Fundacja Pomocy Psychologicznej i Edukacji Społecznej RAZEM jest organizacją społeczną działającą od 2013. Posiadamy wieloletnie doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi kryzysów psychicznych, zaburzeń lękowych, depresji, grupami wykluczonymi społecznie lub zagrożone nim. Działania nasze skierowane są do dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów. Od wielu lat realizujemy projekty społeczne ukierunkowane na wsparcie psychologiczne i aktywizację społeczną oraz integrację. W naszej pracy codziennie spotykamy się z osobami chorującymi psychicznie, doświadczającymi traum wojennych, straty bliskiej osoby, samotnymi, ofiarami przemocy, osobami dorosłymi, młodzieżą, dziećmi i seniorami.
Na tym kanale znajdziesz treści z obszaru zdrowia psychicznego, psychologii, działań integracyjnych, międzypokoleniowych i międzynarodowych.
Zajrzyj na naszą stronę: www.razem-fundacja.org
Znajdź nas na Facebooku: www.facebook.com/profile.php?id=100040084045543
Fundacja Pomocy Psychologicznej i Edukacji RAZEM
Dzieli nas różnica pokoleń, doświadczeń, sposób wysławiania się, wrażliwość. Mijamy się przy stole, w słowach w milczeniu. A przecież każdy z nas pragnie tego samego: być usłyszanym, zrozumianym, kochanym.
Poniższy fragment to jedynie część II rozdziału poradnika, który pomaga nazwać to, co często niewypowiedziane. Uczy, jak budować mosty - słowami, gestami, obecnością - między pokoleniami, które czasem tak bardzo się różnią, a jednocześnie tak bardzo siebie potrzebują.
Między słowami - o relacjach międzypokoleniowych
Rozdział II
Nie tak miałeś żyć – o zderzeniu wartości i światopoglądów
W relacjach międzypokoleniowych szczególnie trudne bywają chwile, w których pojawiają się różnice światopoglądowe, odmienne wyobrażenia o życiu, o szczęściu, o tym, co właściwe, a co nie. Rodzice i dzieci w różnym wieku, wnuki i dziadkowie – każda z tych relacji nosi w sobie potencjał nieporozumień i napięć. Często dzieje się tak nie dlatego, że jedna strona pragnie zniszczyć czyjąś wolność, ale dlatego, że chce chronić to, co dla niej ważne, lub z trudem godzi się na to, że ktoś bliski żyje inaczej niż zakładała jej nadzieja.
Zderzenia wartości nie są tylko kwestią ideologiczną. Są głęboko egzystencjalne. Często wynikają z głębokich lęków i przekonań, które zakorzeniły się w człowieku przez dziesięciolecia – na podstawie jego własnych doświadczeń, traum, tęsknot i niewypowiedzianych słów. To dlatego spotkanie dwóch pokoleń to nie tylko dialog osób, ale także dialog ich historii, ran i pragnień.
W gabinecie pojawiła się pani Irena, siedemdziesięcioletnia kobieta, energiczna, zadbana, z nutą rozczarowania w głosie. Obok niej – jej córka, Justyna, przed pięćdziesiątką, cicha, z pozoru chłodna. Od początku było jasne, że przyszły z odmiennych światów.
Pani Irena: Ja nie rozumiem co się stało z moją córką. Kiedyś była radosna, blisko mnie. A teraz... ciągle tylko dystans, obojętność. Jakby miała żal. Tylko nie wiem za co.
Justyna spuściła wzrok. Cisza.
Terapeuta: Pani Ireno, pozwoli pani, że zapytam Justynę. Co panią skłoniło, żeby jednak tu być?
Justyna wzięła głęboki oddech: Bo mam dość udawania. Bo chcę, żeby mama wiedziała... że dzisiaj jest mi trudno być blisko niej. Bo czuję, że ona mnie potrzebuje – ale bardziej jako kogoś, kto coś zrobi, zorganizuje, przypilnuje. Nie dlatego, że chce ze mną być, usiąść, zapytać, co u mnie. Ja całe dzieciństwo czekałam na mamę. Zawsze była dla innych – dla babci, dla sąsiadek, dla pracy. A ja... ja jej prawie nie pamiętam. I kiedy dziś próbuję mówić jej, co czuję, słyszę: „kiedy ty dziecko zmądrzejesz” albo „nie przesadzaj”.
Pani Irena (przerwała): To nieprawda! Byłam dla ciebie! Gotowałam, prałam, walczyłam o wszystko. Dla ciebie rezygnowałam z siebie.
Justyna (cicho): Ale nie byłaś przy mnie. Czułam się samotna. Dziś też nie słuchasz. Nie pytasz, jak się czuję. Tylko mówisz, że jestem dziwna, chłodna. A ja po prostu nie chcę już udawać, że nic się nie stało.
To, co wydarzyło się na tej sesji, to klasyczny przykład konfliktu wartości, który osadzony jest w strukturze rodzinnej i w historii życia każdego z uczestników relacji. Matka – ukształtowana przez czasy, w których poświęcenie i obowiązek były wyznacznikami miłości – nie rozumie języka emocji swojej córki, która dorastała w epoce, gdzie kontakt, obecność, rozmowa i emocjonalna dostępność stają się nową walutą więzi.
Czasami – i to wcale nie rzadko – to, co na pozór wydaje się zwykłym konfliktem między matką a córką, jest tak naprawdę dramatycznym zderzeniem światów. Nie tylko dwóch osób, ale dwóch historii życia, dwóch sposobów przeżywania świata, dwóch systemów wartości.
W moim gabinecie często przyglądam się takim spotkaniom z bliska. Widzę, jak wiele w nich bólu, ale też jak wiele możliwości zmiany – jeśli tylko znajdzie się odrobinę przestrzeni na wzajemne zrozumienie.
I właśnie na to zrozumienie chciałbym Cię zaprosić, Drogi Czytelniku.
Przyjrzyjmy się relacji Justyny i jej mamy – pani Ireny. Ta relacja jest pełna napięcia, ale też głębokiej – choć często nieumiejętnie wyrażanej – potrzeby więzi. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to klasyczny przypadek: dorosła córka zarzuca matce brak czułości, zrozumienia, emocjonalnej dostępności. Matka broni się, tłumaczy, że przecież „robiła, co mogła”. I choć każda z nich mówi coś zupełnie innego, obie pragną w gruncie rzeczy tego samego – zostać usłyszane.
Psychoterapeutycznie możemy rozpoznać tu kilka bardzo ważnych mechanizmów. Ich zrozumienie pomaga nie tylko opisać, co się dzieje, ale też otworzyć przestrzeń na zmianę.
Pierwszym z nich są różne fazy rozwoju psychicznego i tożsamościowego. Justyna, kobieta w średnim wieku, znajduje się na etapie życia, w którym naturalnie pojawia się potrzeba uporządkowania swojej przeszłości, postawienia granic, oddzielenia się od tego, co ją ograniczało. To czas na redefinicję relacji z rodzicami – już nie z pozycji dziecka, ale dorosłego, który potrzebuje być widziany taki, jaki jest. Dla pani Ireny z kolei to czas, w którym dominuje potrzeba bezpieczeństwa, utrzymania relacji, niekiedy kontroli. Ona już „wszystko przeżyła” – teraz pragnie mieć poczucie sensu, wpływu, bycia potrzebną.
I właśnie tu zaczyna się zgrzyt: dla jednej autonomiczność, dla drugiej bliskość – a przecież obie pragną więzi. Tylko inaczej ją rozumieją.
Kolejny mechanizm to system przekonań i mechanizmy obronne. Pani Irena wychowała się w świecie, w którym „o emocjach się nie mówiło”, a życie było raczej walką niż rozmową. Zbudowała w sobie silny pancerz – niezależność, obowiązek, kontrolę. Jej córka – Justyna – dorastała już w innej rzeczywistości. Miała dostęp do języka emocji, do terapii, do refleksji nad sobą. Kiedy więc mówi: „czuję się niewidzialna”, to dla niej akt odwagi. Ale dla matki – to brzmi jak zarzut, którego nie umie przyjąć. Włącza się mechanizm obronny: zaprzeczenie, racjonalizacja, czasem nawet obwinianie. Bo jeśli córka cierpi – to znaczy, że coś zawiodłam? Tego nie sposób znieść, więc trzeba się bronić.
Nie da się też pominąć lojalności systemowych i przekazów międzypokoleniowych. Justyna nie tylko mówi swoim głosem. Czasem mówi także w imieniu tych kobiet, które wcześniej nie mogły – babć, prababć, cioć.
Jeśli zainteresował Cię fragment drugiego rozdziału poradnika, zajrzyj na naszą stronę, na której znajdziesz naszą całą publikację: razem-fundacja.org/publikacje/poradnik-do-pobrania…
Poradnik powstał w ramach projektu "Sztuka starzenia – międzypokoleniowe inspiracje". Zadanie publiczne współfinansowane ze środków rządowego programu wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021-2025 – Edycja 2025.
5 days ago | [YT] | 0
View 0 replies
Fundacja Pomocy Psychologicznej i Edukacji RAZEM
Zdarza się tak, że mieszkamy pod jednym dachem, a mimo to jesteśmy sobie coraz bardziej obcy. Dzieli nas różnica pokoleń, doświadczeń, sposób wysławiania się, wrażliwość. Mijamy się przy stole, w słowach w milczeniu. A przecież każdy z nas pragnie tego samego: być usłyszanym, zrozumianym, kochanym.
Poniższy fragment to jedynie część I rozdziału poradnika, który pomaga nazwać to, co często niewypowiedziane. Uczy, jak budować mosty - słowami, gestami, obecnością - między pokoleniami, które czasem tak bardzo się różnią, a jednocześnie tak bardzo siebie potrzebują.
Między słowami - o relacjach międzypokoleniowych
Rozdział I
Z bliska trudniej
Relacje międzypokoleniowe towarzyszą nam od pierwszych chwil życia. Jeszcze zanim opanujemy mowę, zanim nadamy imiona emocjom, które odczuwamy, już jesteśmy zanurzeni w gęstej sieci relacji rodzinnych. Matka, ojciec, babcia, dziadek, rodzeństwo – to pierwsi ludzie, z którymi się spotykamy, pierwsze twarze, pierwsze gesty, pierwsze dotknięcia. W tych relacjach doświadczamy pierwszej bliskości, pierwszego ciepła, ale także pierwszego braku, niedosytu czy odrzucenia.
To właśnie w rodzinnych relacjach tworzą się fundamenty naszej psychicznej struktury – buduje się poczucie bezpieczeństwa, sposób postrzegania miłości, wzorce komunikacji, zdolność do wyrażania emocji lub ich tłumienia. Rodzina jest pierwszą szkołą uczuć, w której uczymy się kochać, cierpieć, przyjmować i odrzucać. Uczymy się bliskości, ale i dystansu. Czasem uczymy się także milczenia.
Właśnie to milczenie bywa najtrudniejsze. W rodzinach, zwłaszcza tych międzypokoleniowych, nierzadko narasta ono przez lata, zamieniając się w napięcia, które nigdy nie znajdują ujścia. Niedopowiedzenia, przemilczenia, ciche pretensje – wszystko to tworzy przestrzeń, w której relacje zamiast kwitnąć, powoli zamierają.
W gabinecie terapeutycznym często spotykam osoby, których najgłębsze rany wynikają nie z fizycznej czy otwartej agresji, ale właśnie z braku słów – z braku uznania, docenienia, zauważenia. Spotykam kobiety i mężczyzn, którzy przez dziesiątki lat żyją z niewypowiedzianym bólem, niezaspokojoną tęsknotą za tym, żeby ktoś naprawdę ich zobaczył.
Jedną z najczęściej analizowanych i najbardziej obciążonych emocjonalnie relacji jest relacja matki i córki. To więź niezwykle złożona, pełna subtelnych niuansów, czułych wspomnień, ale i bolesnych ran. Niezależnie od wieku i etapu życia zawsze nosi w sobie echo pierwszego spotkania, pierwszego dotyku, pierwszego spojrzenia. Córki szukają u matek nie tylko opieki, ale także głębokiego uznania, zrozumienia, potwierdzenia swojej wartości. Matki – często zupełnie nieświadomie – przenoszą na swoje córki własne niezaspokojone potrzeby, lęki, kompleksy czy niespełnione marzenia.
Gabinet terapeutyczny jest przestrzenią, gdzie takie relacje mogą wreszcie zostać wypowiedziane i zobaczone. Pewnego dnia przyszły do mnie dwie kobiety – matka i córka. Pani Irena miała 70 lat, jej córka Justyna była przed pięćdziesiątką. Obie eleganckie, zadbane, obie mocno spięte. Ich ciała mówiły więcej niż słowa – w napiętych ramionach, unikającym wzroku, zaciśniętych ustach widziałem lata niewypowiedzianych emocji.
Irena zaczęła ostrożnie: Nie rozumiem jej. Była taka pogodna, bliska. Teraz widzę obojętność, jakby coś mi stale zarzucała. Ale co? Zawsze robiłam wszystko, co mogłam. Dla niej zrezygnowałam z wielu rzeczy. Dlaczego ona tego nie widzi?
Justyna odpowiedziała cicho, ze ściśniętym gardłem: Mamo, czułam się samotna. Ciebie fizycznie nie było przy mnie. Byłaś wszędzie, tylko nie przy mnie. Teraz też tego nie widzisz. Gdy mówię, że boli, odpowiadasz – „przesadzasz”. Czuję się niewidzialna.
Irena spojrzała z bólem: Jak mogłaś czuć się samotna? Robiłam wszystko, co mogłam! Pracowałam, dbałam o dom, o jedzenie. Czego ci brakowało?
Justyna, z większą stanowczością: – Brakowało mi ciebie, twojej obecności, twojej uwagi. Zawsze mówiłaś, że masz obowiązki, że inni potrzebują cię bardziej. Nigdy nie powiedziałaś: „Jestem tu dla ciebie, kochanie”. Czekałam na to całe życie.
Irena po chwili ciszy, ze łzami w oczach: Nigdy nie pomyślałam, że to dla ciebie ważne. Myślałam, że wiesz, że cię kocham, że robię wszystko dla ciebie.
Justyna: A ja potrzebowałam słów, obecności, bliskości emocjonalnej. Nie tylko tego, że było czysto i jedzenie gotowe.
Irena (szeptem): Myślałam, że jak się staram, to wystarczy. Ale widzę teraz, że to nie była ta miłość, której ty potrzebowałaś.
Justyna (łagodniej): Może nie wiedziałaś, jak inaczej. Może nikt ci nie pokazał, że można kochać też słowami, dotykiem, uważnością. Może ty też czekałaś na coś, czego nie dostałaś. Irena (wzdychając głęboko): Może. Może czekałam całe życie, żeby ktoś zapytał mnie, czy jestem zmęczona. A ja tylko słyszałam: „Zrób to, zrób tamto. Musisz. Powinnaś.” Nigdy nie było miejsca na moje „nie chcę”.
Justyna: I może dlatego nie umiałaś dać mi tego miejsca.
Relacja pomiędzy Ireną a Justyną ukazuje emocjonalny krajobraz, który dla wielu rodzin jest dobrze znany, choć rzadko wypowiedziany. To spotkanie dwóch kobiet, które przez lata milczały – każda we własnym cierpieniu. Irena mówi: „robiłam wszystko, co mogłam”, mając na myśli poświęcenie, trud, obowiązek. Jej przekaz o miłości wyraża się w czynie, w utrzymanym domu, w ugotowanym obiedzie, w dbałości o zewnętrzne bezpieczeństwo. Dla niej bliskość oznaczała opiekę praktyczną – bo tylko takiej nauczyła się w świecie, w którym emocje traktowano jako zbytek, a słabość jako zagrożenie. Takie pokolenie – często pokolenie powojenne – funkcjonowało w świecie, w którym liczyła się siła, milczenie i przetrwanie. Dlatego Irena nie rozumie, jak jej córka – mając dach nad głową i ciepły posiłek – może mówić o samotności.
Z kolei Justyna, dorastając już w innych czasach, miała inne potrzeby i inne oczekiwania wobec bliskości. Ona nie szukała tylko bezpieczeństwa fizycznego – pragnęła bezpieczeństwa emocjonalnego, obecności, uważności. Potrzebowała słów, które nazywają uczucia. Chciała usłyszeć „widzę cię”, „jestem tu dla ciebie”, „to, co czujesz, ma znaczenie”. Gdy tego nie dostawała, czuła się nie tylko opuszczona, ale i nieważna. I choć nie była fizycznie porzucona – miała dom, jedzenie, ubrania – jej wewnętrzny świat pozostał niezaspokojony. Uczyła się żyć bez mamy, która byłaby naprawdę blisko. Tęsknota ta nie zniknęła – zamieniła się w dystans, rozczarowanie i smutek, który przez lata rósł w ciszy.
Między tymi dwiema kobietami nie było złej woli. Było niezrozumienie, wynikające z różnych kodów emocjonalnych. Irena nie umiała inaczej. Nikt jej nie nauczył, jak być blisko emocjonalnie, jak rozmawiać o uczuciach. Sama całe życie czekała, by ktoś zapytał, czy nie jest zmęczona. Słyszała tylko: „musisz”, „powinnaś”, „dasz radę”. Nie miała prawa do własnych potrzeb, więc nie potrafiła dać go swojej córce. Justyna z kolei nie znała historii matki. Wiedziała, że była „nieobecna”, ale nie wiedziała, że za tą nieobecnością stoi historia kobiety, która też nie zaznała czułości. Dlatego domagała się bliskości, której Irena nie znała i nie potrafiła zbudować – nie dlatego, że nie chciała, ale dlatego, że jej nie dano.
Ten dialog pokazuje, jak głęboko mogą się rozmijać intencje i potrzeby. I jak bardzo cierpimy, gdy nie umiemy wyrazić bólu w sposób, który nie rani drugiej osoby. Matka broni się przed oskarżeniem – bo słowa córki odbiera jak podważenie całego życia. Córka czuje się niewidzialna – bo słyszy wyłącznie tłumaczenia, a nie zrozumienie. W efekcie obie przeżywają samotność, obie są zawiedzione i obie... tak bardzo chcą być kochane.
Z psychoterapeutycznego punktu widzenia mamy tu klasyczny przykład konfliktu wynikającego nie z braku miłości, lecz z braku wspólnego języka emocjonalnego. Mechanizmy obronne – takie jak racjonalizacja, unieważnianie czy dystans emocjonalny – służą ochronie tożsamości, ale też oddzielają nas od siebie nawzajem. Często boimy się dopuścić do głosu emocje drugiej osoby, bo obawiamy się, że nas oskarży, zniszczy obraz nas jako „dobrych ludzi”, „dobrych matek” czy „dobrych dzieci”. Ale prawdziwe spotkanie może się zacząć dopiero wtedy, gdy zaryzykujemy bycie prawdziwymi – nieidealnymi, ale autentycznymi. Gdy zaczniemy słuchać nie po to, by się bronić, ale po to, by naprawdę zrozumieć. Gdy zamiast pytać: „Jak mogłaś czuć się samotna?”, zapytamy: „Co cię wtedy bolało?”.
Jeśli zainteresował Cię fragment pierwszego rozdziału poradnika, zajrzyj na naszą stronę, na której znajdziesz naszą całą publikację: razem-fundacja.org/publikacje/poradnik-do-pobrania…
Poradnik powstał w ramach projektu "Sztuka starzenia – międzypokoleniowe inspiracje". Zadanie publiczne współfinansowane ze środków rządowego programu wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021-2025 – Edycja 2025.
1 week ago (edited) | [YT] | 1
View 0 replies