Mikołaj Abramczuk



Mikołaj Abramczuk

Warsztaty z Claude Code dla nie-programistów znów otwarte :)

Tym razem nie jedno, 3-godzinne spotkanie, ale dwa 2-godzinne (w poniedziałki oraz czwartki).

Tym razem jeszcze mniejsza grupa - max. 10 osób.

A każdy zapisany otrzyma również:
1️⃣ Pełen kurs wideo-tekstowo-zadaniowy (premiera z początkiem sierpnia)
2️⃣ Dostęp do prężnie rozwijającej się grupki na Discordzie
3️⃣ Dostęp do aplikacji Claudemaster (na końcowej fazie rozwoju)

Apka będzie na pewno powiewem świeżości w branży edukacji internetowej.

Nie chcę za dużo zdradzać, ale jedną z jej funkcji grywalizacyjno-edukacyjnych jest biblioteka folderów-zadań, które wgrywasz do swojego Claude Code'a, żeby stał się Twoim korepetytorem przy danym poleceniu.

Terminy:
🗓️ 6 i 9.07.26
🗓️ 20 i 23.07.26
wszystkie spotkania zaczynają się o 17:30.

Najbardziej skorzystają:
- przedsiębiorcy
- freelancerzy i samozatrudnieni
- każda ambitna osoba, chcąca w końcu realizować swoje niekończące się pomysły ;)

🔗 Link: claudemaster.pl/

1 week ago | [YT] | 25

Mikołaj Abramczuk

Kontrowersyjne stwierdzenie na dziś: wczesne etapy adopcji AI zrobiły długotrwałe kuku na wszystkich, którzy rzucili się na tę technologię.

Jak tylko myślę o tych nieudolnych chatbotach na większości korporacyjnych stron, o tych wczesnych poradnikach na YouTube od, dajmy na to Liam’a Ottley’a, w których nakłaniał każdego na wdrażanie chatbotów firmowych, leciutko mnie mdli.


Czemu?

Bo te chatboty były, w 90% przypadków, beznadziejne.

Ani to nie działało, ani to nie pomagało, tylko podburzało spokój u uczciwego człowieka i sprawiało, że na kopiuj-wklej miałeś wiadomość: “chcę rozmawiać z prawdziwym człowiekiem”.

I tak po dwóch, trzech próbach (nie chcę mówić, że wszyscy, ale ja z całą pewnością) miałem podejście: “a pal licho te chatboty. wolę napisać maila bezpośrednio do działu obsługi klienta”.


To samo tyczy się pierwszych dwóch lat rozmów “u źródła”, czyli pogadanek z asystentami AI, jak ChatGPT, Gemini, czy Claude.

Fajnie się pisało, ale nietrudno było dojść do ściany. Chwilę to może trwało, ale po jakimś czasie, każdy racjonalnie myślący, dochodził do wniosku, że to całe AI to, koniec końców, dymek wiadomości na chacie.

Można go przekopiować, można go zmodyfikować albo wyciągnąć jakieś wnioski, ale serio… o to tyle szumu?


Mniej więcej takie, przez te 2-3 lata, ugruntowywało się przekonanie.

Ale… od jakiegoś czasu, pod myląco techniczną nazwą (jak Claude Code, Codex, czy MCP) zaczęły pojawiać się “agentowe” rozwiązania.

Większość osób odroczyło ich testowanie, kategoryzując je jako narzędzie typowo programistyczne. Terminal, IDE, bash - przecież to nie dla mnie.

Niesłusznie.

Bo w swojej własnej, dosyć zamkniętej, bańce, przez ostani +/- rok, prężnie rozwijały się owe agentowe narzędzia, umożliwiające… kurcze blaszka - naprawdę wszystko.

Samemu, nieprzyzwoicie długo, opierałem się, żeby “porządnie” się za nie zabrać. Myślałem, że to najpewniej nie otwiera wcale tak dużo nowych możliwości. Co ja zrobię z całym tym kodem pisanym przez AI? Po co mi on?

Niesłusznie, ponownie.


Postaram się to wyłożyć najprecyzyjniej, jak tylko mogę:

Obecne możliwości AI to absolutna przepaść w porównaniu do tego, co było możliwe w pierwszych latach szerokiej dostępności tej technologii.

Czemu? Bo agent AI (jak sama definicja wskazuje) przede wszystkim ROBI, a nie tylko gada, jak typowy asystent dostępny przez przeglądarkę.

No tak… pewnie nie raz słyszałeś już takie porównanie, ale co dokładnie ten agent może zrobić?

I tutaj, moi drodzy, zbliżamy się do jedynego zdania, które miałem napisane w drafcie tego wpisu (możemy założyć, że jestem z niego niejako dumny)…:

Lepiej byłoby sformułować pytanie: czego ten agent NIE może zrobić.

---
I teraz ważna uwaga - oczywiście, że nie może za Ciebie pojawić się na spotkaniu, spotkać się z klientem, czy czegokolwiek innego, wymagającego Twojej fizycznej obecności oraz ludzkiej, niepodważalnej ekspertyzy i nieujętego “wyczucia”.

I mimo wszelkich obietnic, nie może też pisać tak jak Ty. (Tutejsze wydania newslettera zawsze są pisane odręcznie. Mam nadzieję, że to widać, słychać i czuć.)

Cieszmy się i radujmy, że tak jest! (nie chodzi tylko o pisanie, oczywiście)
---

Ale… jeśli mówimy o typowych zadaniach, wymagających mozolnego klikania w komputer, sprawa wygląda zgoła inaczej.

Staram się tu dziś podkreślić fakt, że możliwości takiego agenta (dajmy na to Claude Code’a) znacznie przerastają ograniczenia, które przez pierwsze lata adopcji AI, utrwaliliśmy sobie jako ściana możliwości tych systemów.

Byliśmy zamknięci w chacie, w przeglądarce. Agent operujący w terminalu to zupełnie inna para kaloszy.

Może kilka przykładów, żebyście zrozumieli o co mi chodzi:

1. wczoraj ustawił za mnie całą automatyzację mailową na Mailerlite, tworząc odpowiednie grupy, automatyzacje i formularz zapisu.

1.1. formularz zapisu, moi drodzy, sam, proaktywnie, zaprojektował tak, by wpasował się 1:1 w klimat strony.

2. podpiął moją stronę pod Github, żeby każda nowa wersja strony, którą z nim opracowuje była (przez owego Github’a) wgrywana automatycznie na hosting bez konieczności ręcznego przeklejania kodu

3. sam sobie napisał skrypt (po moim prostym pytaniu: “możesz mi dawać jakiś sygnał dźwiękowy za każdym razem jak skończysz zadanie”), który informuje mnie, subtelnym dźwiękiem, że agent czeka na moją interwencję

4. stworzył bazę w Notion, w której odpowiednio kataloguje moje pomysły (wysyłane przez Telegrama) na treści na YouTube, rozwój produktów, czy aplikacji, ucząc się i zapamiętując jaki sposób pisania podsumowań odpowiada mi najbardziej

5. wyciął pauzy i powtórki w filmie, który opublikowałem na YouTube.


To tylko kilka przykładów z ostatnich dni.

I to nie tak, że wymagało to ode mnie pisania jakichkolwiek skomplikowanych poleceń. Musiałem po prostu dobrze nazwać to, co chcę otrzymać.

Więc wniosek na dziś:

Spróbuj! (wiem, nuda)

Zainstaluj sobie tego Claude Code’a, czy Codex’a i sprawdź z czym sobie nie da rady.

Kiedy coś takiego napotkasz, wtedy dopiero zaczyna się zabawa - znajdź sposób, szukając samemu lub np. z Perplexity - jak obejść pierwotne ograniczenia. W większości przypadków, będzie na to jakiś sposób.


A jeśli chcesz razem ze mną, po kolei, przejść przez swoje pierwsze kroki i konkretne budowanie projektów w Claude Code - zapraszam do mojej nowej inicjatywy: warsztatów na żywo, w zamkniętej kameralnej grupie, dla nie-programistów.

Więcej info na stronie (mikolajabramczuk.pl/claudemaster)

3 weeks ago | [YT] | 209

Mikołaj Abramczuk

króciutko:

Startuję z nową inicjatywą: praktycznymi warsztatami z Claude Code dla nie-programistów.

Otrzymałem sporo próśb o rozwinięcie tego tematu. Oto ono :)!

Postanowiłem, na ten moment, nie robić typowego kursu w stylu: zrób-to-sam. Statystyki są nieubłagane. Czasem ciężko znaleźć czas i motywację, żeby samemu przerobić zakupione szkolenia.

Dlatego, żeby nieco zmotywować wszystkich zainteresowanych (i spotkać się na żywo, tak po ludzku) organizuję 3-godzinne warsztaty w najbliższy czwartek, 25.06 o 17:30.

Skupiamy się na:

- porządnym poukładaniu sobie wiedzy o Claude Code
- faktycznym robieniu (teoria będzie możliwie "gładko" wpleciona w całość)
- rozwiązywaniu wszelkich pytań i problemów
- dobrym, produktywnym czasie
- współpracy z tym "tajemniczym" narzędziem specjalnie dla osób, które nie są programistami z zawodu

Więcej informacji na stronie: mikolajabramczuk.pl/claudemaster


Warsztaty będą idealne dla Ciebie, jeśli

- próbowałeś wcześniej 'bawić się' z Claude Code'm, ale chcesz w końcu poukładać swoją wiedzę
- jesteś freelancerem / samozatrudniony i chcesz ułatwić sobie pracę
- jesteś obecnym lub aspirującym przedsiębiorcą
- chcesz budować własne rozwiązania
- wiesz, że AI to narzędzie, a nie zamiennik myślenia
- chcesz wreszcie zrealizować swoje odjechane pomysły

Do zobaczenia na żywo,
Mikołaj

3 weeks ago | [YT] | 47

Mikołaj Abramczuk

najlepsze możliwe podsumowanie tego całego...
cyrku

źródło: nieskończone komentarze i posty na twitterze wokół bana na Claude Fable 5, w które zdecydowanie niepotrzebnie się angażuję

ale chwila!
słyszę jakiś pisk w trawie..

**lokalne**
**lokalne modele AI**
...
**lokalne modele AI to jedna z najlepszych ścieżek, dla każdego kto podchodzi do AI na poważnie**

miłego dnia wszystkim!
pozytywnego:)

1 month ago | [YT] | 38

Mikołaj Abramczuk

Ostatnio, na majówce, moja znajoma wspomniała, że nie odnalazła się w projektowaniu ubioru, więc teraz planuje zacząć “uczyć się” designowania stron internetowych.

Jako że przez ładne kilkanaście miesięcy zajmowałem się podobnymi tematami, wzrok wszystkich zgromadzonych padł na mnie z podprogowym pytaniem: “co byś poradził?”, “ma to jeszcze sens z obecnym poziomem rozwoju AI?”.

W idealnym świecie podrapałbym się prawą ręką po brodzie, zapalił fajkę i łącząc techniki sokratejskie oraz swoje umiejętności predykcyjne, podpowiedział, czy ta droga ma faktycznie sens.

Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie. Nie mam ani fajki, ani zarostu…

Zaciąłem się, wydukałem coś niezręcznego w stylu: “o fajnie, znalazłaś już jakiś kurs?” i zmieniłem temat.

Ale nie dawało mi to spokoju. Przez kolejne dni kwestia ta wracała do mnie jak bumerang - co powinienem odpowiedzieć?

“Naucz się poprawiać slopowy design generowany przez AI”? Bez sensu.

“Nie ma co w to iść. AI zastąpi designerów”? Nie zgadzam się z tym.



I, jak się pewnie drogi czytelniku domyślasz, w końcu mnie olśniło.

Byłem (a nawet dalej jestem) na Bali - wyspie (tętniącej to nietrafione słowo) zrównoważonej harmonią, dobrą energią, wzajemną miłością i, najbardziej szczerym człowieczeństwem.

Kierowcy (polecam przejechać się skuterem) zawsze próbują coś zagadać. Zwykle kończy się na standardowym - skąd jesteś? jak długo na Bali? co już widzieliście?

Z tego też powodu większość przejazdów zaciera się w natłoku wydarzeń. Stają się zwykłą “transportacją” z punktu A do B.

Ale - zwróciłem uwagę na coś ciekawego. Jedyne przejazdy, które zapadają nam w pamięć to te, podczas których kierowca zacznie opowiadać jakąkolwiek historię o życiu na Bali, wydarzeniach, problemach, rodzinie. Wówczas, z niemal z magnetyczną siłą, słuchamy, dopytujemy i po fakcie “odhaczamy” ów przejazd jako jedną z ciekawostek, która spotkała nas na wyjeździe.

Tak wiem - “co ma piernik do wiatraka?”. Już tłumaczę.


Coś, czego AI nigdy nie zrozumie, nie przeżyje, nie poczuje to:

Historia. To słowo klucz.

To nasz ludzki, niesamowity wyróżnik. Coś, co powinniśmy pielęgnować, kolekcjonować i, bardziej niż kiedykolwiek, coś, czym powinniśmy dzielić się z innymi.

Tak jak AI ma swój “tokenowy” język. Tak my, ludzie, mamy swoje historie. Łakniemy ich, uczymy się z nich, kształtujemy z nich swój światopogląd, utożsamiamy się z nimi.



Jest to też coś, co, jeśli patrzymy przez kapitalistyczną soczewkę, możemy wykorzystać, budując AI-odporną tarczę.

Bo czym jest marka, jak nie historią, którą pielęgnujemy tak, żeby budziła określone emocje?

Dlatego, jak tylko spotkam się ze znajomą ze wstępu, powiem jej: “Naucz się budować i pielęgnować marki. Zrozum, jak opowiadać historie, które wzbudzają emocje”.

Oczywiście, nie mówię, że teraz każdy powinien lecieć na Udemy, żeby kupić kurs: “Branding od podstaw”. To spersonalizowana rada dla mojej kreatywnej znajomej ;) Ale… jeśli też szukasz swojego kierunku - może warto się nad tym zastanowić. Historie są w cenie.

Nie wierzysz?

To wyłącz w tym momencie laptopa, czy komórkę (gdziekolwiek czytasz ten post) i zastanów się - co najbardziej zapadło Ci w pamięci z powyższego tekstu?

Idę o zakład, że była to jedna z poniższych opcji:

a) historia o mojej znajomej i niezręcznej odpowiedzi odnośnie projektowania stron

b) historia o przejazdach skuterem na Bali

A nie mój teoretyczny wywód o historii i ich niesamowitej mocy ;)

Po więcej tekstów zapraszam do mojego newslettera: mikolajabramczuk.substack.com/

Pozdrawiam ciepło.
Dużo zdrówka,

Mikołaj Abramczuk

1 month ago | [YT] | 236

Mikołaj Abramczuk

Równo rok temu cieszyłem się jak dzieciak z pierwszych tysiąca subskrybentów, a dzisiaj mój widok zza biurka wygląda tak:
(jak na zdjęciu)

Naprawdę ciężko jest opisać, co może się wydarzyć kiedy po prostu:
1. zaczniesz,
2. nie poddasz się po miesiącu,
3. będziesz choć o ten 1% starał się poprawić za każdym „powtórzeniem”
4. pozwolisz sobie na kapkę naiwność i ślepej wiary w swoją wizję


pozdrawiam ciepło,
Mikołaj

ps. wcześniej naprawdę nie miałem pojęcia co to softbox

2 months ago | [YT] | 399

Mikołaj Abramczuk

W ostatnich 4 miesiącach zrezygnowałem z dwóch dużych projektów. Czy jestem niepoważny?

Najpierw zamknąłem społeczność na Skoolu, teraz odchodzę z projektu wspierającego twórców internetowych w „mądrym tworzeniu contentu”.

Co ja sobie myślę? Wypaliłem się?

Nie moi drodzy. Po prostu szukam.

Wiem, że łatwo byłoby mi przypisać łatkę „młody i głupi”. Wiem, że wygodnie byłoby mnie określić jako influencer-odklejony-od-rzeczywistości.

Ale to po prostu nie jestem ja.

Szukam, bo chcę znaleźć.
Znaleźć coś, co:
a) zmieni świat i życie osób, które mi zaufają, na lepsze;
b) umożliwi mi życie życiem, które gdzieś tam sobie wymarzyłem.

I nie zamierzam się poddawać:)
Jestem młody. Chcę próbować i chcę robić naprawdę wielkie rzeczy, a nie osiadać na laurach, sprzedając nagrane 2 lata wcześniej kursiki internetowe.

Oczywiście - popełniam błędy i szczerze za nie przepraszam. Pamiętam o każdym, kto mi kiedykolwiek zaufał.

Dziękuję za ogromne wsparcie, które otrzymuję. Dziękuję za każdy szczery feedback. Dzięki za wszystko.

To dopiero początek.
Serio, serio.

Czasem trzeba zrobić dwa kroki wstecz, żeby później (docelowo) śmignąć do przodu.

Dobrego weekendu,
Mikołaj

3 months ago (edited) | [YT] | 298

Mikołaj Abramczuk

W ŚWIECIE AI DZIEJE SIĘ TAK DUŻO, ŻE IDZIE ZWARIOWAĆ 😵‍💫

Ile się tym wszystkim można ekscytować???

Agent AI, który zrobi to, tamto, sramto… Nowy model ChatGPT bije konkurencję. Fenomenalny Claude programuje najlepiej na świecie. Chińskie AI robi niesamowite filmy… tylko co z tego?

Po co ja się tak bardzo w to wszystko angażuje? Co mi daje szeroko rozumiana “nauka narzędzi AI”?

Przecież, jeśli miałbym wybierać między słonecznym porankiem, dotykiem papierowych kartek książki, zapachem kawy i całym dniem bez grama nowoczesnych technologii, a czasem spędzonym nad śledzeniem nowości AI, czy rozmawianiem ze swoim “agentem” - wybór byłby bardziej niż oczywisty.

Tak właśnie jakiś czas temu brzmiały moje myśli. Zastanawiałem się, czy nie jestem bezczelnym hipokrytą, który całą tę technologię ma głęboko gdzieś.

Na szczęście, zeszły się one z lekturą ciekawej książki o produktywnośći - “12 Tygodniowy Rok” autorstwa Brian’a P. Moran’a i Michael’a Lennington’a.

Oprócz praktycznych koncepcj wokół “wykorzystywania pełni potencjału”, jedna kwestia wybrzmiała dosadnie:

(parafrazując)
“Twoje dążenia zawodowe nie są celem samym w sobie, ale środkiem pozwalającym osiągnąć to, na czym Ci zależy. (…) To wizja osobista jest najważniejszym powodem dla, którego pracujemy.”

Tego właśnie mi brakowało.

Mam “gdzieś” agentów AI, nowe modele, narzędzia i inne cuda na kiju ze względu na samą technologię. To, dlaczego się tak w to wszystko angażuję, czemu mam siłę na ciągłe zgłębianie nowowści i paplanie o tym na YouTubie, ma swoje źródło w mojej osobistej wizji, w tym, “co mi w sercu gra”.

U mnie, osobiście, jest to połączenie:

a) szczerej chęci pomocy w zrozumieniu tej technologii poprzez wykorzystywanie jej do własnych projektów, zachęcając i ułatwiając rozpoczęcie ścieżki “solo” przedsiębiorczości,

b) sposób na uporządkowanie chaosu i wyciśnięcie maximum z własnej pracy, co docelowo ma się zwrócić w zbudowaniu swojego małego internetowego imperium i

c) zapewnienie sobie jakiekogokolwiek bezpieczeństwa w świetle zmian, które AI wyrządzi.

Więc, jeśli też masz problem z motywacją do nauki / zgłębiania AI, to całkowicie normalne.

Czymś, co na pewno pomoże, będzie wypisanie ekscytującej, prawdziwej z Tobą (nikim innym) wizji życia, która dzień w dzień będzie Cię napędzała i ułatwiała radzenie sobie w chwilach, kiedy absolutnie wszystko idzie nie po Twojej myśli.

Może gadam głupoty i może nie po to subskrubujesz kanał o AI, żeby słuchać jakiś motywacyjnych gadek, ale mam wrażenie, że w tym całym życiowym pędzie zbyt rzadko zatrzymujemy się, by zadać sobie pytanie “po co?”.

Niech ten krótki wpis przypomni o tym choć jednej osobie, a cały mój czas poświęcony na jego pisanie, zwróci się z nawiązką :)

Dobrego weekendu,
Mikołaj :)

4 months ago | [YT] | 246

Mikołaj Abramczuk

Dziś jest OSTATNI DZIEŃ zapisów na warsztaty o skutecznym działaniu w social mediach (z wykorzystaniem AI) dla każdego, kto tworzy własny projekt lub jednoosobowy biznes.

Doskonale wiemy, jak funkcjonują kursy - kupujesz i zapominasz.

Dlatego przeprowadzamy 5 tygodniowe warsztaty on-line NA ŻYWO.

Robimy wszystko, żebyś od dnia pierwszego wdrażał to, o czym mówimy.

(a mówimy bez zbędnego lania wody - konkrety, których nauczyliśmy się na własnej skórze po latach działania w Internecie)

Dziś o północy zamykamy listę. Warsztaty zaczynają się w najbliższy wtorek (17.02) o 17:00. To ostatnia szansa, żeby dołączyć. Następna edycja w kwietniu.

Możesz to zrobić tutaj: warsztaty.stowarzyszenietworcow.pl/

Do zobaczenia w środku :)
Mikołaj

5 months ago (edited) | [YT] | 24

Mikołaj Abramczuk

Po co publikuję w Internecie?
(przemyślenia po wybiciu okrągłej 50-tki na YouTube)

Content marketing (odpowiednio egzekwowany) to świetny sposób na rozwijanie biznesu lub własnego projektu na boku.

Klienci, którzy zdążyli już Tobie (jako twórcy) zaufać, mogą pojawiać się "na automacie".

Ale jeśli masz już wystarczająco klientów (albo nie Twoja w tym rola, by ich pozyskiwać), możesz sobie myśleć - po co ja mam się tak trudzić? Na co mi ta cała "marka"?

No właśnie? Po co?

Dla mnie, największą wartością w działaniu w Internecie, jest coś innego...

To coś, czego nie idzie zmierzyć w żadnej tableli wskazującej zwrot z inwestycji.

Co to takiego?

To moja własna historia.

Marka osobista to, jak to ujął Tom Noske, budowanie relacji na większą skalę.

I nie mogę się z nim nie zgodzić. Czemu?
Powiem tak:

Gdybym nie spróbował, gdybym się nie przełamał, nigdy nie mógłbym powiedzieć, że...

1. W wieku 22 lat, byłem "profesorem" na uczelni. (Tak - prowadziłem zajęcia dla studentów marketingu o wykorzystaniu "AI w praktyce")

2. Zbudowałem społeczność ponad 50.000 osób wokół "AI na chłopski rozum"

3. Mogę w czwartek o 12 (kilka dni temu) siedzieć na 29. piętrze Q22 w Warszawie i nagrywać rozmowę z kimś, kogo od dawna podziwiam. (Pozdrawiam Franciszek Georgiew'a).


Pomijając cały ten zawodowy pęd, zwroty z inwestycji i pościg za zarabianiem "kokosów" - publikowanie w Internecie to, po prostu, świetny sposób, by dać się nieco temu życiu zaskoczyć.

Pozwolić na ciekawe znajomości, projekty, historie. Coś, co (przysłowiowo) będziesz mógł/mogła opowiadać swoim wnukom.

Wiadomo, strach przed kamerą, tym, co powiedzą znajomi i najbliżsi zawsze będzie - ale potencjalne korzyści są nieporównywalnie większe. Po prostu :)

(I nie musisz mieć do tego 50.000 subskrypcji - zajęcia na uczelni prowadziłem przy niecałych dwóch tysiącach odbiorców)


Więc jeśli i Ty chcesz wybrać się na tę jedyną w swoim rodzaju podróż - chętnie Cię na nią zabierzemy i pomożemy zoaszczędzić lat prób i błędów.

Jeszcze przez 4 dni możesz dołączyć do 5-tygodniowych warsztatów, które będę współprowadził z Nihatem. Więcej informacji pod linkiem: warsztaty.stowarzyszenietworcow.pl/

Dobrego tygodnia i pięknego poniedziałku :)
Mikołaj

PS. Niezmiennie - DZIĘKUJĘ. Dziękuję za zaufanie i tak piękną okrąglutką 50-tkę. Plany na 2026 są baardzo obiecujące :)

5 months ago | [YT] | 276