Nazywam się Agnieszka Machul i tworzę przestrzeń, w której sztuka, kolory i serce spotykają się ze sobą.

Jestem certyfikowaną liderką Szkoły Samodyscypliny Miłości Aleksandry Murphy i prowadzę twórców do odkrywania odwagi, wolności i radości tworzenia – poprzez samodyscyplinę, która paradoksalnie otwiera drzwi do prawdziwej wolności. ✨

Ten kanał jest miejscem dla wszystkich twórców – bo każdy z nas coś tworzy. Znajdziesz tu nagrania moich live’ów, inspiracje i krótkie filmy wspierające Twoją drogę twórczą.

Tworzenie to nie luksus – to nasza natura. 🌸🎨


Barwy tworzenia

Ja naprawdę nie pamiętam, kiedy rzuciłam palenie. Nie znam daty, nie obchodzę żadnej rocznicy. Nie pamiętam nawet, czy to był poniedziałek, środa czy piątek.

Ale za to dobrze pamiętam mojego ostatniego papierosa.

Pamiętam balkon i pamiętam, że wypaliłam go chyba najbardziej świadomie ze wszystkich papierosów w swoim życiu. Wiedziałam już , że jest ostatni. I zgasiłam go z myślą: nie chcę być osobą palącą. Chcę być człowiekiem wolnym.

Dziś trochę mnie śmieszy, co wtedy rozumiałam przez wolność. Bo kiedy szłam do kina na siedemnastą, już o wpół do piątej stałam przed wejściem i paliłam papierosa za papierosem, żeby się „napalić”. Wiedziałam, że za chwilę wejdę na salę i przez dwie godziny nie będę mogła palić. A kiedy film się kończył, wychodziłam z kina z ulgą. Wreszcie mogę zapalić. I pierwszą rzeczą, którą robiłam po wyjściu z kina, było wyciągnięcie papierosa.

A jednocześnie byłam przekonana, że to ktoś inny ogranicza moją wolność. Kino, w którym nie wolno palić i restauracja, z której trzeba wyjść z papierosem na zewnątrz. Pamiętam nawet swoje oburzenie: no jak to? Piję kawę i nie mogę sobie do niej zapalić papieroska?

Kiedyś usłyszałam zdanie: „Nie możesz wyjść z więzienia, jeśli nie wiesz, że w nim jesteś”. Ja długo nie wiedziałam.

Bo papieros ustawiał mi nie tylko wyjście do kina czy kawę. Ustawiał mi cały dzień. Ostatnią rzeczą, którą robiłam przed pójściem spać, było zapalenie papierosa. I pierwszą po otwarciu oczu. A jeśli zdarzyło mi się obudzić w nocy, czasami również wtedy sięgałam po papierosa. Kiedy ktoś mnie gdzieś zapraszał, interesowało mnie, czy będzie można tam palić. W pracy między jedną klientką a drugą musiał znaleźć się czas na papierosa.

I ja to wszystko nazywałam wolnością.

A o o ostatnim papierosie ochota wcale nie zniknęła. Czasami wręcz bardzo chciało mi się zapalić. Zmieniła się moja odpowiedź na tę ochotę.

Chciało mi się. Ale nie paliłam.

I dopiero wtedy zaczęłam zauważać coś, czego wcześniej nawet nie uważałam za wolność. Kończyłam klientkę i nie musiałam już myśleć, czy zdążę zapalić przed następną. Mogłam zostać w poczekalni, porozmawiać albo pójść na zaplecze do dziewczyn. Czasem szłam z palącymi klientkami do naszej „palarni” i po prostu z nimi stałam.

- A pani nie pali?
- Nie. Nie palę.
- Może się pani poczęstuje?
- Nie, dziękuję. Nie potrzebuję.

I właśnie to „nie potrzebuję” sprawiało mi ogromną radość.

Bo przez lata myślałam, że wolność oznacza: mogę robić to, na co mam ochotę. Mogę palić, kiedy chcę. Mogę zapalić do kawy. I nikt nie będzie mi mówił, co wolno mi robić.

Dzisiaj rozumiem ją inaczej.

Wolność to również móc czegoś bardzo chcieć i nie musieć tego robić.

Tak bardzo pragnęłam być człowiekiem wolnym.

I może dlatego nie pamiętam daty, kiedy rzuciłam palenie.

Zapomniałam.

#wolność #liderkasamodyscyplinymiłości
#samodyscyplinamiłości #barwytworzenia #zaufaniedosiebie #nawyki #zmiana #życieposwojemu

3 weeks ago | [YT] | 1

Barwy tworzenia

Nie tak miało wyglądać moje życie.

Kiedyś myślałam, że już nie da się go zmienić. Że po prostu takie jest.

I że najpierw muszą zmienić się okoliczności. Muszę odzyskać zdrowie po wypadku. Muszę mieć pracę i własne pieniądze i dopiero wtedy będę mogła coś zrobić ze swoim życiem.

Czekałam więc. I modliłam się.

Może coś się wydarzy? Może ktoś wyciągnie do mnie rękę? Może wreszcie będę zdrowa? Może pojawi się praca i własne pieniądze?

I wtedy zacznę żyć inaczej.

Tylko że to „wtedy” nie przychodziło.

Długo wydawało mi się, że zmiana życia musi oznaczać zmianę okoliczności. Że najpierw coś musi wydarzyć się na zewnątrz, żebym ja mogła poczuć się inaczej wewnątrz.

Dzisiaj patrzę na swoje życie i widzę coś, czego wtedy zupełnie nie rozumiałam. Nie wszystko wokół mnie się zmieniło. Niektóre rzeczy są dokładnie takie, jakie były.

A jednak ja żyję już inaczej.

Zgłosiłam się na kurs liderski samodyscypliny miłości, chociaż wcześniej pomyślałabym: „Gdzie ja? Jestem na to za stara”.

Maluję. Wystawiam i sprzedaję swoje prace. Prowadzę warsztaty, robię live’y i jeżdżę po Polsce z wykładami. Uczę się nawet sprzedawać, robić coś czego kiedyś zupełnie bym o sobie nie pomyślała.

Coraz częściej zamiast pytać: „Czy mogę?”, pytam siebie: „Czego ja chcę? Co jest dla mnie ważne?”.

I chyba najważniejsze - przestałam czekać, aż ktoś albo coś da mi pozwolenie na moje własne życie.

Nie stało się to jednego dnia. Nie było jednego wielkiego momentu, po którym obudziłam się rano i nagle wszystko było inne.

Bo najpierw zmieniło się moje patrzenie.

Przez lata patrzyłam na swoje życie z jednego miejsca: „Nic nie mogę zrobić. Najpierw muszą zmienić się okoliczności”.

A co, jeśli to nie jest jedyne miejsce, z którego mogę patrzeć?

Zaczęłam rozumieć, że to, co mi się przydarzyło, jest faktem. Ale to, co dzisiaj z tym zrobię, nie jest już z góry napisane.

Mogę patrzeć na siebie jak na osobę, której życie po prostu się przydarza. Albo mogę zacząć patrzeć na siebie jak na liderkę własnego życia.

I chyba właśnie wtedy moje życie naprawdę zaczęło się zmieniać.

Nie dlatego, że nagle dostałam zdrowie, pracę, pieniądze i idealne okoliczności.

Nie dostałam.

Po prostu przestałam czekać, aż wszystko wokół mnie najpierw się ułoży, żebym ja mogła zacząć żyć.

I właśnie o tym jest dla mnie „Perspektywa” czyli trzeci krok w programie 10 Kroków samodyscypliny miłości. O zobaczeniu, że sposób, w jaki od lat patrzę na swoje życie, nie musi być jedynym możliwym.

I nie, nie chodzi o to, żeby nagle nazwać zło dobrem. Zło jest złem. Są rzeczy, które nigdy nie powinny były nas spotkać.

Zmiana perspektywy nie polega na wmówieniu sobie: „W sumie dobrze, że to się wydarzyło”.

Bardziej interesuje mnie inne pytanie: skoro już jestem w tym miejscu, to co mogę z niego zrobić?

Czasem proponuję kobietom: spójrz na swoje życie jak na film. Nie jak na swoje życie. Jak na film o kobiecie, którą właśnie oglądasz.

Patrzysz na nią i naprawdę myślisz: „To już wszystko? Ona jest skazana na takie życie do końca?”.

Czy może z boku zaczynasz widzieć możliwości, których ona sama, stojąc w środku swojej historii, jeszcze nie widzi?

Bo tak, nie mam wpływu na wszystko. Ale mogę zadać sobie pytanie: jeśli ten film ma mieć inne zakończenie, co ta kobieta może zrobić teraz?

Nie za rok, kiedy wszystko się ułoży.

Teraz.

I czasem właśnie z boku dużo łatwiej zobaczyć ten jeden ruch.

Więc dzisiaj zapytałabym Cię o coś innego.

Czy naprawdę chcesz dalej żyć tak, jak żyjesz?

I jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to może nie musisz czekać, aż najpierw zmieni się cały świat wokół Ciebie. Może najpierw potrzebujesz zobaczyć, że z miejsca, w którym jesteś, widać więcej niż jedną drogę.

#samodyscyplinamiłości #liderkasamodyscyplinymiłości #perspektywa #barwytworzenia #zmianaperspektywy #świadomeżycie #liderkawłasnegożycia #żyćposwojemu

3 weeks ago | [YT] | 0

Barwy tworzenia

Hej Kochani! 💛
Witajcie na kanale Barwy Tworzenia 🎨 To miejsce dla twórców i miłośników sztuki, gdzie będę dzielić się live’ami, inspiracjami i fragmentami mojej pracy.

Jestem ciekawa 👇 Co wolicie oglądać tutaj na YouTubie?

• 🌟 Krótkie fragmenty (kilka minut)
• 🎬 Całe nagrania live
• 🎨 Różnie, zależy od tematu

1 year ago | [YT] | 1