Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk 

Polityka Zagraniczna to program w którym skomplikowane realia polityki międzynarodowej przybliżane są widzowi w przystępnej formie, przy zachowaniu wysokiej dbałości o rzetelność treści.

Inwestowanie jest ryzykowne i możesz stracić część lub całość zainwestowanego kapitału. Podane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym i edukacyjnym i nie stanowią żadnego rodzaju porady finansowej ani rekomendacji inwestycyjnej.


Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Regres rosyjskich wpływów na arenie międzynarodowej mierzy się zazwyczaj spektakularnymi porażkami militarnymi lub dyplomatyczną izolacją. Tymczasem najgłębsza i najbardziej nieodwracalna erozja władzy Kremla dokonuje się bez rozgłosu na płaszczyźnie kulturowej. Jak zauważa Stephen Blank w ramach analizy dla Central Asia-Caucasus Institute, w Azji Środkowej trwa systematyczny proces detronizacji języka rosyjskiego. Przez dekady cyrylica i rosyjska mowa stanowiły spoiwo imperialnej dominacji - najpierw carskiej, później sowieckiej. Dziś te fundamenty pękają, a rządy w Astanie, Taszkencie i Biszkeku bezpowrotnie odbierają Moskwie jej najważniejsze narzędzie miękkiej siły.

Najbardziej wyrazistym przykładem tej emancypacji jest Kazachstan. Nowa konstytucja tego kraju w sposób subtelny, lecz jednoznaczny degraduje status języka rosyjskiego, czyniąc kazachski jedynym dominującym językiem państwowym. Równoległy powrót do alfabetu łacińskiego, który w latach 30. XX wieku został siłą zastąpiony cyrylicą przez Stalina, wywołuje w Moskwie niemal egzystencjalny lęk. Rosyjska propaganda próbuje przedstawiać te reformy jako wrogi spisek Zachodu i Turcji. Ignoruje przy tym podmiotowość samych Kazachów, dla których suwerenność językowa jest naturalnym etapem budowania tożsamości narodowej po trzech dekadach od upadku ZSRR.

Link do newslettera: politykazagraniczna.substack.com/p/odwrot-jezyka-r…

5 days ago | [YT] | 112

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Czy Chiny to mocarstwo ekspansjonistyczne? Większość komentatorów automatycznie stawia znak równości między Pekinem a dawnym Związkiem Radzieckim, jednak najnowszy tekst Zixuan Ma sugeruje, że popełniamy fundamentalny błąd poznawczy, który może nas drogo kosztować.

Cywilizacja kontynentalna
Zixuan Ma przypomina, że w przeciwieństwie do USA czy ZSRR, Chiny historycznie były „skupione do wewnątrz”. Ich granice naturalne (Pacyfik, stepy, Himalaje) uformowały się już w 221 r. p.n.e. Chiński system trybutarny nie opierał się na podboju, lecz na uznaniu wyższości „Syna Niebios” przez barbarzyńców. Mao Zedong już w 1956 roku ostrzegał: „Musimy przestać kopiować Związek Radziecki”.

Rzeczywistość kontra tradycja
Tu jednak zaczynają się schody. Choć historia mówi o „nieekspansjonizmie”, fakty wyglądają dziś zgoła inaczej. Artykuł (i ostra dyskusja pod nim) punktuje punkty zapalne, które trudno zignorować:

Kontrola diaspory. Monitorowanie studentów przez WeChat i zagraniczne placówki policji to roszczenie jurysdykcji nad obywatelami obcych państw tylko ze względu na ich pochodzenie.
Ofensywna zbrojeniowa. Chiny budują największą marynarkę wojenną świata, choć żaden sąsiad nie ma realnej siły ani intencji, by zaatakować ich terytorium.
Retoryka zastraszania. Język używany wobec Japonii, Tajwanu czy Filipin nie jest językiem kraju „zarządzającego bezpieczeństwem”, lecz mocarstwa stosującego zastraszanie.

Werdykt?
Chiny nie są „ZSRR 2.0”. Nie kierują się tą samą ideologiczną chęcią niesienia rewolucji na bagnetach. To raczej potęga, która akceptuje korzyści z ładu międzynarodowego, jednocześnie odrzucając jego ograniczenia. Jak zauważa autor: ich obecne działania są „niebezpiecznie kontrproduktywne”, co widać chociażby po wynikach ostatnich wyborów w Japonii.
Czy mamy więc do czynienia z „imperium, które nie chce się tak nazywać”? A może Pekin po prostu wraca do roli hegemona, którą uważa za naturalną od dwóch tysięcy lat?

Link do tekstu: zixuanma.blog/p/china-is-not-an-expansionist-power…

1 week ago | [YT] | 91

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Link do wpisu: politykazagraniczna.substack.com/p/ponoc-i-poudnie…

Współczesna mapa gospodarcza Włoch przypomina głęboką szczelinę tektoniczną. Północ kraju generuje bogactwo porównywalne z najzamożniejszymi regionami Europy Zachodniej, podczas gdy Południe (Mezzogiorno) wciąż zmaga się ze strukturalnym ubóstwem i rozwojowym marazmem. Przez dekady kanonicznym wyjaśnieniem tego fenomenu była głośna praca Roberta Putnama z 1993 roku, która upatrywała źródeł sukcesu Północy w kapitale społecznym (głębokich tradycjach obywatelskich, zaufaniu i oddolnej współpracy). Jak jednak pokazuje publicysta i badacz Tibor Rutar, traktowanie kultury jako ostatecznej i jedynej przyczyny zapóźnienia jest poznawczym pójściem na łatwiznę. Prawdziwe mechanizmy kryją się znacznie głębiej, w punkcie, w którym historia instytucji splata się z epidemiologią.

Kluczem do zrozumienia tego gospodarczego pęknięcia okazuje się malaria, która przez stulecia dziesiątkowała mieszkańców Południa. Ryzyko zachorowań, kumulujące się w kluczowych dla rolnictwa okresach letnich i jesiennych zbiorów, uderzało przede wszystkim w małe, rodzinne gospodarstwa, ponieważ nagła choroba ojca lub syna paraliżowała produkcję, a koszty najmu rąk do pracy były barierą nie do przebicia. W efekcie na malarycznych obszarach Mezzogiorno wyrosła kultura wielkich latyfundiów, gdzie nieobecni na miejscu właściciele ziemscy byli w stanie amortyzować ryzyko chorobowe, bezwzględnie eksploatując bezrolnych chłopów. Ta skrajna koncentracja ziemi trwale zdławiła rozwój kapitału ludzkiego, blokując powstawanie szkół i utrzymując katastrofalny poziom analfabetyzmu, który przetrwał zjednoczenie kraju w XIX wieku.

1 week ago | [YT] | 49

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Link do newslettera: politykazagraniczna.substack.com/p/koniec-autonomi…

Granica oddzielająca Dolinę Krzemową od Pentagonu ulega gwałtownemu zatarciu. To, co jeszcze niedawno uchodziło za czysto teoretyczne spekulacje, jak choćby głośny memoriał byłego badacza OpenAI Leopolda Aschenbrennera, wieszczący rządowy program na wzór Projektu Manhattan dla sztucznej inteligencji, staje się realnym wektorem polityki Waszyngtonu. Jak analizują Matteo Wong i Lila Shroff na łamach „The Atlantic”, liderzy sektora AI muszą dziś oswoić się z radykalną myślą, że ich korporacje mogą przestać istnieć jako autonomiczne, prywatne podmioty. Administracja Donalda Trumpa coraz wyraźniej postrzega zaawansowane modele językowe nie jako komercyjne innowacje, lecz jako kluczowe zasoby suwerenności państwowej i militarnej, które w imię wyższej konieczności należy bezwzględnie podporządkować autorytetowi państwa.

Bezpośrednim zapalnikiem dla tych rozważań stał się ostry spór kontraktowy między Pentagonem a firmą Anthropic. Szef Departamentu Obrony, Pete Hegseth, zagroził wówczas uruchomieniem pochodzącej z czasów zimnej wojny ustawy o produkcji obronnej (Defense Production Act), która pozwala zmusić prywatne przedsiębiorstwo do przekazania technologii na warunkach dyktowanych przez armię. Instytucjonalny niepokój Waszyngtonu potęgują przełomy technologiczne, takie jak prezentacja modelu „Claude Mythos Preview”. System ten udowodnił zdolność do samodzielnego przeprowadzania wyrafinowanych cyberataków na poziomie elitarnych, państwowych grup hakerskich, stawiając potencjał ofensywny prywatnego startupu na równi z możliwościami CIA czy NSA. Świadomość, że komercyjne laboratoria dysponują narzędziami zdolnymi paraliżować sieci energetyczne czy inwigilować korespondencję polityków, zmusiła amerykańskie elity do odrzucenia tradycyjnej, liberalnej doktryny rynkowej.

2 weeks ago | [YT] | 46

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Spektakularny paraliż wizerunkowy u wrót Petersburga. W momencie otwarcia Międzynarodowego Forum Ekonomicznego, imprezy mającej dowieść suwerenności i stabilności finansowej Kremla, nad miastem uniosły się kłęby dymu z płonącego terminalu naftowego. Udany atak ukraińskich dronów na obiekty energetyczne oraz bazę morską w Kronsztadzie to wyraźny sygnał, że strefy dotąd uznawane za nietykalne przestały istnieć.
Uderzenie miało wymiar jednoznacznie prestiżowy. Doszło do niego tuż przed planowanym przemówieniem Władimira Putina, zmuszając władze do czasowego zamknięcia przestrzeni powietrznej nad miastem. Równolegle, radykalna zmiana profilu gości forum, od nieobecnego kapitału zachodniego po niszowych celebrytów i delegacje z państw rozwijających się, obrazuje nową architekturę rosyjskich wpływów, opartą wyłącznie na transakcyjnym merkantylizmie.
Czy asymetryczne operacje lotnicze Kijowa na tak dużą odległość są w stanie realnie zdemitologizować narrację Moskwy o wewnętrznym bezpieczeństwie przed partnerami z Globalnego Południa? Jak głęboki paraliż infrastruktury jest potrzebny, by zachwiać determinacją Kremla? Zapraszamy do dyskusji!

2 weeks ago | [YT] | 161

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Obecna rola Jareda Kushnera w amerykańskiej dyplomacji wobec Iranu redefiniuje granice między służbą publiczną a prywatnym zyskiem, tworząc precedens, który w normalnych warunkach politycznych wywołałby paraliż administracji. Jako zięć Donalda Trumpa i nieformalny wysłannik Waszyngtonu, Kushner operuje w samym centrum bliskowschodniego węzła gordyjskiego, negocjując z Teheranem w imieniu mocarstwa. Jednocześnie, co skrupulatnie dokumentuje Judd Legum, Kushner pozostaje beneficjentem wielomiliardowych przepływów z saudyjskiego funduszu majątkowego PIF. Kwota 110 milionów dolarów, jaką jego fundusz Affinity Partners otrzymał z tytułu samych opłat za zarządzanie od rządu w Rijadzie, rzuca ciężki cień na obiektywizm amerykańskiej strategii w regionie, gdzie interesy Arabii Saudyjskiej i Iranu pozostają w fundamentalnej sprzeczności.

Zjawiskiem niemal równie niepokojącym co sam konflikt interesów, jest systemowa cisza, jaka zapadła w redakcjach największych amerykańskich dzienników. Analiza przeprowadzona przez Leguma ujawnia zdumiewającą dysproporcję: podczas gdy media głównego nurtu z niemal mechaniczną regularnością relacjonują kolejne podróże Kushnera do Islamabadu czy Rijadu, zaledwie ułamek tych tekstów wspomina o jego finansowej zależności od monarchii Saudów. Ta instytucjonalna ślepota tytułów takich jak „The Wall Street Journal” czy „The Washington Post” – które same wcześniej dostarczały materiałów dowodowych o saudyjskich inwestycjach – sugeruje głębszy kryzys funkcji kontrolnej czwartej władzy. W efekcie opinii publicznej serwuje się obraz bezstronnego dyplomaty, wycinając z kadru fakt, że jest on de facto na liście płac jednego z głównych graczy regionalnego konfliktu.

Cały tekst: politykazagraniczna.substack.com/p/architekt-w-cie…

3 weeks ago | [YT] | 205

Polityka Zagraniczna | Marcin Kuśmierczyk

Link do całego wydania: politykazagraniczna.substack.com/p/koniec-immunite…

Sala paryskiego sądu karnego stała się w kwietniu 2026 roku miejscem zdarzenia, które wstrząsnęło fundamentami globalnego kapitalizmu: na oczach kamer policja odprowadziła do aresztu Bruno Lafonta, byłego prezesa giganta cementowego Lafarge, oraz jego zastępcę, Christiana Herraulta. Skazanie tych prominentnych liderów biznesu na odpowiednio sześć i pięć lat więzienia za finansowanie terroryzmu w Syrii kończy epokę, w której krew na rękach dyrektorów była jedynie abstrakcyjnym kosztem operacyjnym. Jak zauważa M. Gessen, publicysta „The New York Times”, widok mężczyzn w nienagannie skrojonych garniturach, zakuwanych w kajdanki za decyzje podjęte w zaciszu gabinetów, stanowi rzadki moment, w którym sprawiedliwość dopędza cynizm maskowany interesem akcjonariuszy.

Istota tego przełomowego werdyktu wykracza jednak poza jednostkowe wyroki więzienia; po raz pierwszy bowiem cała struktura korporacyjna została uznana za podmiot karnie odpowiedzialny za wspieranie terroryzmu. Przez lata kierownictwo Lafarge utrzymywało, że opłacanie grup zbrojnych, w tym ISIS, było koniecznością wymuszoną chęcią ochrony fabryki w Jalabiyi i jej pracowników. Paryski sąd odrzucił tę argumentację jako moralną sofistykę, uznając, że zysk czerpany z kooperacji z barbarzyństwem nie może być chroniony prawem handlowym. To orzeczenie redefiniuje pojęcie współudziału – od teraz korporacja operująca w strefie konfliktu nie jest już neutralnym obserwatorem, lecz aktorem, którego portfel inwestycyjny może stać się narzędziem zbrodni wojennej.

1 month ago | [YT] | 106