciało, zamiast je wzmacniać.
Strach nie prowadzi do niczego pozytywnego. To właśnie on sprawia, że nie osiągamy celów! Człowiek, który zacznie odpuszczać/uwalniać strach, będzie miał o niebo pozytywniejszą relację z ciałem niż ten, który używa strachu, aby ją polepszyć.
🔴 Wstyd
Istnieje mit mówiący, że musimy wstydzić się jakiejś części ciała, aby nad nią popracować. Myślimy, że jak będziemy zawstydzali siebie (lub bliskiego) dostatecznie długo, to w efekcie dojdzie do zmiany. Tak, dojdzie, ale na jeszcze gorsze.
Wstyd to bardzo negatywna emocja. Sieje wielkie spustoszenie w naszym umyśle, a następnie w naszych decyzjach. Sprawia, że człowiek się kurczy, chowa i ucieka, zamiast wzrastać i się rozwijać.
CO WZMACNIA I POMAGA:
🟢 Odkrycie prawdziwej intencji/powodu zmiany.
Od tego polecam zacząć. Od zadania sobie pytania: Dlaczego chce zmienić ciało? Jaki jest prawdziwy powód? Czy naprawdę chcę innego ciała, czy chcę inaczej się czuć? Czy to jest moja prawdziwa potrzeba czy sposób, aby coś od kogoś zyskać?
Wszelki sabotaż pochodzi z sabotującej intencji. Można zmienić wszystko na zewnątrz, ale jeżeli nie zmieni się podświadoma intencja, żadna zmiana nic nie da (w dłuższym terminie).
Zmiana nastawienia, w wyniku którego szukamy powodów do zmiany w sobie (np. troska o ciało), a nie na zewnątrz (przypodobanie się innej osobie).
Motywacja jest chwilowa, spala energię, potrzebuje wysiłku i szybko się wyczerpuje, a ochota jest stała, nie ma końca, dodaje energii i każdego dnia zasila na nowo i bez wysiłku.
🟢 Akceptacja jest kluczem zmian!
Jak masz zmienić coś, czego nie akceptujesz?
Brak akceptacji wobec np. poziomu witalności oznacza, że osoba nie chce wziąć odpowiedzialności za to, jak się czuje. Twierdzi, że przyczyna jest gdzieś tam, w czymś lub w kimś. W ten sposób zrzeka się sprawczości i wpływu na tę witalność! Rezygnując z akceptacji, rezygnuje z odpowiedzialności, więc rezygnuje z jedynej drogi, aby cokolwiek zmienić.
Jeden z największych oporów przed akceptacją wynika z błędnego myślenia, że od momentu akceptacji odechciewa się nam dalszej pracy nad ciałem. Z lęku przed gorszym stanem, osoby rezygnują z akceptacji.
A jest na odwrót! Nie dość, że akceptacja nie wyklucza dalszego dbania czy troski o siebie, to jeszcze wszystko przyśpiesza, ponieważ człowiek ma więcej energii i nie sabotuje swoich działań.
🟢 Wdzięczność, która jest tysiące razy mocniejsza niż strach, wstyd i krytyka razem wzięte. Znalezienie w sobie (można to wyćwiczyć) wdzięczności za obecne ciało (znajdzie ją każdy, komu będzie zależało, bez względu na stan i kondycję ciała) wzmocni je bardziej niż jakiekolwiek ćwiczenie. Wdzięczność nie zabiera energii jak strach czy wstyd. Wdzięczność dodaje jej w ogromnych ilościach!
🟢 Odkrycie ukrytej korzyści z aktualnego stanu
Jakakolwiek nie jest aktualna relacja z ciałem, to nasze decyzje do niej doprowadziły. Najwidoczniej w podświadomości nadal ważniejsze jest, aby mieć mniej energii niż więcej, mieć niższą witalność niż wyższą (tzw. emocjonalny zysk z trzymania się negatywnej postawy).
Jeżeli obecna relacja z ciałem jest negatywna, to dlatego, że osoba ma podświadomą korzyść z obecnego stanu rzeczy. Należy tę korzyść odkryć, wziąć odpowiedzialność i porzucić (zamienić na pozytywny stosunek).
🟢 Zmiana postrzegania tego, czym jest dla nas ciało.
Człowiek, który myśli, że funkcją ciała jest bycie obiektem podziwu lub pożądania, będzie miał o wiele mniej energii niż człowiek, który traktuje ciało jak przyjaciela, instrument, poprzez który doświadcza życia czy narzędzie do wzrostu i rozwoju.
🟢 Jak najszybsze uwolnienie uraz, poczucia winy i strachu o ciało.
Każda z tych emocji jest kolejnym ciężkim łańcuchem, który nakładamy na ciało.
Czy można czuć się lekko w ciele, jeżeli martwimy się o jego przyszłość, wstydzimy jego wyglądu, podświadomie nienawidzimy, że nas zawiodło lub czujemy winni, że je posiadamy? Oczywiście, że nie można doświadczyć lekkości w takiej sytuacji.
🟢 Radość!
Im więcej w umyśle radości, poczucia szczęścia czy zadowolenia, tym mniej emocjonalnych przywiązań i awersji, więc dla ciała to są idealne warunki do regeneracji i mocnego układu odpornościowego.
Radość nie bierze się z żartu czy filmu komediowego (dzięki któremu tę wewnętrzną radość można wyrazić), tylko z zasad i wartości, jakimi człowiek się kieruje.
Mocne wartości prowadzą do radości!
Co to za wartości? Życzliwość, uczciwość, dotrzymywanie słowa, odpuszczanie (wybaczenie) czy uprzejmość.
Kierowanie się tymi postawami zrobi dla ciała więcej w dłuższym terminie niż wszystkie suplementy, treningi i restrykcyjne plany żywieniowe razem wzięte.
Nie jestem przeciwko żadnemu z powyższych i polecam dbanie o ciało na wszystkich poziomach (duchowy, umysłowy i fizyczny). Uważam, że kluczem są właściwe proporcje i priorytety. 80% (baza) zasobów skierowanych na trzymanie się pozytywnych zasad, uwolnienie negatywnych emocji i przekonań, a pozostałe 20% na całą resztę.
Finalny wniosek to zrozumienie, że praca nad ciałem zaczyna się w umyśle, a nie na zajęciach fitness czy na talerzu. Ćwiczmy i dbajmy o to, co spożywamy, lecz nie ze strachu czy walki z ciałem, tylko z troski o nie.
„Rób to, co robisz, ale kierując się miłością, a nie strachem” D. Hawkins
Źródło relacji z ciałem zależy od tego, co osoba czuje i myśli na jego temat, a nie tego, jak ono wygląda. Gdy ktoś chce przepracować relację z ciałem, nie dokona tego, jeżeli nie postanowi przepracować podświadomego obrazu ciała, ponieważ w tym kontekście ciało podlega pod umysł, a nie odwrotnie.
Dziękuję za uwagę!
Większość powyższych wniosków pochodzi z poniedziałkowego (pierwszego) spotkania Warsztatu Introspekcji. Wykonaliśmy wiele ćwiczeń, aby zobaczyć ukryty sabotaż i spojrzeć znacznie szerzej na ciało. Bardzo dziękuję za obecność!
Jeżeli masz ochotę dołączyć, zapraszam! Dopiero zaczęliśmy, więc niewiele Cię ominie (otrzymasz wszystkie nagrania i materiały z pierwszego spotkania).
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Właśnie zakończył się miesięczny warsztat na temat relacji z ciałem. Było o zmarszczkach, nadwadze, wyglądzie, poczuciu atrakcyjności, a nawet starzeniu, przemijaniu i swobodzie w kwestiach łóżkowych.
Podczas przygotowywania tego warsztatu dwie sprawy były dla mnie ważne.
Po pierwsze, oddzielić ciało od historii, którą na jego temat opowiadamy. Ciało jest, jakie jest i wygląda, jak wygląda. I to jest jedno. A drugie, to poczucie szczęścia, atrakcyjności, wartości lub cierpienia - i one nie mają NIC wspólnego z ciałem. Kompletnie NIC.
Poznałem w życiu dziesiątki osób, których ciało wyglądało jak z żurnala (w tym finalistki wyborów MISS czy finalistów zawodów fitnessowych/kulturystycznych), a ich poczucie wartości czy poziom szczęścia były dalekie od tego, jakie wrażenie stwarzali.
Poznałem też dziesiątki osób, które według przyjętych aktualnie społecznych archetypów piękna i atrakcyjności mają nieatrakcyjne ciała, a jednak każdy z nas chciałby mieć w sobie tyle szczęścia i tak wysokie poczucie wartości, co oni.
Szczęście jest duchową, a nie fizyczną energią. Ciało fizyczne nie jest w stanie nam go dać. Żadna ilość treningów, mięśni, organicznego jedzenia, czy gładkiej bezzmarszczkowej skóry nie da nam nawet grama szczęścia.
Szczęście w 100% wynika z nastawienia umysłu, z naszego wnętrza, z tego, czym jesteśmy. Podobnie z entuzjazmem, radością czy miłością.
Twierdzenie, że z taką wagą, takim wyglądem i takim wiekiem nie mogę czuć szczęścia czy wysokiego poczucia wartości, to wymówka i w 100% nieprawda.
Odkryliśmy wielokrotnie podczas warsztatu, że relacja z ciałem to relacja z umysłem. Wykonaliśmy dziesiątki ćwiczeń i za każdym razem okazywało się, że w naszych fantazjach o idealnym i perfekcyjnym ciele, wadze, wieku, młodości czy sprawności łóżkowej, nigdy nie chodziło o docelowy wygląd ciała tylko stan emocjonalny, w jakim wierzymy, że byśmy się znaleźli.
My nie chcemy idealnego ciała, tylko konkretnych uczuć. Człowiek chce czuć się akceptowanym, ważnym, docenionym czy kochanym. Gdy marzymy o idealnej sylwetce, to tak naprawdę marzymy o tym, jak będziemy się czuli, gdy ją osiągniemy. Myślimy, że dzięki niej będziemy czuli się komfortowo na basenie, w intymnej sytuacji czy pozując do zdjęcia.
Jednak to poczucie komfortu możesz wybrać, aby poczuć teraz, a nie za 2 lata, gdy waga pokaże -10kg.
A cierpienie? Dlaczego nie ma nic wspólnego z wyglądem ciała?
Bo nie cierpimy przez to, jak ono wygląda, tylko przez historię, w którą uwierzyliśmy.
Nasza podświadomość kupiła historię, że szczęście/miłość/wartość zależy od wagi, cery, wieku, wyglądu czy proporcji w ciele. I gdy nie widzimy w lustrze obrazu, który uznajemy za jedyny właściwy, to szczęście z wnętrza nie płynie, a w jego miejsce pojawia się smutek, frustracja, złość lub depresja.
Czy ciało jest przyczyną cierpienia, którego doświadczamy? Nigdy nie było i nigdy nie będzie. To tak, jakby powiedzieć, że przyczyną cierpienia kierowcy jest samochód, którym jedzie. Przyczyną jest stosunek, jaki ma do tego samochodu. Cierpi, bo nie potrafi docenić tego, co ma. Nie potrafi zobaczyć, jakim darem jest ten pojazd, jak piękny jest, jak wiele dla niego robi, jak wiele mu zawdzięcza.
Nie potrafi, czy może nie chce?
Być może potrafi, ale coś jest dla niego ważniejsze. Trzymanie się jakiejś racji: moje ciało nie jest piękne, jestem nieatrakcyjny, jestem brzydka, czegoś mi brakuje, coś jest ze mną nie tak, to ciało jest gorsze od innych ciał, za dużo ważę, za mało ważę, mam za dużo siwych włosów, za dużo zmarszczek, za mało mięśni, za duże uda, za mały biust itp.
To z tych osądów pochodzi cierpienie, a nie z faktów, czyli realnego wyglądu.
Najciekawiej robi się wtedy, gdy odkrywamy podświadomą korzyść z atakowania siebie. Widzimy, że moglibyśmy być szczęśliwsi, ale wolimy czuć bezwartościową i chwilową przyjemność z posiadania racji niż wdzięczność za pojazd, bez którego nikogo byśmy nie przytulili, niczego pięknego nie zobaczyli i nic nie doświadczyli.
A po drugie?
Zależało mi także, aby uczestnicy zrozumieli i doświadczyli, że drogą do szczęścia, spokoju i poczucia wartości są wdzięczność i akceptacja, a nie obraz w lustrze, czy numerek na wadze lub w peselu.
Co niszczy ciało w większym stopniu, niż mogłoby nam się wydawać? Strach, wstyd, poczucie winy czy stłumiona nienawiść. Negatywne emocje osłabiają ciało przez cały rok, non stop. Zaczyna się od osądzającej myśli, potem umysł tworzy negatywną emocję, następnie osłabiane jest ciało energetyczne i finalnie obrywa się organom i wszystkim układom w ciele. Człowiek, zamiast mieć więcej energii, by cieszyć się ciałem i życiem, ma jej coraz mniej.
Czy jest wyjście? Tak, i jest nim akceptacja tych emocji.
Jest tylko małe ALE:
Każdy z nas słyszał i czytał dziesiątki razy o tej akceptacji. Jednak gdy podczas warsztatu wykonaliśmy ćwiczenia na temat akceptacji starzenia/ przemijania/ wyglądu, okazało się, że mamy podświadomą niechęć do akceptacji. Wierzymy, że stracimy kontrolę, nadzieję i przestaniemy dbać o ciało, jak tylko je zaakceptujemy.
Ba! Okazało się także, że podświadomie wierzymy, że zarówno strach, żal, wina czy wstyd są potrzebne, bo rzekomo dzięki nim chodzimy na treningi, wklepujemy kremy pod oczy i „troszczymy” się o ciało.
Tylko ile warta jest troska, która wynika ze strachu przed zmianami czy przyszłością? Niewiele, bo robiąc coś ze strachu, wzmacniamy poczucie zewnętrznego zagrożenia i osłabiamy ciało jeszcze bardziej.
Akceptacja obecnego wyglądu, kondycji, wieku czy wagi nie oznacza, że człowiek przegrał, tylko WYGRAŁ!
Idealny wygląd to nie jest jeszcze najwyższy poziom sukcesu w obszarze ciała. Najwyższy jest wtedy, gdy tego idealnego wyglądu nie potrzebujesz, aby czuć szczęście czy wdzięczność.
Największy mit mówi, że gdy zaakceptujesz ciało, to przestaniesz się o nie troszczyć. To kłamstwo i trzeba o tym głośno mówić. Gdy zaakceptujesz ciało, to dopiero wówczas zaczniesz prawdziwie się o nie troszczyć! Dopiero wtedy zaczniesz słuchać jego potrzeb i dawać mu to, czego potrzebuje. Dopóki go nie akceptujesz, to z nim walczysz. Utrzymujesz go w umyśle jako wroga i wcale go nie słuchasz. Słuchasz programu w umyśle, który mówi, że jak schudniesz, to będziesz szczęśliwsza/szczęśliwszy.
Akceptacja ciała da Ci ogromny zastrzyk energii, więc wszystko przyśpieszy. Nadal możesz ćwiczyć, wklepywać kremy i jeść organicznie. Po prostu masz 10 x więcej ochoty i radości z tych czynności. Nie robisz ich na siłę i nie potrzebujesz tych wszystkich filmików motywacyjnych, bo ona płynie z Twojego wnętrza. Chcesz się troszczyć, bo je kochasz. Już z nim nie walczysz, tylko codziennie mu dziękujesz, bo dzięki niemu nie dość, że możesz tańczyć i oglądać zachód słońca, to jeszcze możesz wnosić wiele dobra w życie innych ludzi.
Jest jeszcze jeden klucz do szczęścia i wysokiego poczucia wartości - zmiana funkcji, którą przypisujemy ciału. Wielu mądrych, którzy żyli przed nami i osiągnęli maksymalne poziomy szczęścia, mówiło, że drogą do tego szczęścia nie jest ciągłe martwienie się o każdą zmarszczkę i siły włos, ani też niekończące upiększanie ciała, tylko używanie go, aby służyć innym.
„To ciało zostało nam dane po to, abyśmy mogli za jego pomocą służyć całemu stworzeniu.” - M. Gandhi
„Zapominamy o ego, gdy myślimy o ciele jako oddanym służbie innym.” - S. Vivekananda
Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział! Gratuluję wszystkich postępów, owoców i rezultatów. Dziękuję także za pierwsze wrażenia z warsztatu, które pokazują, jak szeroki może być temat relacji z ciałem:
„Bardzo dziękuję za ten warsztat, dzięki niemu zobaczyłam jak bardzo obwiniam ciało za problemy w relacjach z płcią przeciwną. Dostrzegłam również taki schemat w moim rodzie po stronie żeńskiej. Teraz już wiem, że ciało nie miało i nie ma z tym nic wspólnego jak my kobiety w rodzinie byłyśmy traktowane przez mężczyzn i na co im pozwalałyśmy. Bez względu na to jakie byłyśmy i jesteśmy, zawsze zasługiwałyśmy na szacunek i dobre traktowanie.” Beata
Dziękuję za lekturę!Życzę maksymalnie pozytywnej relacji ciałem - przepełnionej wdzięcznością, troską i akceptacją.
Kamil
PS. Warsztat się zakończył, ale nadal można wziąć w nim udział, czyli przejść go w pełni we własnym zakresie.
www.zyciebezstresu.pl/WI-09-26-cialo
PPS. W najbliższy poniedziałek zaczynamy warsztat w obszarze programów religijnych. Wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo głęboki i niezwykle transformujący. Zapraszam wszystkich, którzy są gotowi, aby zrezygnować z postaw, emocji i przekonań, które oddalają od szczęścia i wewnętrznej prawdy.
www.zyciebezstresu.pl/introspekcja-warsztat/
2 hours ago | [YT] | 4
View 0 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Przybywam z podziękowaniami za wspólny sukces!
W październiku ubiegłego roku miała miejsce pierwsza „eksperymentalna” edycja Warsztatu Introspekcji… i właśnie mija rok od tego wydarzenia!
Introspekcja jest zaawansowanym i niewygodnym procesem. Z jednej strony „czyni cuda”, lecz z drugiej wymaga odwagi, determinacji i wyrozumiałości.
A jednak odbyło się 11 edycji, w których wzięło udział setki osób!
Nie spodziewałem się, że tak wiele osób będzie gotowymi, aby zajrzeć tak głęboko w siebie i przejść przez stosy fałszywych przekonań i negatywnych emocji.
Wykonaliście przeogromną pracę, ze skali której przypuszczalnie mało kto zdaje sobie sprawę. Proces introspekcji to nie jest zabawa grabkami w piasku. To głębokie oczyszczanie siebie z tego, czym nie jesteśmy. To odprogramowanie podświadomości z fałszywego obrazu nas samych.
Unieważnienie/skasowanie jednego programu może całkowicie zmienić nasze zachowanie, sposób reagowania czy to, kim jesteśmy.
Ten proces bywa bardzo niewygodny, lecz ta chwilowa niewygoda to pikuś przy owocach, o których przez ten cały rok pisaliście. Otrzymałem dziesiątki maili z głębokimi i poruszającymi historiami o wielkim „objawieniu” jakie osoby przeżyły, bo odkryły program/przekonanie, które kierowało ich życiem przez dziesiątki lat!
Zmagały się latami z finansami, relacjami, a nawet zdrowiem i nie miały pojęcia, że przyczyna nie jest na zewnątrz tylko w ich własnym umyśle. Kiedyś (zazwyczaj będąc dzieckiem) uwierzyły w jakąś nieprawdziwą myśl, osąd, opinię czy krytykę i przez te wszystkie lata sabotowały same siebie.
Niezmiennie w opisie każdego Warsztatu Introspekcji jest ten sam cytat Junga:
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem"
Gdy do tego procesu dołożymy uwalnianie, wówczas mamy potężny katalizator do zmian. Wystarczy regularnie wykonywać ćwiczenia introspekcji wraz z ćwiczeniami uwalniania i w perspektywie miesięcy (a często nawet tygodni) nasze życie dosłownie zmienia się na naszych oczach. Nie mówiąc już o latach, bo z każdym kolejnym człowiek ma wrażenie, że nie miałby o czym rozmawiać ze sobą sprzed roku.
Przyjmijcie proszę moje ogromne gratulacje i ogromne podziękowania za ten rok! Dziękuję za każde spotkanie na żywo, każde wykonane ćwiczenie i każdą zapisaną kartkę.
Chociaż temat co miesiąc był inny, to on nie ma większego znaczenia. Koniec końców chodzi o nieustanne unieważnianie tego, co nie jest prawdą na nasz temat.
Pomysł na prowadzenie tych warsztatów nie był „mój”. Nagle z niczego pojawiła się wewnętrzna inspiracja „Zacznij robić warsztaty introspekcji”.
I zamierzam je kontynuować, ponieważ od początku głęboko wierzyłem w ten proces i nadal jestem głęboko przekonany, że mimo chwilowej niewygody, każda minuta zaangażowana w introspekcję i uwalnianie zwróci się wielokrotne. Dodatkowo teraz mam na to dowody w postaci ok. 150 pozytywnych opinii oraz wszystkich wiadomości z opisem postępów, z których wiele brzmiało nieprawdopodobnie.
Na edycję jubileuszową przygotowałem coś specjalnego. Z każdym kolejnym miesiącem obserwowaliśmy, że w naszej podświadomości istnieje specyficzny zbiór programów, które nazywają się religijnymi. Odnajdywaliśmy je w każdym obszarze. Począwszy od pieniędzy i pracy, poprzez związki i relacje, a kończąc na fizycznym ciele.
Paradoks polegał na tym, że chociaż te programy mają w nazwie słowo „religijny” (co mogłoby wskazywać na coś pozytywnego), okazywały się całkowicie fałszywe i destrukcyjne.
Tych programów jest bardzo dużo, a ze względu na ich pozornie pozytywny wydźwięk, wielu ludzi woli ich nie kwestionować, choć rozsądek podpowiada, że coś mocno nie gra.
Na szczęście mamy dorobek D. Hawkinsa oraz efekty jego wieloletnich badań nad naturą umysłu i świadomości, wsparte kinezjologią.
Dzięki tej wiedzy i odkryciom wiemy na przykład, że poczucie winy, umartwianie się, gloryfikowanie cierpienia czy ubóstwo wcale nie prowadzą do szczęścia i nieba.
Wystarczy spojrzeć na mapę świadomości (kalibrującą na 600) i jasno widzimy, że poświęcanie się, wina, wstyd czy lęk przed karą znajdują się na dole, a to, co nazywamy Boskim - Miłość, Radość, Pokój - znajduje się na górze.
Zatem droga do tego, co piękne, dobre, zdrowe i pozytywne wiedzie przez porzucenie winy, lęku czy wstydu, a nie poprzez kierowanie się nimi czy wywoływanie ich u innych.
Oto najważniejsze przesłanie i wskazówka, aby życie stawało się coraz pozytywniejszym:
Rezygnuj ze wszystkiego, co negatywne, w każdej formie i wobec każdego, w tym siebie.
Nawet wtedy, gdy ego przekonuje Cię inaczej lub próbuje usprawiedliwić dane zachowanie. Zaufaj, porzuć je i zastąp pozytywną wersją - życzliwością, uprzejmością, przebaczeniem czy odpuszczeniem.
W ten sposób dajesz sobie najpiękniejszy możliwy prezent: odkrywasz w swoim wnętrzu światło, a następnie ono poprzez Twój umysł zacznie naprawiać i przemieniać każdy fragment Twojego życia.
Po prostu zaufaj światłu, które nosisz w swoim wnętrzu. Poproś, aby pokazało Ci najlepszy kierunek w obecnej sytuacji i uwalniaj wszelki opór, który napotkasz.
Bardzo dziękuję za Twoją obecność!
Oczywiście osoby gotowe gorąco zapraszam na jubileuszową edycję Warsztatu Introspekcji o kasowaniu programów religijnych, która startuje 05 października.
www.warsztatintrospekcji.pl/
Pozdrawiam bardzo gorąco!
Kamil
2 days ago | [YT] | 13
View 1 reply
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Jeden z argumentów przeciwko uwalnianiu negatywnych emocji mówi, że emocje o czymś nas informują, jest w nich coś cennego oraz mówią o naszych potrzebach. I właśnie dlatego rzekomo lepiej je zostawić, niż uwalniać, bo chronią nas przed niebezpieczeństwami i pomagają w życiu.
I to by się nawet i zgadzało, tylko w tym argumencie pomijany jest „drobny” szczegół.
Człowiek nie jest emocjami, których doświadcza (każdy może to subiektywnie potwierdzić w wyciszeniu/medytacji).
Gdy włączysz kamerę w telefonie i skierujesz ją na krzesło, to zobaczysz w telefonie obraz krzesła. Czy telefon jest krzesłem?
Emocje nie są nasze, chociaż doświadczamy/postrzegamy je w sobie.
To, że pod wpływem strachu czy wstydu doświadczamy w ciele fizycznych doznań, nie oznacza, że fizyczne ciało jest początkiem emocji. Początkiem jest MYŚL, która także nie znajduje się w fizycznym ciele. Dopiero później doświadczamy jej w formie emocjonalnej energii i fizycznego odczucia.
Emocje powstają w tej części umysłu, którą nazywamy ego.
Tym samym wszystko się zgadza odnośnie argumentów przeciwko uwalnianiu, ale dla ego, a nie dla nas!
Rzeczywiście emocje chronią ego, mówią o egoistycznych potrzebach ego i zapewniają dla ego przetrwanie.
Przed czym emocje chronią ego? Przed prawdą o naturze jego istnienia!
Ego „myśli”, że jest Bogiem, że jest najważniejsze, że wszystko kreci się wokół niego, że każdy powinien mu służyć, że wszyscy są tutaj dla niego i każdy powinien być poddanym, który spełnia jego zachcianki (nieprzypadkowo taki zestaw cech u ludzi nazywamy narcyzmem).
Całe zamieszanie z poplątaniem tego świata wynika z przeoczenia tego „drobnego” szczegółu, że emocje są częścią ego, które nie jest prawdziwą częścią nas. Jednocześnie ten mechanizm, który ma miliony lat ewolucji, jest wybitnym ekspertem w przekonywaniu nas, że to, co należy do niego (strach, wstyd, poczucie winy czy nienawiść) chroni nas samych.
Przed czym? Przecież to ego jest jedynym źródłem naszego cierpienia i problemów (to także można subiektywnie odkryć w procesie introspekcji).
Istnieje zjawisko nazywane odwróceniem lucyferycznym. To mechanizm, który zamienia prawdę z fałszem i próbuje nas przekonać, że strach zapewnia nam bezpieczeństwo i chroni nas przez zagrożeniem, podczas gdy on sam jest największym zagrożeniem, bo sprawia, że nie widzimy źródła naszego bezpieczeństwa.
Podczas warsztatów introspekcji czy nawet podczas ostatniego warsztatu uwalniania omawialiśmy to, że negatywne emocje mają swoje mechanizmy obronne, abyśmy przypadkiem nie wpadli na pomysł, by zacząć je uwalniać!
Przecież to naturalne, że ten genialny mechanizm przetrwania zabezpieczył się z każdej możliwej strony, aby faktycznie… przetrwać.
Gdyby nie było tych zabezpieczeń, ludzie rezygnowaliby ze strachu z taką łatwością, z jaką rezygnują z jajecznicy na śniadanie, a ulice byłyby przepełnione świętymi i oświeconymi.
A zabezpieczenia są między innymi takie:
Gdy chcesz dotknąć winy, to mówi Ci, że bez niej będziesz popełniała/popełniał błędy i niczego się nie nauczysz.
Gdy chcesz wybaczyć, słyszysz myśl, że w ten sposób usprawiedliwiasz to, co się wydarzyło.
Gdy chcesz dotknąć wstydu, słyszysz, że stracisz motywację do zmiany i kontrolę nad sobą.
Gdy chcesz dotknąć żalu/smutku, mechanizm mówi Ci, że w ten sposób zapomnisz o przeszłości i ważnych osobach/wydarzeniach.
Gdy chcesz uwolnić pragnienia, mówi Ci, że bez nich nic nie osiągniesz.
Gdy chcesz porzucić kontrolę, mówi Ci, że wszystko się zawali, a ludzie wejdą Ci na głowę.
Gdy chcesz zrezygnować z gniewu, przekonuje Cię, że staniesz się słabeuszem i stracisz największy motor zmian.
A gdy chcesz uwolnić strach, mówi Ci, że bez niego wyskoczysz z okna, bo przecież tylko lęk Cię przed tym blokuje.
I człowiek nabiera się na to raz za razem, przez całe życie.
I w tym wszystkim zapomina, że żyje POMIMO tego, że ma emocje, a nie dzięki nim.
Zapomina, że jest jeszcze rozsądek, który jest nieporównywalnie mądrzejszy niż emocje i to on chroni przed wyskoczeniem z okna.
I gdy tak bardzo skupia uwagę na własnym cieniu, to nie widzi światła, które go stworzyło, które cały czas ma w sobie i które przez wszystko go przeprowadzi, jeżeli tylko opowie się za zaufaniem, a nie lękiem.
Nie zamierzam nikogo zmuszać czy przekonywać do uwalniania, ponieważ szanuję wolność każdego człowieka. Rozumiem, że to kwestia wewnętrznej gotowości, szczególnie w obszarze mówienia sobie prawdy i chęci wzięcia odpowiedzialności.
Jednocześnie zachęcam do głębszego zastanowienia się nad sensem słuchania strachu, wstydu czy poczucia winy. Czy faktycznie te emocje chronią nas, czy może same siebie?
"To, co zapewnia nam przetrwanie, to brak strachu i zastąpienie go ostrożnością oraz realistycznym zdrowym rozsądkiem. Udało nam się przetrwać pomimo naszych lęków, a nie dzięki nim [...] „Strach nie jest konieczny."
Dziękuję za lekturę i Twój czas!
Życzę pogodnego dnia i samych mądrych wyborów!
Kamil
1 week ago | [YT] | 46
View 6 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Dziękuję za Mocny Weekend🙏
Dr. Hawkins radził nam spędzać czas w tzw. świętym towarzystwie, czyli otaczać się ludźmi, którzy mają te same wartości i kierunek w życiu.
Tacy ludzie to wielki skarb, cenniejszy niż może się wydawać. Z jednej strony takie towarzystwo to cud i wielka Łaska, a z drugiej to po prostu konsekwencja wyboru, aby spędzać czas z ludźmi, którzy widzą w Tobie światło.
Dziękuję, że wybraliście spędzić ubiegłe dwa dni w tym miejscu!
Dziękuję za odwagę i decyzję, aby przyjechać. Największą pracę wykonaliście wcześniej. Warsztat to już tylko wisienka na torcie. Najpierw trzeba było podjąć wiele innych decyzji, zmierzyć się z wieloma emocjami i lękami (że ktoś zobaczy nasze emocje, że ktoś oceni, że coś nas przerośnie), a także z wyzwaniami organizacyjnymi, aby np. przyjechać z innego kraju!
Z tego, co mi wiadomo, wszyscy przeżyli! :)
Dziękuję za wszystkie procesy uwalniania, za łączenie się w akceptacji, wdzięczności i miłości, za rozmowy, dzielenie się doświadczeniem i ogromną mądrością oraz za wspólne posiłki i bardzo radosny czas!
Dziękuję, że wspieraliście siebie wzajemne i pokazywaliście, że emocje nie są złe, że nie trzeba się ich bać, ani wstydzić.
Dziękuję za odwagę zmierzenia się z oporem, lękami, urazami, winą czy niezasługiwaniem. W grupie jest raźniej, a proces mocniejszy.
Dziękuję za ciepłe przyjęcie wszystkich rekwizytów :) Mówi się, że jeden obraz jest wart więcej niż 1000 słów. Tym bardziej że dla naszej podświadomości to obrazy są bliższe niż słowa.
Życzę każdemu uczestnikowi, aby stał się inspiracją dla innych. Aby swoim życiem pokazał, jak wiele można mieć w sobie radości, jak bardzo można być wdzięcznym za każde doświadczenie, jak dalece można być nieprzywiązanym do tego świata i jak wiele można z siebie dawać, aby inni przypomnieli sobie, że wszystko, czego szukają, mają już w sobie tu i teraz.
Zakończyliśmy warsztat słowami amerykańskiej pisarki, Helen Keller, która powiedziała:
„Zwracaj twarz ku słońcu, a nie będziesz widzieć cienia”
Każdy człowiek w każdym momencie życia ma wybór. Patrzy na słońce lub na cień. Patrzeć na słońce to kierować się życzliwością, widzieć w każdym i w sobie dobro i niewinność, odkryć w sobie nadmiar i hojnie się nim dzielić oraz nieustannie cieszyć się i żartować!
Nawet wtedy, gdy wychodzi cień, nadal można zwracać twarz ku słońcu, czyli nie walczyć, tylko przyjąć odpowiedzialność i zaakceptować.
Niezmiennie, największa wdzięczność dla Mocy, która nas sprowadziła, prowadziła, chroniła i wspierała. To dzięki Niej wszystko pozytywnie się potoczyło i przebiegło w tak wzmacniającej atmosferze 🙏
Dziękuję za ten wspólny sukces!
Dziękuję za lekturę!
Moc z Tobą!
Kamil
1 week ago | [YT] | 35
View 2 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Raz na jakiś czas czytam nowe wrażenia z kursów i warsztatów, które regularnie otrzymuję. Są dla mnie nieocenionym źródłem feedbacku - pokazują co ulepszyć i w jakim kierunku podążać. Bardzo za wszystkie dziękuję i gratuluję wszystkich postępów!
Publikuję je także, bo często zawierają w sobie odkrycia, przemyślenia lub wskazówki od osób, które przechodzą przez te procesy.
Oto kilka ostatnich:
🟢 Praktyczny Kurs Uwalniania Emocji
„Kamil, bardzo dziękuję za ten kurs. Uwalniam od pół roku, tzn. słucham Twoich sesji i próbuję to robić, ale dopiero po tym kursie widzę, o co w uwalnianiu właściwie chodzi. Kropki zaczęły mi się łączyć na Twoim warsztacie w czerwcu, ale teraz widzę tego pełen obraz i zaczynam tą technikę rozumieć. Uważam, że to jest must have dla każdego, kto chce uwalniać. Na początku Twoich sesji mówisz, że cały kontekst znajduje się w książkach Hawkinsa i wymogiem udziału w sesjach jest przeczytanie książki. Ja się nie do końca z tym zgodzę. Uważam, że w książkach technika jest super wypromowana, jako super szybki i bezbolesny, wręcz magiczny lek na wszystko. Książki w moim mniemaniu skupiają się na tym, jakie uwalnianie ma super skutki, ale nie mówią o tym jak to robić, ani o tym jak ciężki i czasami długotrwały jest to proces. Ja przeczytałam 3 książki i nie miałam pojęcia o rzeczach, o których mówisz w kursie (tematy związane z ego, oporem, zniechęceniem, że można uwalniać na bieżąco i na "zapas" i wiele innych). Żałuję, że nie zrobiłam tego kursu wcześniej, (widocznie tak miało być), ale bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Zmierzam do tego, że zachęcałabym Cię do tego, żeby bardziej ten kurs promować, np. kiedy mówisz, że kontekst jest w książkach Hawkinsa, bo to jest konkretna, ustrukturyzowana wiedza, która dużo rozjaśnia. Naprawdę bardzo profesjonalna robota. Ja co prawda wiedziałam, że ty jakieś kursy nagrałeś, ale nie nigdy nie czułam potrzeby, żeby zainteresować się tym bliżej. Dopiero ludzie poznani na warsztacie zainspirowali mnie do tego, żeby sięgnąć do kursu i jestem im za to bardzo wdzięczna.” Agnieszka
„Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Wiedza w tym kursie jest bardzo przydatna i powinna być ucznia od najmłodszych lat. Najbardziej spodobał mi się proces doszukiwania się przyczyny. Uświadamiania sobie przyczyny naszych spraw i emocji. Zmieniło się to, że jestem bardziej uważna. Bardziej koncentruję się na swoich odczuciach w ciągu dnia. Polecam. Myślę, że jest niezbędny dla każdego, kto chce wzrastać duchowo.”Elżbieta
Szczegóły kursu:
www.zyciebezstresu.pl/kurs-uwalniania-emocji
🟢 Warsztat Introspekcji na temat Obfitości:
„Pytanie, czy warto było dołączyć jest pytaniem retorycznym, tak samo jeśli chodzi o pytanie, czy uważam ten proces za przydatny. Jest to kolejny mój warsztat i uważam, że wszystkie były dla mnie tak samo ważne, wartościowe i przydatne. Dla Mnie Twoje warsztaty Kamil są jak puzzle, które układam i widzę już zarys tego, co to puzzle skrywa. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale nie wyobrażam sobie, że w tej chwili mogłabym przerwać. Bezcenne dla Mnie jest to, że widzę efekty mojej pracy na wszystkich warsztatach, efekty które pojawiają się z dnia na dzień. Moje życie wygląda o niebo lepiej niż w marcu, kiedy zaczynałam pierwszy warsztat. Każda sesja uwalniania emocji, którą zrobiłam zmienia Mnie. Decyzja, aby wziąć udział w pierwszym warsztacie była najlepszą decyzją w moim życiu.” Magda
„Najbardziej wartościowe: zadajesz dużo niewygodnych pytań. Warto było, sesje uwalniania wycisnęły wiele łez. Uwalniam i ufam, że tędy droga. Dużo do uwolnienia, ale zgodnie z Kursem Cudów, Miłość Boża mnie wspiera. Dla mnie proces wciąż trwa i uwalniam to, co się pojawia :)” Dorota
Szczegóły warsztatu:
www.zyciebezstresu.pl/WI-08-26-obfitosc
🟢 Warsztat Introspekcji na temat relacji:
„Warsztat pozwala przejść głęboko proces uwalniania emocji i zanurkowania w swój świat podświadomych przekonań. Uświadomienia sobie ich i ich zmiany. Najbardziej wartościowe było dla mnie uświadomienie sobie, jak głęboka była moja rana odrzucenia i poprzez uwolnienie tego bólu wejście w proces zdrowienia.” Ania
Szczegóły warsztatu:
www.zyciebezstresu.pl/WI-07-26-relacje
🟢 Warsztat Introspekcji na temat pracy i finansów:
„Najbardziej wartościowy warsztat, w jakim brałam udział. Wgląd w swoje przekonania jest bezcenny. Uwalnianie emocji to klucz do zmiany i szczęśliwego życia. Dziękuje Kamil za wszystko i dalej nie zaprzestaje w swojej pracy nad odkrywaniem kim naprawdę jestem.” Marzena
Szczegóły warsztatu:
www.zyciebezstresu.pl/WI-finanse-praca
🟢 Praktyczny Kurs Introspekcji i kasowania programów:
„Bardzo wartościowy kurs, już darmowy webinar na kanale dużo mi dał, ale to to petarda. Jestem świeżo po introspekcji odnośnie poczucia wartości i okazało się, że wyszły 2 i pół strony przekonań (w tym 100% negatywnych), i cieszę się, bo wiem, co uwalniać. Jeszcze długa droga przede mną, ale jestem wdzięczna, że mam gotowe materiały pomocnicze. Jestem Ci bardzo wdzięczna, że tworzysz te materiały oraz jestem wdzięczna osobie, która nakierowała mnie na tą drogę, kiedy byłam w depresji. Piękne rzeczy zaczęły się dziać w moim życiu :) Już nawet poleciłam ten kurs koleżance, która też zgłębia te ścieżki, bo uważam, że to jedna z lepszych rzeczy którą można dla siebie zrobić :)” Klaudia
Szczegóły kursu:
www.zyciebezstresu.pl/kurs-introspekcji
Bardzo dziękuję! 🙏
Życzę jak największych efektów, zmian, wewnętrznego relaksu i poczucia ogromnej mocy!
Kamil
1 week ago | [YT] | 23
View 0 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Przygotowania pełną parą!
✅ Prezentacja gotowa (choć wciąż dopisuję do niej cytaty, które ubarwią spotkanie i wskażą kierunek).
✅ Nowiutkie poduchy (zgodnie z prośbami z wcześniejszej edycji) dla osób, które będą chciały zrobić przerwę od krzesła.
✅ Magiczny torba z rekwizytami (będzie kilka nowych - niektóre wciąż nieodpakowane - rzecz jasna nie pokażę ich teraz 😀).
✅ Intencja, aby wszystko, co się wydarzy, wniosło jak najwięcej światła, prawdy i miłości w życie jak największej ilości osób.
I co jeszcze?
✅ Najważniejsze, czyli grupa odważnych osób, które chcą przekroczyć aktualne granice, wejść na wyższy poziom umysłowej dyscypliny i odkryć w sobie jeszcze większe pokłady niewyczerpanej radosnej energii.
Dziękuję za przywilej spędzenia tych dwóch dni w tak wspaniałym towarzystwie 🙏
Do zobaczenia w sobotę rano!
PS. Proszę się wyspać, przyjść z otwartym umysłem, poczuciem humoru i... dziurawą kieszenią, do której wsadzimy ograniczające przekonania i negatywne emocje, haha 😀
Niech Moc nas prowadzi!
Kamil
1 week ago | [YT] | 19
View 2 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Podświadomy plot twist, czyli nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie sylwetki, wagi i atrakcyjności.
Podczas kilku różnych bloków tematycznych (podczas wczorajszego Warsztatu Introspekcji) dotyczących bliskości, kompleksów czy sposobów, w jaki rodzice patrzyli na swoje ciała (co później skopiowaliśmy, bo nie wiedzieliśmy, że można inaczej) pojawił się także blok „Strach przed atrakcyjnością”.
Zasugerowałem, że te ćwiczenia mogą dać nam odpowiedź na pytania w stylu: jak to możliwe, że od tylu lat pracuję nad sylwetką i ona ani drgnie lub po chwili wraca?
(Mniej więcej połowa pytań w ankiecie przed warsztatem dotyczyła podobnego tematu "Mam intencję, aby schudnąć, pracuję nad tym od lat i niewiele się zmienia").
Zadaniem uczestników było napisanie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby stali się bardzo atrakcyjni (wyjaśniliśmy sobie najpierw, że atrakcyjność jest względna, ale na potrzeby ćwiczenia uznaliśmy, że istnieje społeczny wzorzec tego, co aktualnie nazywamy atrakcyjnym ciałem).
Chodzi o wyobrażenie sobie sytuacji, w której faktycznie osiągnęłaś/osiągnąłeś tzw. wymarzoną sylwetkę. Wszystko się zgadza - wymiary, proporcje, waga, cera itp. Cel osiągnięty, Twoje ciało wygląda dokładnie tak, jak chciałaś/chciałeś.
Oczywiście najpierw (według naszych wyobrażeń) zalewa nas fala szczęścia! W końcu wyglądamy tak, jak osoby, do których się kiedyś porównywaliśmy. Gdy to robiliśmy, wierzyliśmy, że te osoby są o wiele szczęśliwsze, pewniejsze i bardziej wartościowe niż my, dlatego zależało nam, aby wyglądać tak samo.
Powyższe przekonanie napędza co najmniej 80% branż Beauty i Fitness (przekonanie, że nasze samopoczucie zależy od ciała i wraz z jego zmianą, podniesie się poziom szczęścia). To także rozłożyliśmy na czynniki (programy) pierwsze.
Jednak to, co nas interesowało, to odkrycie, czy osiągnięcie sukcesu (wymarzonego ciała) nie pociągnie także za sobą negatywnych konsekwencji (według naszej podświadomości).
I tutaj robi się bardzo ciekawie.
Okazuje się, że z dużym prawdopodobieństwem mamy w podświadomości przekonanie: Gdy osiągnę cel wymarzonej sylwetki i moje ciało stanie się bardzo atrakcyjne to:
-Przyciągnę niechcianą uwagę,
-Partner może być zazdrosny,
-Bliscy mogą mnie odrzucić,
-Rodzic (mający podobną sylwetkę do mojej) może poczuć się zdradzony,
-Ludzie będą oceniać mnie na podstawie wyglądu,
-i kluczowe: Zacznę się wyróżniać z tłumu!
To dość oczywiste, że osoby, które wyróżniają się wyglądem, ściągają na siebie większą uwagę. Od podziwu, przez zazdrość po pożądanie.
A czy bycie na „świeczniku” jest dla większości ludzi czymś komfortowym lub przynajmniej neutralnym?
Skądże!
Jeżeli ktoś nie przepracował wcześniej lęku przed oceną, odrzuceniem czy krytyką i do tej pory się nie wyróżniał, a miałby nagle ściągnąć na siebie uwagę wielu osób, mógłby odebrać to jako zagrożenie!
Czas na finał:
Głęboko w naszej podświadomości mogą znajdować się przekonania, że bycie widzianym przez innych jest niebezpieczne, że uwaga = zagrożenie i lepiej być mniej atrakcyjnym, niż zagrożonym!
W efekcie dochodzi do wewnętrznego konfliktu. Z jednej strony chcemy zmienić sylwetkę, za co płacimy czasem, zasobami i litrami potu, a z drugiej boimy się, że jak nasza sylwetka się zmieni, to będziemy mieli mniejszy lub większy „problem”.
Wykonaliśmy także odwrotne ćwiczenie, czyli zastanowiliśmy się, czy mniej atrakcyjny wygląd może być dla nas bezpieczniejszy (dlaczego nie warto mieć atrakcyjnego ciała).
I tak skonstruowane pytanie pięknie pokazuje podświadome przekonania, że wówczas partner jest spokojniejszy, jesteśmy akceptowani przez bliskich i (co z mojego doświadczenia u wielu osób okazuje się strzałem w dziesiątkę) nie musimy konfrontować się z naszą se-k-ualnością!
Jeżeli w tym obszarze nie czujemy się pewnie, a umysł wypełniony jest lękiem i wstydem, to będziemy nie tylko sabotowali nasze ciało, ale przede wszystkim relacje.
Finalny wniosek jest taki, że wygląd/stan/kondycja naszego ciała (wyłączając kwestie wyzwań zdrowotnych) jest w 100% zgodny z tym, co na dany moment potrzebujemy!
Po prostu zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy, że w naszej podświadomości w obszarze ciała na pierwszym miejscu wcale nie jest zdrowie, troska czy super forma. Zazwyczaj ciało spełnia funkcję ochrony przed jakimś niebezpieczeństwem, które rzekomo może na nas czekać w sytuacji intymnej czy wyróżnieniem się wśród innych.
Stąd mówi się, że ciało tylko wykonuje rozkazy.
Jeżeli naszą intencją jest zmiana tego, jak ciało wygląda, najpierw sprawdziłbym jaki „podświadomy rozkaz” doprowadził do obecnego stanu. Jeżeli go nie unieważnię, to ciało „będzie chciało” zrobić wszystko, aby znów wrócić do tego stanu.
„Nic nie zmieni się w Twoim świecie zewnętrznym, dopóki nie przyjrzysz się temu, co ukryte w cieniu Twojej własnej nieświadomości.” C.G. Jung
Pozdrawiam mocno!
Kamil
2 weeks ago | [YT] | 55
View 4 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Dziś same dobre wieści!
✅ Wieść #1:
„To, czego szukasz, szuka Ciebie” (Rumi)
Ten spokój, poczucie bezpieczeństwa, ta radość czy miłość - to wszystko także rozgląda się za Tobą!
To, czego szukasz, nigdzie sobie nie poszło i nigdzie się nie zgubiło.
Gdybym Cię zapytał, czy masz czasem wrażenie, jakby gdzieś w Tobie była część, która tęskni za domem? Oczywiście nie chodzi o ten fizyczny dom z cegieł, ani nawet powrót do dzieciństwa. Chodzi o ten, którego nie jesteśmy w stanie opisać słowami, ani sobie przypomnieć, chociaż wiemy, że istnieje.
Dobra wieść jest taka, że ten dom wygląda gdzie jesteś i także na Ciebie czeka!
Jaki jest wniosek? Że nie może się nie udać !!!
Jeżeli to, czego szukasz, szuka także Ciebie, to sukces jest pewny i gwarantowany. Zaufaj i wytrwaj w trzymaniu się zasad/wartości mocy, we wszystkich praktykach uwalniania, introspekcji czy wdzięczności.
Nawet gdy czasem robi się ciemno i ponuro, to nadal pamiętaj, że dopóki masz intencję, aby wziąć za to odpowiedzialność, aby to poddać lub zaakceptować, przybliżasz się do celu, zamiast się od niego oddalać.
Pogoda się zmienia. Raz świeci słońce, a raz grzmią pioruny. Koniec końców to nadal tylko pogoda. Nie przywiązuj się do niej, odpuszczaj chęć, aby ją zmienić i przyglądaj się z boku, jak mija.
✅ Wieść #2:
To, czego szukasz, jest już w Tobie!
Czyż to nie wspaniała informacja? Nie potrzebujesz niczego zdobyć, kupić, ani osiągnąć. Nie potrzebujesz milionów na koncie, nowego samochodu, idealnego ciała, ważnego stanowiska w pracy, ani nawet rodziny!
Oczywiście i tak Ci tego wszystkiego z serca życzę! Ale nic z tych rzeczy nie jest koniecznym warunkiem, aby czuć się szczęśliwym i bogatym człowiekiem!
Źródło całego bogactwa jest już w Tobie. Pieniądze to przy tym pikuś!
Gdybyś tylko zdała/zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteś już kochana/kochany, odkryłabyś/odkryłbyś, że masz już wszystko i niczego Ci nie brakuje.
✅ Wieść #3:
Drogą do odkrycia tego skarbu jest nieustanna praktyka wdzięczności oraz uwalnianie wszystkiego, co wdzięcznością nie jest.
Aktualny moment (który zawsze Ci towarzyszy) jest idealny na mini eksperyment:
Rozejrzyj się dookoła i wybierz spojrzeć na to z wdzięcznością. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz - możesz wybrać spojrzeć na daną sytuację, przedmioty, a nawet ciało z wdzięcznością.
➡️ Jeżeli uda się poczuć wewnętrzną ciepłą i błogą energię wdzięczności, super! Pozostań uwagą w tej energii i przenoś wzrok na kolejne rzeczy. Możesz też wstać i przystąpić do wszystkich zajęć - gotowania obiadu, prowadzenia samochodu czy koszenia trawnika - i nadal utrzymywać uważność na tej wewnętrznej energii. Im częściej będziesz to robiła/robił, tym łatwiej będzie to wytrenować.
➡️ Jeżeli nie uda się nic poczuć, trenuj aż do skutku. Energia wdzięczności jest w Tobie, to tylko kwestia czasu, aż „popłynie”.
➡️ Jeżeli pojawi się opór, zniechęcenie czy złość - super! Przynajmniej widzisz już co ją blokuje. Gdy ją uwolnisz, zrobisz znaczny krok w kierunku wdzięczności.
✅ Wieść #4
Dziękuję za 2 MILIONY odtworzeń sesji na YouTube oraz za udział w 300 sesjach uwalniania!
Mniej więcej 6 lat temu (sesje są co tydzień, a tygodni w roku jest 52) podyktowany wewnętrzną wizją usiadłem w sypialni (która służyła też jako gabinet) i przeprowadziłem pierwszą sesję uwalniania. Przyszło około 10 osób.
Od tego czasu sesje były regularnie prowadzone. Czasem z innego kraju, a nawet kontynentu. Łączna suma odtworzeń wynosi obecnie 2 miliony, a suma godzin, którą przeznaczyliście na uwalnianie wynosi 600 tysięcy godzin (przez pierwsze lata sesje były prowadzone także na Facebooku, także realnie powyższe liczby są znacznie większe).
Bardzo dziękuję za tę wspólną podróż! Dziękuję za dyscyplinę, za oddanie tej praktyce, za światło, którym świecicie oraz przykład, którym jesteście.
Dyscyplina to przejaw miłości, dlatego życzę jak najwyższego poziomu dyscypliny i jak najwyższych poziomów miłości!
Dziękuję także za wszystkie ciepłe maile i wiadomości po czwartkowej sesji nr 300.
Ta sesja jest inna niż pozostałe. Nazwałbym ją o wiele bardziej zaawansowaną oraz wymagającą ogromnej gotowości. Rozumiem, że taka wersja nie jest dla każdego, dlatego 6 lat temu podjąłem decyzję, że sesje na YouTube będą "lżejsze". Ta jest eksperymentem :)
https://www.youtube.com/watch?v=qeTFl...
✅ Wieść #5
Za tydzień (19-20.09) zobaczymy się w Warszawie i przez dwa dni będziemy przyglądali się umysłowi, szukali w nim tego, co nas obecnie ogranicza oraz to uwalniali.
Intencją warsztatu będzie odkrycie w sobie tego, co nas szuka, czyli mocy, dzięki której przez wszystko przejdziemy i ze wszystkim sobie poradzimy.
Czeka nas dużo rozmów, dużo uwalniania, dużo pięknych, radosnych momentów oraz tych emocjonalnie wymagających. Dzięki energii grupy doświadczymy uwalniania na całkowicie innym poziomie niż w wersji indywidualnej.
Dziękuję osobom, które dołączyły! Jeżeli masz ochotę, nadal mamy miejsca.
www.warsztatuwalniania.pl/
Dziękuję za chęć czytania tych wpisów. Dziękuję za Twoją obecność!
Życzę pogodnego tygodnia oraz jak najwięcej odwagi, ochoty do działania i determinacji, aby we wszystkich sytuacjach wybierać wyłącznie to, co dobre i pozytywne.
Kamil
2 weeks ago | [YT] | 41
View 8 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Czy doświadczasz obecnie jakiejś trudności lub emocjonalnego wyzwania? Coś w związku, relacji z kimś bliskim, karierze, finansach? Może czeka Cię jakaś decyzja lub nie wiesz, w którą stronę pójść?
Jeżeli tak, to przychodzę z pomysłem na ułatwienie znalezienia rozwiązania.
Gdybyś na ten temat nie miała/nie miał emocji, to o niebo łatwiej byłoby poradzić sobie z tą sytuacją lub znaleźć pozytywne/rozsądne rozwiązanie.
Za tydzień organizuję 2-dniowe spotkanie dla osób, które chcą szerzej spojrzeć na siebie, obecną sytuację i życie.
Wszystko, co będziemy robili (rozmowy, ćwiczenia, procesy uwalniania), będzie miało na celu przekroczenie obecnych granic, uwolnienie jak najwięcej ograniczeń, zatrzymanie się i przypomnienie prawdy o tym, że w naszym wnętrzu jest moc, aby ze wszystkim sobie poradzić i przez wszystko przejść.
Uczestnicy poprzedniego warsztatu twierdzili, że ogromną wartością była możliwość rozmowy między sobą, wymiany doświadczeń i usłyszenia jak inni poradzili sobie z tym, przez co sami przechodzimy. Takie rozmowy są bardzo wzmacniające.
Jeżeli do tego dołożymy wiele godzin uwalniania oraz inne ćwiczenia w energii grupy (z intencją przypomnienia sobie wewnętrznej mocy), to bardzo prawdopodobne jest, że ten weekend będzie przez Ciebie wspominany jako jeden z przełomowych.
Klucz tkwi w intencji spotkania, energii grupy oraz wysokim poziomie świadomości narzędzi, z których będziemy korzystali. Wykonamy ćwiczenia, aby:
-poczuć się wewnętrzne bezpiecznymi,
-"wyluzować się”, czyli przestać słuchać strachu i martwienia,
-przestać opierać się temu, co doświadczamy,
-puścić pragnienie kontrolowania wszystkiego i każdego,
-oraz przypomnieć sobie o miejscu w naszym wnętrzu, w którym panuje głęboki spokój i z którego płynie ogromna energia do działania, tworzenia i wychodzenia z inicjatywą.
Jedyne, czego człowiek potrzebuje, aby poradzić sobie z obecną sytuacją, to wyższy poziom mocy. Gdy tylko odrobinę wzrośnie mu poziom świadomości, jak tylko zmniejszą się emocje/odejdą dotychczasowe przekonania, to spojrzy na obecną sytuację inaczej, ponieważ stał się kimś innym. Jego umysł nie szuka już dziury w całym, nie nakręca się, nie rozważa najczarniejszych scenariuszy. Zaczyna naturalnie podpowiadać najlepsze rozwiązania. Zaczyna dostrzegać plusy tej sytuacji i używa jej, aby wzrosnąć. Zaczyna sobie przypominać, że jest twórcą, a nie ofiarą. Wraca pamięć o tym, że ma moc wyboru. Może wybrać, jak wygląda jego życie, jak się czuje, jakie ma nastawienie, z kim tworzy relacje, jaką pracę wykonuje oraz ile zarabia.
Tak wiele za tak niewiele!
Czym jest to „niewiele”? Podjęciem decyzji o wzięciu odpowiedzialności i zmierzeniem się z emocjami, które zaciemniają obraz.
To „niewiele” nadal wymaga dyscypliny, zaangażowania i kontaktu z ogromnym emocjonalnym dyskomfortem. Jednak w grupie ludzi o podobnej intencji o niebo łatwiej jest przechodzić przez te procesy.
Jeżeli masz ochotę i gotowość na takie doświadczenia, jesteś mile widziana/widziany!
Szczegóły poniżej:
www.warsztatuwalniania.pl/
Kamil
2 weeks ago | [YT] | 20
View 0 replies
Życie Bez Stresu - Uwalnianie emocji
Co wspiera, a co osłabia ciało?
(Poprzez pracę nad ciałem mam na myśli pozytywną relację z ciałem oraz wysoki poziom energii i witalności).
CO OSŁABIA I NIE POMAGA:
🔴 Krytyka i niezadowolenie
Wielki mit mówi, że niezadowolenie prowadzi do dobrych zmian, że im bardziej ktoś jest niezadowolony z ciała, tym lepiej, bo będzie mu się bardziej chciało je ulepszyć.
Na szczęście to nieprawda, że musimy być dla siebie surowi i krytykujący. To także nieprawda, że bez presji krytyki staniemy się leniwi i odpuścimy zmiany. Krytyka sprawia, że rośnie podświadoma nienawiść do ciała, a to ostatnie, czego potrzebujemy, aby ono było zdrowe i witalne.
Walka z ciałem (krytyka i niezadowolenie) osłabia je (nawet gdy ciało wizualnie wygląda lepiej).
🔴 Emocjonalne żądania
„Powinnam schudnąć; muszę lepiej wyglądać; ta część ciała powinna być inna” itp.
Każda taka myśl jest formą ataku na ciało. Nawet gdy mówimy „Moje ciało musi/powinno być piękniejsze” to także atak! Gdy tak myślimy/mówimy, dla naszej podświadomości ciało staje się wrogiem.
🔴 Zewnętrzna motywacja
Nakręcanie się wyglądem innych osób, oglądanie motywujących filmików przed treningiem, aby mieć więcej „mocy” czy wizualizowanie podziwu innych, gdy osiągniemy dany cel.
To wszystko opiera się na ulotnych i nietrwałych emocjach. Takie nastawienie osłabia człowieka, zamiast go wzmacniać. Czyni go ofiarą zewnętrznej motywacji. Dodatkowo budujemy awersję do własnego ciała, ponieważ próbujemy je zmienić siłą (czyli pod wpływem emocjonalnych impulsów).
🔴Zmienianie ciała po to, aby…
… poczuć się lepiej, czuć się atrakcyjniej, czuć się szczęśliwym, mieć wyższą samoocenę czy siebie zaakceptować(!).
W ten sposób osoba wzmacnia przekonanie, że nie zasługuje aktualnie na szacunek czy akceptację, i zasłuży dopiero wtedy (warunkowa akceptacja), gdy ciało się zmieni. Z takim przekonaniem zawsze znajdzie się coś do zmiany, nigdy nie nadejdzie akceptacja, a ciało będzie podświadomie obwiniane za to, że nie jest idealne i dlatego nie czujemy się dobrze.
🔴Zmienianie ciała po to, aby…
… uciec od samotności, poradzić sobie ze strachem czy wyleczyć się ze stresu.
To niewiele da, bo źródło tego, jak się czujemy, jest niezależne od ciała. Przyczyna negatywnego samopoczucia jest w umyśle. Można mieć ciało modela lub zawodnika fitnessowego i nadal mieć niskie poczucie wartości lub być przepełnionym lękiem.
Ciało nie ma takiej mocy, aby wyleczyć nas ze strachu czy wstydu. Możemy od nich odwrócić uwagę i zająć się ciałem, ale to nadal tylko ucieczka, a emocje w ten sposób nie znikną.
🔴Obwinianie ciała za to, czego nie robimy i jak wygląda nasze życie.
„Gdybym miał inne ciało, już dawno osiągnąłbym to i tamto. Gdyby moje ciało było lepsze, to już dawno byłbym szczęśliwszy”
Obwiniamy ciało (i niepotrzebnie osłabiamy) za decyzje zapadające w umyśle. Kluczowe ograniczenia są w umyśle, a nie w ciele (historia zna przykłady wielu osób, które mimo fizycznych ograniczeń osiągnęły znacznie więcej niż rzesze ludzi z ciałem w tzw. normie.)
Obwinianie ciała to wygodna wymówka, aby nie wziąć odpowiedzialności za własne życie, decyzje czy emocje.
🔴 Strach
Motywowanie siebie przez strach („Jak nie wezmę się za siebie, to będzie jeszcze gorzej, będą takie trudności, takie wyzwania, taki wygląd itp.”) działa tylko na krótką metę i osłabia ciało, zamiast je wzmacniać.
Strach nie prowadzi do niczego pozytywnego. To właśnie on sprawia, że nie osiągamy celów! Człowiek, który zacznie odpuszczać/uwalniać strach, będzie miał o niebo pozytywniejszą relację z ciałem niż ten, który używa strachu, aby ją polepszyć.
🔴 Wstyd
Istnieje mit mówiący, że musimy wstydzić się jakiejś części ciała, aby nad nią popracować. Myślimy, że jak będziemy zawstydzali siebie (lub bliskiego) dostatecznie długo, to w efekcie dojdzie do zmiany. Tak, dojdzie, ale na jeszcze gorsze.
Wstyd to bardzo negatywna emocja. Sieje wielkie spustoszenie w naszym umyśle, a następnie w naszych decyzjach. Sprawia, że człowiek się kurczy, chowa i ucieka, zamiast wzrastać i się rozwijać.
CO WZMACNIA I POMAGA:
🟢 Odkrycie prawdziwej intencji/powodu zmiany.
Od tego polecam zacząć. Od zadania sobie pytania: Dlaczego chce zmienić ciało? Jaki jest prawdziwy powód? Czy naprawdę chcę innego ciała, czy chcę inaczej się czuć? Czy to jest moja prawdziwa potrzeba czy sposób, aby coś od kogoś zyskać?
Wszelki sabotaż pochodzi z sabotującej intencji. Można zmienić wszystko na zewnątrz, ale jeżeli nie zmieni się podświadoma intencja, żadna zmiana nic nie da (w dłuższym terminie).
🟢 Zastąpienie zewnętrznej motywacji wewnętrzną ochotą
Zmiana nastawienia, w wyniku którego szukamy powodów do zmiany w sobie (np. troska o ciało), a nie na zewnątrz (przypodobanie się innej osobie).
Motywacja jest chwilowa, spala energię, potrzebuje wysiłku i szybko się wyczerpuje, a ochota jest stała, nie ma końca, dodaje energii i każdego dnia zasila na nowo i bez wysiłku.
🟢 Akceptacja jest kluczem zmian!
Jak masz zmienić coś, czego nie akceptujesz?
Brak akceptacji wobec np. poziomu witalności oznacza, że osoba nie chce wziąć odpowiedzialności za to, jak się czuje. Twierdzi, że przyczyna jest gdzieś tam, w czymś lub w kimś. W ten sposób zrzeka się sprawczości i wpływu na tę witalność! Rezygnując z akceptacji, rezygnuje z odpowiedzialności, więc rezygnuje z jedynej drogi, aby cokolwiek zmienić.
Jeden z największych oporów przed akceptacją wynika z błędnego myślenia, że od momentu akceptacji odechciewa się nam dalszej pracy nad ciałem. Z lęku przed gorszym stanem, osoby rezygnują z akceptacji.
A jest na odwrót! Nie dość, że akceptacja nie wyklucza dalszego dbania czy troski o siebie, to jeszcze wszystko przyśpiesza, ponieważ człowiek ma więcej energii i nie sabotuje swoich działań.
🟢 Wdzięczność, która jest tysiące razy mocniejsza niż strach, wstyd i krytyka razem wzięte. Znalezienie w sobie (można to wyćwiczyć) wdzięczności za obecne ciało (znajdzie ją każdy, komu będzie zależało, bez względu na stan i kondycję ciała) wzmocni je bardziej niż jakiekolwiek ćwiczenie. Wdzięczność nie zabiera energii jak strach czy wstyd. Wdzięczność dodaje jej w ogromnych ilościach!
🟢 Odkrycie ukrytej korzyści z aktualnego stanu
Jakakolwiek nie jest aktualna relacja z ciałem, to nasze decyzje do niej doprowadziły. Najwidoczniej w podświadomości nadal ważniejsze jest, aby mieć mniej energii niż więcej, mieć niższą witalność niż wyższą (tzw. emocjonalny zysk z trzymania się negatywnej postawy).
Jeżeli obecna relacja z ciałem jest negatywna, to dlatego, że osoba ma podświadomą korzyść z obecnego stanu rzeczy. Należy tę korzyść odkryć, wziąć odpowiedzialność i porzucić (zamienić na pozytywny stosunek).
🟢 Zmiana postrzegania tego, czym jest dla nas ciało.
Człowiek, który myśli, że funkcją ciała jest bycie obiektem podziwu lub pożądania, będzie miał o wiele mniej energii niż człowiek, który traktuje ciało jak przyjaciela, instrument, poprzez który doświadcza życia czy narzędzie do wzrostu i rozwoju.
🟢 Jak najszybsze uwolnienie uraz, poczucia winy i strachu o ciało.
Każda z tych emocji jest kolejnym ciężkim łańcuchem, który nakładamy na ciało.
Czy można czuć się lekko w ciele, jeżeli martwimy się o jego przyszłość, wstydzimy jego wyglądu, podświadomie nienawidzimy, że nas zawiodło lub czujemy winni, że je posiadamy? Oczywiście, że nie można doświadczyć lekkości w takiej sytuacji.
🟢 Radość!
Im więcej w umyśle radości, poczucia szczęścia czy zadowolenia, tym mniej emocjonalnych przywiązań i awersji, więc dla ciała to są idealne warunki do regeneracji i mocnego układu odpornościowego.
Radość nie bierze się z żartu czy filmu komediowego (dzięki któremu tę wewnętrzną radość można wyrazić), tylko z zasad i wartości, jakimi człowiek się kieruje.
Mocne wartości prowadzą do radości!
Co to za wartości? Życzliwość, uczciwość, dotrzymywanie słowa, odpuszczanie (wybaczenie) czy uprzejmość.
Kierowanie się tymi postawami zrobi dla ciała więcej w dłuższym terminie niż wszystkie suplementy, treningi i restrykcyjne plany żywieniowe razem wzięte.
Nie jestem przeciwko żadnemu z powyższych i polecam dbanie o ciało na wszystkich poziomach (duchowy, umysłowy i fizyczny). Uważam, że kluczem są właściwe proporcje i priorytety. 80% (baza) zasobów skierowanych na trzymanie się pozytywnych zasad, uwolnienie negatywnych emocji i przekonań, a pozostałe 20% na całą resztę.
Finalny wniosek to zrozumienie, że praca nad ciałem zaczyna się w umyśle, a nie na zajęciach fitness czy na talerzu. Ćwiczmy i dbajmy o to, co spożywamy, lecz nie ze strachu czy walki z ciałem, tylko z troski o nie.
„Rób to, co robisz, ale kierując się miłością, a nie strachem” D. Hawkins
Źródło relacji z ciałem zależy od tego, co osoba czuje i myśli na jego temat, a nie tego, jak ono wygląda. Gdy ktoś chce przepracować relację z ciałem, nie dokona tego, jeżeli nie postanowi przepracować podświadomego obrazu ciała, ponieważ w tym kontekście ciało podlega pod umysł, a nie odwrotnie.
Dziękuję za uwagę!
Większość powyższych wniosków pochodzi z poniedziałkowego (pierwszego) spotkania Warsztatu Introspekcji. Wykonaliśmy wiele ćwiczeń, aby zobaczyć ukryty sabotaż i spojrzeć znacznie szerzej na ciało. Bardzo dziękuję za obecność!
Jeżeli masz ochotę dołączyć, zapraszam! Dopiero zaczęliśmy, więc niewiele Cię ominie (otrzymasz wszystkie nagrania i materiały z pierwszego spotkania).
www.warsztatintrospekcji.pl/
Dziękuję!
Życzę jak mocniejszej relacji z ciałem i jak najwięcej pogody ducha!
Kamil
3 weeks ago | [YT] | 25
View 3 replies
Load more